Są książki, które się czyta, i są takie, które się przeżywa – i mam wrażenie, że „Bękarty Polski” należą do tej drugiej kategorii. To publikacja, która nie tyle opowiada historię, ile zmusza do konfrontacji z czymś niewygodnym: z momentem, w którym ofiara przestaje być jednoznacznie niewinna, a sprawiedliwość zaczyna przypominać zemstę.
Czytając tę książkę, miałam poczucie ciągłego przesuwania granic własnego myślenia. Najpierw pojawiło się współczucie – naturalne, niemal odruchowe. Potem niepokój. A w końcu coś trudniejszego do uchwycenia: stan moralnego zawieszenia, w którym przestają działać proste podziały na dobro i zło. Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle mam prawo oceniać ludzi, którzy przeszli przez doświadczenie absolutnej traumy.
To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to sposób, w jaki autor prowadzi narrację. Marek Łuszczyna nie moralizuje, nie podsuwa gotowych odpowiedzi. Zamiast tego oddaje głos faktom, dokumentom i świadectwom, zmuszając czytelnika do samodzielnego zmierzenia się z historią. Ten brak jednoznaczności jest jednocześnie największą siłą i największym ciężarem tej książki.
Szczególnie poruszyło mnie to, jak ta lektura burzy wyobrażenie o końcu wojny jako momencie ulgi i zamknięcia. Dla wielu bohaterów to dopiero początek kolejnego etapu – pełnego gniewu, potrzeby odwetu i prób odzyskania kontroli nad własnym losem. To trudna prawda, bo odbiera komfort myślenia o historii w prostych kategoriach.
Styl książki jest oszczędny, momentami wręcz chłodny. I właśnie dlatego działa tak mocno – nie ma tu miejsca na patos ani emocjonalne manipulacje. Wszystko wydaje się bardziej realne, bardziej dotkliwe. Miałam wrażenie, że ta powściągliwość zmusza odbiorcę do większego zaangażowania, do dopowiadania emocji, których autor świadomie nie eksponuje.
To nie jest książka, którą można „polubić”. To książka, która zostaje pod skórą. Po lekturze zostałam z pytaniami, które nie mają łatwych odpowiedzi: gdzie przebiega granica między sprawiedliwością a zemstą? Czy trauma może usprawiedliwić przemoc? I czy w ekstremalnych warunkach człowiek ma jeszcze wybór?
Dla mnie „Bękarty Polski” to przede wszystkim doświadczenie – wymagające, momentami niewygodne, ale niezwykle potrzebne. To jedna z tych książek, które nie pozwalają przejść obok historii obojętnie.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 288
Dodał/a opinię:
Ewelina Białogołąbek
Druga cześć reporterskiej trylogii zapoczątkowana przez bestsellerowe IGŁY ,,Polki, które nazwano zbrodniarkami". Kto tak naprawdę jej nazwał...
BEZWZGLĘDNE I OKRUTNE AMBITNE I ZAŚLEPIONE ZDOLNE DO WSZYSTKIEGO W IMIĘ III RZESZY Hermine Braunsteiner - strażniczka obozowa, znana jako ...