„Azyl” zaczynamy z przytupem od debiutanckiego opowiadania Jarosława Grzędowicza, p.t. „Azyl dla starych pilotów”. Ten niewielki utwór był pisany w czasach, kiedy polski świat fantastyczny dopiero raczkował. Pierwszy raz upubliczniony w czasopiśmie „Odgłosy” w 1982 roku, gdy w Polsce trwał stan wojenny. Niewesołe czasy dla jakiejkolwiek twórczości. Fantasy to był przede wszystkim „Hobbit” Tolkiena czy twórczość Ursuli Le Guin. Moja przygoda z fantastyką to najpierw czytanie opowiadań w czasopismach fantastycznych. Te krótkie utwory mają w sobie to coś, co sprawia, że zapamiętuje się je na długo, by czasem po kilkunastu latach szukać ich w pamięci.
Razem z opowiadaniem „Ruleta”, to najkrótsze opowiadania całego zbioru. Opowiadanie nie musi mieć kilkudziesięciu stron, by przedstawić sobą ciekawy koncept, który zaintryguje czytelnika. „Ruleta” opowiada o samotności, pechu i nieuchronności losu. Jeśli myślicie, że to zbyt szerokie zagadnienia na opowiadanie, to nie czytaliście nic Jarosława Grzędowicza. Wystarczyło mu 9 stron, aby ukazać beznadzieję, bezbrzeżną pustkę i dołujący smutek. Piękna sprawa.
Całość recenzji na zukoteka.blox.pl
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2017-11-08
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
Marta Zagrajek
"Autorowi udało się stworzyć bardzo ciekawą i różnorodną galerie postaci psychologicznie prawdziwych. Jednocześnie są to postacie wzięte z życia...
Ten cykl to właściwie jeden wielki, literacki popis możliwości kreacji współczesnego pisarza popkulturowego. Faszerowany efektami blockbuster z...