Pozwólcie mi odejść do domu Ojca. Fragment książki „Papież"

Data: 2019-03-05 23:25:47 Autor: Sławomir Krempa
News - Pozwólcie mi odejść do domu Ojca. Fragment książki „Papież

Konserwatywny obrońca doktryny Kościoła i postępowy, nowoczesny papież, który szybko stał się ulubieńcem mediów i uosobieniem Kościoła otwartego. Dwaj ludzie, którzy wydawali się sobie całkowicie obcy, a jednak kolejno zasiedli na Tronie Piotrowym. Joseph Ratzinger i Jorge Bergoglio. Czy rzeczywiście nic ich nie łączyło? I jak na przestrzeni lat splatały się ich losy? Opowiada o tym Anthony McCarten – scenarzysta świetnie przyjętego „Czasu mroku", „Bohemian Rhapsody", którego możecie także kojarzyć za sprawą wysoko ocenianej „Teorii wszystkiego". Na podstawie książki Papież powstał film Fernando Meirellesa z Anthonym Hopkinsem i Jonathanem Price'em w rolach głównych, który wkrótce będziecie mogli obejrzeć na Netfliksie. Zgodnie z zasadą „najpierw książka, potem film", do lektury zaprasza Wydawnictwo Marginesy. Dziś w naszym serwisie możecie przeczytać premierowe fragmenty publikacji: 

„Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”.

Wyszeptał te słowa po polsku 2 kwietnia 2005 roku o wpół do czwartej po południu. Nieco ponad sześć godzin później Kościół katolicki znalazł się na zupełnie nowej i nieznanej drodze.

 Umarł Jan Paweł II. Watykan trzymał jego chorobę w tajemnicy od 1991 roku, ujawnił ją dopiero w oświadczeniu z 2003 roku, w przededniu jego osiemdziesiątych trzecich urodzin – wtedy, kiedy było to już jasne dla liczącej podówczas 1,1 miliarda osób światowej społeczności katolickiej. Powolne, ale dotkliwe pogarszanie się stanu zdrowia papieża Polaka wskutek choroby Parkinsona od dłuższego czasu było widokiem bardzo trudnym do zniesienia.

Cały Rzym dosłownie huczał od plotek i spekulacji już od 1 lutego, kiedy papież został pospiesznie zabrany do przysługującego mu skrzydła w uniwersyteckim szpitalu Gemelli, by wyleczyć objawy „ostrego zapalenia krtani i kurczu krtani”, wywołane niedawnym napadem grypy. Media, co było łatwe do przewidzenia, rozpoczęły gromadne czuwanie nad umierającym.

Jednak przez kolejne dwa miesiące Jan Paweł II wykazywał się tą samą wytrzymałością, którą przejawiał podczas wieloletniej walki z chorobą. W końcu mówimy o papieżu, który w trakcie swojego dwudziestosześcioletniego pontyfikatu przetrwał nie jeden nawet, a dwa zamachy na swoje życie. Wyzdrowiał po odniesieniu czterech ran postrzałowych w 1981 roku, a także obrażeń zadanych bagnetem rok później. Pod koniec życia zaś – pomimo coraz częstszych pobytów w szpitalu i przejścia zabiegu tracheotomii – wciąż pojawiał się przy watykańskich oknach lub balkonach, aby pobłogosławić tłumy na placu Świętego Piotra. Jego głos był już ledwo słyszalny. W Niedzielę Palmową owego roku pierwszy raz od chwili rozpoczęcia pontyfikatu nie pojawił się na uroczystym nabożeństwie, ale dał wyraz swojemu zaangażowaniu do samego końca – 27 marca, w Niedzielę Wielkanocną, znów ukazał się ludziom na wózku inwalidzkim. Usiłował przemówić tak jak zawsze. Pisano, że „[wygląda na człowieka] ogromnie cierpiącego; otwierał i zamykał usta, krzywiąc się z powodu frustracji lub z bólu, kilkukrotnie podnosił jedną lub obie ręce i przykładał je do głowy”. Tego już było zbyt wiele dla mniej więcej osiemdziesięciu tysięcy żarliwych katolików przyglądających mu się z dołu; łzy wiernych popłynęły tego dnia szerokim strumieniem. Papież zdołał nakreślić zdawkowy znak krzyża, po czym jego wózek został wycofany za kotary jego rezydencji.

Przez kolejne sześć dni Watykan przekazywał światu najświeższe nowiny na temat pogarszającego się stanu zdrowia papieża, a ci, którzy dotąd liczyli na to, że może on całkiem wydobrzeć, zaczęli godzić się z myślą, że jego śmierć jest tylko kwestią czasu. 1 kwietnia nad ranem w oficjalnym oświadczeniu zawiadamiano: „Stan zdrowia Ojca Świętego jest bardzo ciężki”. Poprzedniego wieczoru o 7.17 „otrzymał ostatnie namaszczenie”. Sakramentu tego udzielił mu arcybiskup Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz, najbliższy przyjaciel i najbardziej zaufana osoba w otoczeniu papieża, aby przygotować go do jego ostatniej podróży. Dziwisz udzielił Janowi Pawłowi II rozgrzeszenia za popełnione grzechy i namaścił mu świętymi olejkami czoło i grzbiet dłoni, jak to się czyni tylko w przypadku duchownych (osobom bez święceń kapłańskich namaszcza się wewnętrzną stronę dłoni). John L. Allen Jr., watykanista i biograf papieża Benedykta XVI, uczestniczył w tej konferencji prasowej i relacjonował: „Być może najbardziej ważka wskazówka co do powagi sytuacji pojawiła się pod koniec konferencji prasowej, gdy Navarro-Valls, schodząc z mównicy, z której rozmawiał z dziennikarzami, z trudem powstrzymywał łzy”.

W ostatniej dobie życia Jan Paweł II, przebywający w otoczeniu osób, które kochały go i troszczyły się o niego przez te długie lata, kilkukrotnie odzyskiwał przytomność, a jego osobisty lekarz, doktor Renato Buzzonetti, napisał, że był „przytomny i spokojny”. Zgodnie z polską tradycją „mała świeca rozjaśniała półcień pokoju, w którym gasło życie Papieża”. Kiedy ojciec święty zdał sobie sprawę, że czuwające pod oknem tłumy skandują jego imię, wypowiedział słowa, które watykańscy urzędnicy odczytali następująco: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję”.

Doktor Buzzonetti wpatrywał się w monitor rejestrujący pracę serca przez dwadzieścia minut, żeby upewnić się co do śmierci Jana Pawła II. Kiedy i ten czas minął, rozpoczęły się watykańskie rytuały o kilkusetletniej tradycji. Niektóre z nich sięgały nawet roku 1059, kiedy to papież Mikołaj II dogłębnie zreformował proces wyboru głowy Kościoła – licząc na zapobieżenie pojawianiu się kolejnych marionetkowych papieży, którzy podlegaliby nadzorowi wrogich sił cesarskich i możnowładców – za pomocą dekretu określającego, że za wybór następców na tronie Piotrowym odpowiadają wyłącznie kardynałowie.

Kardynał Eduardo Martínez Somalo, wybrany przez zmarłego papieża na urząd kamerlinga do zarządzania Kościołem w trakcie tak zwanego interregnum(„pomiędzy panowaniami” – okres ten trwa od chwili śmierci papieża do momentu, gdy zostaje wybrany nowy ojciec święty), wystąpił naprzód i trzykrotnie wymówił polskie imię papieża, nadane mu na chrzcie: Karol. Wobec braku odpowiedzi uderzył lekko w jego czoło małym srebrnym młotkiem – brak reakcji miał być niechybną oznaką śmierci. Następnie musiał młotkiem zniszczyć Pierścień Rybaka – Anulus Piscatoris, od XIII wieku pierścień kuty dla każdego następcy świętego Piotra – by symbolicznie wyznaczyć kres epoki rządów Jana Pawła II.

Tak oto obwieszczono światu śmierć głowy Kościoła. Publicznemu okazywaniu rozpaczy nie było końca, wielu też wkrótce zaczęło dodawać do imion zmarłego papieża chwalebny – aczkolwiek nieoficjalny – przydomek „Wielki”, poprzednio przyznany tylko papieżom wyniesionym na ołtarze: Leonowi I (głowa Kościoła w latach 440–461), Grzegorzowi I (590–604) i Mikołajowi I (858–867). Ciało Wojtyły zostało odziane w krwistoczerwony ornat i przeniesione do Pałacu Apostolskiego, gdzie członkowie wydziałów administracyjnych i agencji kościelnych – tak zwana Kuria Rzymska – mogli oddać mu hołd przed przeniesieniem następnego dnia do bazyliki Świętego Piotra. Tam miał się rozpocząć dziewięciodniowy okres żałoby, novemdiales, obyczaj nawiązujący do rzymskiego rytuału novemdiale sacrum– oczyszczenia przeprowadzanego dziewiątego, ostatniego dnia uroczystości. Szacuje się, że aby pomodlić się za tego powszechnie wielbionego człowieka i podziękować mu, obok jego ciała przeszło około czterech milionów pielgrzymów i trzech milionów mieszkańców Rzymu. Zdumiewające to liczby, gdy zestawić je z poprzednim rekordem: w sierpniu 1978 roku siedemset pięćdziesiąt tysięcy ludzi oglądało zwłoki papieża Pawła VI. Jan Paweł II pozostawił zalecenie, aby jego mowa końcowa – o ile do tego czasu już umrze i nie będzie w stanie samodzielnie jej wygłosić – została odczytana przez substytuta do spraw ogólnych Sekretariatu Stanu, arcybiskupa Leonarda Sandriego. Trzeciego kwietnia, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, w trakcie nabożeństwa na placu Świętego Piotra Sandri odczytał ostatnie słowa Jana Pawła II, poświęcone pokojowi, przebaczeniu i miłości. Wierni usłyszeli: „Ludzkości, która czasem jawi się jako zagubiona i przytłoczona siłami zła, samolubstwa i strachu, Zmartwychwstały Pan przynosi dar. To miłość, która przebacza, jedna i otwiera serca na nadzieję. Ta miłość przemienia serca i niesie pokój”.

Nie najłatwiejsza to postawa do naśladowania.

Nie było czasu do stracenia. Tradycja interregnumwymagała, aby pogrzeb odbył się między czwartym a szóstym dniem po śmierci papieża. Z tego względu termin wyznaczono na piątek 8 kwietnia. Z podobnych przyczyn konklawe, podczas którego miano wybrać następcę Jana Pawła II, musiało nastąpić nie wcześniej niż piętnaście i nie później niż dwadzieścia dni po śmierci ojca świętego, dlatego rozpoczęcie obrad kardynałów wyznaczono na 18 kwietnia.

-> Przeczytajcie kolejny fragment tej książki!

Jeśli zainteresowała Was ta publikacja, możecie ją kupić w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Papież. Franciszek, Benedykt i decyzja, która wstrząsnęła światem
0
Okładka książki - Papież. Franciszek, Benedykt i decyzja, która wstrząsnęła światem

Na podstawie książki laureata Oscara powstał film w reżyserii Fernando Meirellesa (Miasto Boga, Wierny ogrodnik, Miasto ślepców) z Anthonym Hopkinsem...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Tylko dla dorosłych
Nina Majewska-Brown
Tylko dla dorosłych
Pod naszym niebem
Sylwia Kubik
Pod naszym niebem
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Marzycielka
Katarzyna Michalak
Marzycielka
Ojciec, czyli o Pieronku
Szymon Wróbel
Ojciec, czyli o Pieronku
Kolory pawich piór
Jojo Moyes;
Kolory pawich piór
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Wariat na wolności. Autobiografia
Wojciech Eichelberger;
Wariat na wolności. Autobiografia
Pokaż wszystkie recenzje