“...to, co nazywamy życiem, jest tylko ciągiem ulotnych zdarzeń, bulgotem nietrwałości. Nawet słońce, góry, ziemia, po której chodzimy, nieustannie się zmieniają”.
Amande po tragicznej śmierci męża i utracie nienarodzonego dziecka nie potrafi odnaleźć się w codzienności. Wszystko, co dotąd było dla niej ważne, nagle traci sens. Kobieta wyjeżdża do małego domu na wsi, gdzie odcina się od ludzi, ignoruje telefony od bliskich i zamyka w swoim cierpieniu. Mijają miesiące spędzone w samotności, a jedynym świadkiem upływającego czasu pozostaje ogród zmieniający się wraz z porami roku. Pewnego dnia podczas porządków Amande znajduje stare kalendarze należące do poprzedniej właścicielki domu. Ręcznie zapisane notatki o roślinach, pogodzie, codziennych obowiązkach i prostych przepisach powoli budzą w niej ciekawość życia oraz tęsknotę za tym, co znajduje się poza bezpiecznym schronieniem.
Przez powieść się płynie. Spokojnie, w ciszy, z refleksją i emocjami. Nie ma tutaj gwałtownych zwrotów akcji ani sztucznego dramatyzmu. Wszystko toczy się własnym rytmem, dzięki czemu jeszcze mocniej wybrzmiewają emocje bohaterki. To historia o żałobie. Melissa Da Costa zachwyca plastycznym, barwnym stylem. Z wyczuciem i subtelnością czaruje słowem, a emocje bohaterów oddaje z ogromną wnikliwością i empatią. Postacie są prawdziwe, nieidealne, pełne sprzeczności, bardzo ludzkie.
Opowieść o bólu, tęsknocie i próbie poskładania siebie na nowo. O nadziei. O tym, że nawet najbardziej zranione serce może kiedyś znów poczuć ciepło, spokój i odrobinę słońca. Autorka z wrażliwością prowadzi czytelnika przez wszystkie etapy straty, od zaprzeczenia i ucieczki od świata, przez rozpacz oraz pustkę, aż po powolne odnajdywanie w sobie siły, by ponownie otworzyć się na życie. Ważnym elementem tej historii są relacje międzyludzkie. Pięknie pokazano tutaj, że wsparcie nie zawsze musi mieć formę wielkich słów. Czasem największą pomocą okazują się obecność, cierpliwość i zwyczajna rozmowa. To opowieść przypominająca, że bliskość można odnaleźć nie tylko w więzach krwi, lecz także w ludziach, którzy po prostu potrafią być obok wtedy, gdy najbardziej tego potrzebujemy.
Ogromną rolę odgrywa w tej historii ogród. Nie jest tłem wydarzeń, ale symbolem powolnego odradzania się Amande. Praca przy roślinach, stare kalendarze pełne odręcznych notatek, codzienne drobiazgi i rytm natury pomagają jej stopniowo wracać do świata. Ta przemiana nie następuje nagle, jest delikatna, spokojna i niezwykle naturalna. Trochę jak wiosna, która po długiej zimie budzi wszystko do życia małymi krokami.
Mądra, subtelna i napisana niezwykle wrażliwym sercem opowieść. Skłania do refleksji i trudno przejść obok niej obojętnie. Bardzo polecam, Tatiasza i jej książkę :)
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
Wiesława Biegańska
Los łączy ludzi w momencie, w którym najbardziej tego potrzebują Émile pragnie przeżyć ostatnie chwile na własnych zasadach. Joanne chce się uwolnić...