Twórczość Doroty Gąsiorowskiej znam i bardzo cenię, to jedna z tych pisarek, które potrafią dostrzec magię i piękno w otaczającym nas świecie. Autorka wielu bestsellerowych powieści, w których genialnie łączy rzeczywistość z magią.
Jest to drugi tom serii, ja pierwszego nie czytałam, bo każdą część można czytać oddzielnie.
Powieść, przy której bardzo miło spędziłam czas i przeżyłam niezapomnianą przygodę.
Dorota Gąsiorowska stworzyła historię, która otuli nas niesamowicie baśniowym klimatem i ubarwi czas przepiękną owianą nutką tajemniczości legendą. Lekki, a jednocześnie barwny styl pozwala nam zatopić się w cudnych, malowniczych opisach zachwycającego miejsca, jakim jest Puszcza Zielona. Fabuła misternie skomponowana, dopracowana w każdym najdrobniejszym detalu. Baśniowa opowieść pełna niezwykłego czaru, wzbudzająca zachwyt i wprowadzająca czytelnika w świat magii. Autorka to czarodziejka, bo jej słowo pisane dociera nie tylko do naszego umysłu, ale podstępnie wkrada się też do naszego serca i tak o to małymi kroczkami obezwładnia nas całkowicie.
„Córka powietrza” wzruszająca, nostalgiczna opowieść, która dostarcza też wielu emocji i pobudza nasze serducho do szybszego bicia. Zanurzając się w tej ponadzmysłowej, niesamowicie wciągającej historii, świat zewnętrzny przestaje istnieć, a pobudzona wyobraźnia, przeniesie nas do świata iluzji i czarów.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2024-09-25
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 528
Dodał/a opinię:
Ela-Monia
Najpierw ponad drzewami widzę ulatujący z komina dym, a zarazem dostrzegam kamienny domek, obok którego znajdują się studnia i ławka. Nieco dalej zauważam usypany z kamyków kopczyk, wokół którego rosną kolorowe kwiaty. Ich drobne główki w kształcie gwiazdek porastają większą część polany.
Gdy człowiek jest gotowy poznać prawdę, ona sama odnajdzie do niego drogę... Weronika ma niezwykły dar - potrafi zobaczyć gotową rzeźbę w jeszcze nieoszlifowanym...
Łucja jest o krok od realizacji swojego największego pragnienia - stworzenia szczęśliwej rodziny u boku Tomasza. Ale marzenia często spełniają się w zupełnie...
Najbardziej przerażała mnie możliwość spotkania żmii, a na myśl o wilkach i dzikach dostawałam palpitacji serca. Nie wspominając o kleszczach. Zgodnie z maksymą "strzeżonego Pan Bóg strzeże" wolałam więc ograniczyć spacery do minimum.
Więcej