“- Pani się wydaje, że wiejskie chamstwo zrobi na mnie wrażenie albo obrazi...? Spieszę panią rozczarować. Upominam jedynie,że pani zachowanie zostanie srogo ukarane i powinno całkowicie przyjść do równowagi, którą cechują się wszystkie inne damy tak wysokiego urodzenia i statusu jak pani. Błądzenie po polach jak Amazonka z rozwianymi na wietrze włosami również proszę sobie wybić z głowy![...] Od dzisiaj będę wiedział o każdym pani kroku, o każdej książce, którą pani czyta, o każdym słowie, które wylatuje z tych ust..."*
Ta książka jest wspaniała! Bawiłam się przy niej doskonale i mogłabym tak bawić się bez końca. Katarzyna Hewa napisała romans historyczny, od którego nie sposób się oderwać. Motyw od wrogów do kochanków, XIX-wieczny Kraków, konwenanse, mezalianse, intrygi oraz walka kobiet o niezależność kontra patriarchalny świat, w którym żyją-to wszystko tworzy tę klimatyczną powieść.
Rozalia Listewska ma 26 lat, pragnie wolności i życia na własnych zasadach. Po śmierci ojca trafia pod opiekę starszego o dekadę, Jana Konrada Modrzewskiego, surowego racjonalisty. Z czasem rodzi się między nimi uczucie równie namiętne, co niepożądane. Ona – buntowniczka, on – mężczyzna, który nie wierzy w jej niezależność. Czy w świecie poprawności klasowych i konwenansów, znajdzie się kompromis dla ich uczuć
To moje drugie spotkanie z twórczością Katarzyny Hewy, pierwszej książce, "Kwiaty zimnej wiosny" miałam przyjemność patronować i jestem pod ogromnym wrażeniem wszechstronności, jaką posiada autorka. Tamta historia była trudna, bolesna, obudziła we mnie głęboko skrywane emocje i rozbiła moje serce na kawałeczki. "Bestia i Pani Róża" to z kolei powieść znacznie luźniejsza, okraszona błyskotliwym humorem, w której główni bohaterowie wielokrotnie igrają ze sobą w słownych przepychankach, sprawdzają swoją wytrzymałość, robiąc rzeczy, wystawiając wzajemnie na próbę swoje cierpliwości. Ale to też książka, która nie ucieka od trudnych tematów, naturalnie wplecionych w fabułę i stanowiących solidną podstawę do rozwoju następujących po sobie wydarzeń.
Całym sercem pokochałam Rozalię i Jana Konrada. Ona — trudna do okiełznania indywidualistka, z nieco dziecinną duszą. Nie można odmówić jej ambicji, w końcu chce się kształcić na Uniwersytecie, chce zdobywać wiedzę i ją przekazywać innym, jest aspirującą pisarką, a przez to zdarza jej się bujać w obłokach — nie przeszkadza to jednak w twardym stąpaniu po ziemi, kiedy wymaga tego sytuacja. On — stanowczy, surowy, próbuje nie dać wejść sobie Rozalii na głowę — czasami z dobrym skutkiem, a czasami marnym. Razem tworzą mieszankę wybuchową, która do samego końca jest jak mentos wrzucony do butelki coli, która zostaje szybko zakręcona.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego tak dobrze czytało mi się tę powieść. To styl i język, jakim pisze autorka. Barwny, lekko stylizowany, ale nieprzestylizowany — nawiązuje do epoki, w której toczy się akcja, ale nie przytłacza archaizmami. Narracja jest niezwykle nastrojowa, urzekły mnie sugestywne i obrazowe opisy emocji i przeżyć. Nie jest to książka, w której akcja pędzi jak szlachcic na swoim koniu, ale nie brakuje tu napięcia i konsekwencji w budowaniu portretów bohaterów oraz rozwoju akcji.
I jeszcze zakończenie! Drugie spotkanie z autorką i drugi raz zakończenie, które funduje, bardzo mi się podobało. Katarzyna Hewa nie idzie utartymi schematami, już przekonałam się, że w jej powieściach nie można liczyć na jednoznaczny koniec. I super! I to mi się podoba, bo lubię, kiedy książka zaskakuje nawet ostatnim zdaniem.
__
*Cytat pochodzi z książki “Bestia i Pani Róża” K.Hewa
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2025-06-24
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
zaczytania
Czy kobieta, której życie zostało zaplanowane przez innych, odnajdzie drogę do własnej tożsamości? I czy miłość może przetrwać w świecie, który ją odrzuca...