Pikantne sceny w książkach. Tak czy nie? Jeśli wasza odpowiedź brzmi tak, spodoba wam się z pewnością najnowsza książka Piotra Adamczyka. To pikantna komedia miłosna, pełna pomyłek, zaskoczeń i absurdów. Historia, w której o dziwo wszystko jest możliwe. Narzeczona, która nagle wygląda jak Margot Robbie? Prywatny anioł stróż i to w wygodnym, dopasowanym do twoich potrzeb abonamencie? Nie ma sprawy! Kot obrażający uczucia religijne innych osób, narażając się na sprawę karną, a może pies Baskerville'ów czychający na życie krakowskich kierowców? Nic prostszego. Wszystko to w towarzystwie całej plejady przedziwnych świętych i oblane żywą wodą prosto z chrzcielnicy, sprzedawaną w butelkach przez przedsiębiorczą ekipę remontową. Autor przywołuje również temat stalkingu, choć w bardzo romantycznym wydaniu, z miłością płynącą prosto z przeszczepionego serca. Pogubiliście się? To tylko część tego, co wymyślił autor aby urozmaicić życie głównego bohatera tej historii, Jakuba Erenburga. A może Madsa Mikkelsena? Cała historia, podzielona na 3 części, kręci się wokół relacji nie tylko damsko-męskich. Wszystko to opisane przez autora lekkim, codziennym językiem. I choć jak na mój gust pikanterii jest tu zbyt dużo to ogólnie oceniam książkę na plus. Miało być śmiesznie I zaskakująco i te warunki zostały spełnione nawet na 200%. Zakończenie książki wywołało we mnie początkowo szok, a po nim szczery śmiech ponieważ to właśnie tam wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Książkę polecam gorąco fanom komedii niebanalnych, pełnych absurdalnych ale inteligentnych żartów. Gwarantuję, że okazji do śmiechu napewno wam podczas lektury nie zabraknie.
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2026-05-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
Ilona Mikulska
Nowa powieść autora ,,Domu tęsknot" to sensacyjna polsko-niemiecka rodzinna epopeja, z wielką miłością, polityką, sztuką, zdradą i tajemnicą w tle, rozgrywająca...
Mógłbym się nazywać Al Pacino, a nazywam się Piotr Adamczyk. Inicjały niby takie same. Zaczynamy się podobnie, ale dalej jest już zupełnie inaczej. Mógłbym...