Podpalenie Europy. Fragment książki „Walczyły w cieniu mężczyzn"

Data: 2019-10-16 14:06:19 Autor: Sławomir Krempa
News - Podpalenie Europy. Fragment książki „Walczyły w cieniu mężczyzn

Podczas II wojny światowej po raz pierwszy w historii zaczęto szkolić kobiety do walki z bronią w ręku oraz jako tajne agentki, które na spadochronach miały być zrzucane za liniami wroga. Podczas tej wojny uległy zmianie stare zasady dotyczące płci, a agencje wywiadu stworzyły specjalne szkolenia i funkcje z myślą o kobietach. Właśnie wtedy szefowie wywiadów uświadomili sobie ich potencjał – jako kurierek, operatorek radiostacji, szpiegów, sabotażystek, a nawet przywódczyń ruchu op. Piszą o tym Greg Lewis i Gordon Thomas w publikacji Walczyły w cieniu mężczyzn. Kobiety wojowniczki II wojny światowej, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Bellona:

Zmiany zapoczątkował brytyjski premier Winston Churchill, wydając w lipcu 1940 roku rozkaz „podpalenia Europy”. Jednostką, która miała go wykonać, było Kierownictwo Operacji Specjalnych (Special Operations Executive, SOE) – nowy rodzaj służby wywiadowczej. Churchill nazywał tych agentów „członkami mojej tajnej armii, którzy działają i walczą w cieniu”.

Kobiety stały się szpiegami i sabotażystkami, wyszkolonymi w kryptografii, kartografii, analityczkami, ekspertkami w sztuce werbunku, komunikacji, dowodzenia ruchem oporu oraz partyzantką. Służyły w pełnych napięcia dniach wojny w każdym teatrze wojny w Europie.

W Stanach Zjednoczonych 13 czerwca 1942 roku, sześć miesięcy po japońskim ataku na Pearl Harbor, prezydent Franklin D. Roosevelt wydał rozkaz sformowania Biura Służb Strategicznych (Office of Strategic Services, OSS). Prezydenckie pióro otworzyło amerykańskim kobietom drogę do działania za liniami wroga razem z SOE.

Spektrum agentek było szerokie: od dziewcząt, które dopiero co opuściły szkołę, po dojrzałe matrony; od kobiet z klasy robotniczej po córki arystokratów; od przeciętnych po piękności; od skromnych i pruderyjnych po skandalistki. Każdą z nich przeszkolono, by potrafiła wtopić się w lokalną społeczność, a nawet w razie konieczności zmienić wygląd, kulejąc lub zakładając okulary. Włamywacze uczyli je otwierać wytrychami zamki i sejfy. Specjaliści pokazywali im, jak używać gumowych pałek, broni maszynowej, automatów Smith & Wesson z tłumikiem oraz jak zabijać za pomocą noża o wypolerowanym oraz o matowym ostrzu. Instruowano je, jak rzucać granatami, wyskakiwać z szybko jadących pociągów i przyczepiać bomby do kadłubów statków. Te, które miały pełnić funkcję radiotelegrafistek, uczono wysyłania zaszyfrowanych wiadomości i aranżowania zrzutów broni dla bojowników ruchu oporu, z którymi współpracowały. Wszystkie wiedziały, że w przypadku porażki stawką były tortury i śmierć.

Odważne i przedsiębiorcze kobiety, gotowe narazić własne życie w służbie ojczyźnie, pracowały pod przykrywką fałszywej tożsamości. Wypełniały przydzielo- 11 ne im zadania, czasem wykorzystując zaawansowane technicznie urządzenia, choć żadne z nich nie było w stanie zastąpić osobistej inteligencji i determinacji. Średnia wieku agentek wynosiła dwadzieścia pięć lat, niektóre były młodsze. Ich kobiecość stanowiła wartość samą w sobie, gdyż uważano, że były mniej narażone na rewizję lub aresztowanie przez Niemców, gdy przewoziły wiadomości lub obsługiwały radiostacje. Jednak praca ta często wymagała wielkiego poświęcenia. Dla wielu agentek wstąpienie do czynnej służby wiązało się z pozostawieniem w domu dzieci, nawet niemowląt. Wiele też za swoją odwagę zapłaciło najwyższą cenę. Historia każdej z nich zasługuje na specjalne miejsce w historii brytyjskiego i amerykańskiego wywiadu z czasów II wojny światowej. Te potajemne zmagania, a wreszcie sama wojna nie zostałyby wygrane bez odwagi i poświęcenia walczących w cieniu bohaterek.

 Tego samego dnia, w którym Churchill wydał rozkaz utworzenia SOE, Adolf Hitler przemawiał w Reichstagu, głosząc, iż Trzecia Rzesza przetrwa tysiąc lat. Przy akompaniamencie gromkich braw przypomniał zgromadzonym, że w ciągu kilkumiesięcznej wojny błyskawicznej (blitzkrieg) Niemcy podbiły Polskę, Czechosłowację, Danię, Norwegię, Belgię, a teraz Francję. Pozostała jedynie Anglia. Na niebie nad Londynem Królewskie Siły Powietrzne (Royal Air Force, RAF) toczyły heroiczny bój z niemieckim Luftwaffe, podczas gdy tysiące cywili tłoczyło się nocami w schronach przeciwlotniczych i tunelach metra. Wychodząc z nich rano, znajdowali w gruzach kolejne setki rannych i zabitych. Od czasów Wielkiego Pożaru w 1666 roku w Londynie nie było aż tak gwałtownych płomieni. Wielka Brytania trwała samotnie, strzegąc swoich wybrzeży, a zagrożenie inwazją kładło się na kraju mrocznym cieniem.

Churchill w przemówieniu do Izby Gmin podkreślił swoją wizję przyszłości i zakończył słowami:

– Spodziewam się, że bitwa o Brytanię dopiero się rozpoczyna. Od tej bitwy zależy przetrwanie cywilizacji chrześcijańskiej, życie Brytyjczyków oraz ciągłość naszych odwiecznych instytucji i naszego imperium. Wkrótce nieprzyjaciel skieruje na nas całą swą furię i potęgę. Hitler wie, że albo pokona nas na tej wyspie, albo przegra wojnę. Jeśli mu się przeciwstawimy, Europa będzie wolna, a życie świata wkroczy na szerokie słoneczne wyżyny. Lecz jeśli poniesiemy porażkę, wówczas cały świat, również Stany Zjednoczone, wszystko, co znamy i na czym nam zależy, pogrąży się w otchłani nowego wieku ciemności, który światła wypaczonej nauki uczynią jeszcze dłuższym i bardziej złowieszczym. Stańmy zatem na wysokości zadania, by jeśli Imperium Brytyjskie i Wspólnota Narodów przetrwają tysiące lat, ludzie wciąż powtarzali: „To była ich najlepsza godzina”.

Tego wieczoru przekazał swojemu Gabinetowi Wojennemu, jak zamierza to osiągnąć:

– Należy pilnie i niezbędnie dołożyć wszelkich starań, aby w tajemnicy pozyskać najlepsze dostępne informacje na temat niemieckich sił zbrojnych w różnych krajach, nawiązać bliskie kontakty z lokalnymi społecznościami i umieścić wśród nich naszych agentów.

Oznajmił, że SOE nie tylko będzie podnosiło morale narodu, ale także pokaże światu, iż opór stawiany przez Wielką Brytanię zdeterminuje przebieg wojny.

– Nasz naród będzie walczył z Niemcami na plażach i na polach, w wioskach, miasteczkach, miastach i wreszcie w Londynie. SOE utoruje nam drogę do zwycięstwa.

Na stanowisko ministra wojny ekonomicznej Churchill powołał doktora Hugh Daltona, wysokiego łysego mężczyznę ze stopniem naukowym w dziedzinie ekonomii, który w skrojonych na miarę garniturach i ręcznie szytych koszulach, z krawatem klubu krykietowego Marylebone, wyglądał jak ucieleśnienie brytyjskiej elity władzy, niczym bankier lub prezes dużej firmy. Bogaty socjalista i przeciwnik polityki ustępstw, w latach trzydziestych poświęcił większość swojego czasu i majątku na ostrzeganie przed zagrożeniem, jakie stanowił Hitler, i otwarcie podziwiał Churchilla. Dalton wiedział, że to stanowisko, a zwłaszcza tytuł nie zapewnią mu ciepłego przyjęcia przez zwolenników cięć budżetowych ani w Ministerstwie Skarbu, ani Spraw Zagranicznych. Ponadto, jak podejrzewał, starsi oficerowie w Ministerstwie Wojny nie uznają go za odpowiednio przygotowanego pod względem wojskowym do kierowania resortem Wojny Ekonomicznej. W ciągu czterech lat, jakie spędził na frontach I wojny światowej, nie nauczył się niczego o wywiadzie i kontrwywiadzie, nie mówiąc już o kosztach ich funkcjonowania.

Churchill zapewnił Daltona, że wybrał kogoś, kto ma wystarczające doświadczenie wojskowe, by poradzić sobie z ministrami brytyjskiego rządu (Whitehall), a zarazem stworzyć tajną armię, która wysłana do Europy przechyli szalę wojny na niekorzyść nazistów. Tym kimś był brygadier Colin McVean Gubbins, który dowodził brytyjską armią w Norwegii po inwazji niemieckich sił zbrojnych (Wehrmachtu) na ten kraj w 1940 roku. Pochodził z rodziny szkockich górali, której potomkowie służyli w brytyjskiej armii od czasów kampanii Oliwera Cromwella w XVII wieku. Został odznaczony Krzyżem Wojskowym (Military Cross) podczas I wojny światowej i był utalentowanym dowódcą, odważnym, współczującym, urodzonym przywódcą dla młodszych. Był również przekonany, iż „kobiety mogą wykonywać pracę tajnych agentów równie dobrze jak mężczyźni”.

Premier wiedział, że Gubbins przeczytał tłumaczenie podręcznika wojskowego Sztuka wojny Sun Tzu – od dwóch tysięcy lat najważniejszej lektury chińskich dowódców. Churchill spotkał się z Gubbinsem, aby przedyskutować kluczowy element strategii Sun Tzu: infiltrację terytorium wroga przez tajnych agentów w celu gromadzenia danych wywiadowczych i dokonywania aktów sabotażu. Postrzegał Gubbinsa jako „połączenie patrioty i szpiega”. Jego nazwisko figurowało w aktach premiera na liście „ludzi użytecznych” i postanowił, iż Gubbins obejmie w SOE jedno z kluczowych stanowisk.

W 1919 roku Gubbinsa wysłano do Rosji, gdzie służył w Armii Białej pod dowództwem brytyjskiego generała Edmunda Ironside’a i rosyjskiego generała Antona Denikina. Po zwycięstwie Armii Czerwonej w wojnie domowej Gubbins wrócił do kraju i służył w Irlandii. Jego doświadczenia z Rosji i Irlandii dały mu znaczącą wiedzę o naturze wojny partyzanckiej i napisał na ten temat kilka broszur, między innymi Sztukę wojny partyzanckiej, Podręcznik dowódcy partyzantki i Jak używać materiałów wybuchowych. Zawierały one praktyczne wskazówki: jak zorganizować zasadzkę na drodze, unieruchomić silnik lokomotywy czy zabijać nieprzyjaciół. Jego prace stały się obowiązkową lekturą w Sandhurst oraz innych szkołach oficerskich Imperium Brytyjskiego. Churchill przeczytał wszystkie podręczniki Gubbinsa i postanowił powierzyć mu kluczową rolę w szkoleniu i selekcji agentów. Gubbins opowiedział premierowi o roli, jaką w Rosji i Irlandii odegrały kobiety, pełniące funkcję kurierek, przenoszące broń dla mężczyzn i szpiegujące. Po klęsce Polski w 1939 roku to właśnie kobiety ochraniały sztab generalny wycofujący się z Warszawy do Bukaresztu.

Premier poprosił Gubbinsa o podzielenie się przemyśleniami na temat roli, jaką kobiety mogłyby odegrać w SOE. Wiedząc, iż Churchill wymaga zwięzłych raportów, Gubbins ograniczył się do jednej kartki, na której uzasadnił, dlaczego powinno się rekrutować i szkolić znające języki obce kobiety, by wysłać je za linie wroga w okupowanej Europie.

Kobiety muszą umieć wtopić się w miejscowe społeczności i przejść wystarczający trening, by przetrwać wśród niemieckich okupantów. Przekażą bojownikom ruchu oporu wiedzę, którą nabędą, również na temat broni i materiałów wybuchowych. Kluczowe będzie szkolenie radiotelegraficzne. Instruktaż musi obejmować walkę z bronią w ręku oraz sposoby cichego zabijania. Muszą zostać przygotowane w takim stopniu, aby dorównać poziomem swoim męskim odpowiednikom.

Churchill zdecydował, że kobiety będą werbowane do SOE i szkolone jako tajne agentki. Wysłał Daltonowi rozkaz, by wszyscy oficerowie werbunkowi zwracali uwagę na znajomość języków u kobiet, a informacje wysyłali do Ministerstwa Wojny Ekonomicznej.

W międzyczasie SOE umieszczono w rządowej zastrzeżonej książce telefonicznej jako Inter Services Research Bureau z adresem przy Baker Street 64. O ich obecności tam świadczyła jedynie czarna marmurowa tabliczka przy wejściu. Tylko kilkoro drzwi dzieliło ten pięciopiętrowy budynek od domu, w którym Arthur Conan Doyle ulokował siedzibę Sherlocka Holmesa * , co niezmiernie bawiło Churchilla. W ciągu kolejnych miesięcy SOE zarekwirowało kilka wiejskich posiadłości, by przekształcić je w ośrodki szkoleniowe, nie tylko dla mężczyzn, lecz również dla kobiet, jak w swojej notatce opisał to Gubbins. Lecz gdzie można było szukać kandydatek? Zwrócił się do departamentu imigracyjnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z prośbą o dostarczenie nazwisk kobiet, które uciekając przed nazistami, przybywały do Wielkiej Brytanii z całej Europy. Następnie wystosował za pośrednictwem audycji BBC apel o nadsyłanie do siedziby Ministerstwa Wojny Ekonomicznej w Whitehall w Londynie zdjęć „szczególnie interesujących miejsc w Europie”. Nadawcy powinni załączyć również krótką notkę biograficzną. W ciągu kilku tygodni nadeszły dziesiątki listów. Wiele z nich było od kobiet: sprzedawczyń, maszynistek, urzędniczek, pielęgniarek, recepcjonistek hotelowych, a także od córki wydawcy gazety i zawodowej tancerki. Niektóre zawierały wakacyjne zdjęcia nadawczyń, zrobione głównie we Francji w latach przed wojną. Rodzice kilku z nich byli Francuzami, a one wychowały się i wykształciły we Francji. Z ich listów wynikało, że były inteligentne i kochały Francję na równi z Wielką Brytanią.

By wyszukać odpowiednie kandydatki do szkolenia na agentki, do analizy listów Gubbins wybrał Selwyna Jepsona. Był on autorem sztuk teatralnych, reżyserem filmowym i scenarzystą, który służył jako oficer wywiadu w czasie I wojny światowej. Mieszkał przez rok w Szwajcarii, potem spędził cztery lata w Rzymie i dwa w Paryżu. Płynnie mówił w językach tych krajów. Gubbins powiedział mu, że wybrane przez niego kandydatki na agentki będą kluczem do sukcesu SOE. Ponieważ czekające je zadania nie przypominały żadnej innej pracy, wiedział, że musi mieć pewność, iż wybrane kobiety w pełni rozumieją ryzyko, jakiemu przyjdzie im stawić czoło.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Walczyły w cieniu mężczyzn

Dzielne dziewczyny, tajne agentki SOE, mistrzynie w dziele szpiegowania i sabotażu. Zostały wyszkolone w kryptografii i kartografii. Były ekspertkami w sztuce werbunku, komunikacji i dowodzenia partyzantką. Służyły w pełnych napięcia dniach wojny na każdym teatrze wojny w Europie.

W księżycowe noce przerzucano je do Francji, by służyły jako kurierki, radiooperatorki, sabotażystki i przywódczynie ruchu oporu. Wywodziły się z różnych klas społecznych, pochodziły z różnych krajów, a żadna z nich nie miała wcześniej nic wspólnego z walką - były ochotniczkami, które z poczucia patriotyzmu zgłaszały się do tej niebezpiecznej pracy.

Wysyłały i odbierały wiadomości, walczyły z bronią w ręku lub... uwodziły mężczyzn, by zdobywać od nich informacje. Brytyjki, Francuzki, Amerykanki, Polka, Nowozelandka - wszystkie rzuciły na szalę swój los, by wziąć udział w wysiłku wojennym.

Spektrum agentek było szerokie - od dziewcząt, które dopiero co opuściły szkołę, po dojrzałe kobiety, od przedstawicielek klasy robotniczej po córki arystokratów, od przeciętnych po piękności, od skromnych i pruderyjnych po skandalistki.

Pracowały w skrajnie niebezpiecznych warunkach, zagrożone zdradą, aresztowaniem, torturami i śmiercią. Pełniły służbę ofiarnie, zostawiając w domu rodziny, żyjąc w nieustannym poczuciu zagrożenia. Z 39 agentek śmierć poniosło 13, a kilka innych przeżyło piekło tortur gestapo, francuskich więzień i obozów koncentracyjnych.

Nie zawsze po wojnie za tę służbę potrafiono im właściwie podziękować.

Na naszych łamach możecie się już zapoznać także z trzecim fragmentem książki Walczyły w cieniu mężczyzn.

Publikację kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Walczyły w cieniu mężczyzn
0
Okładka książki - Walczyły w cieniu mężczyzn

Dzielne dziewczyny, tajne agentki SOE, mistrzynie w dziele szpiegowania i sabotażu. Zostały wyszkolone w kryptografii i kartografii. Były ekspertkami w...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Trzecia terapia
Danuta Chlupova
Trzecia terapia
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Pod tym samym niebem
Katarzyna Kielecka;
Pod tym samym niebem
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Pokaż wszystkie recenzje