Córki smoka

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2018-03-07
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788378896012
Liczba stron: 401
Tytuł oryginału: Daughters of the Dragon
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Dominika Warda
Dodał/a opinię: Spadlomizregala

Ocena: 5.56 (9 głosów)

Kiedyś bardzo dużo podróżowałam. Snułam plany na kolejne lata i ciułałam oszczędności, bym mogła zwiedzać świat na własnych warunkach – bez biur podróży, rezydentów wciskających kolejne „interesujące” wycieczki, tłumnych stolic i plaż. Pamiętam moment, kiedy zamarzyła mi się podróż do Korei (najlepiej Północnej). Oczywiście wstępna kalkulacja kosztów wykluczyła tę przygodę z moich planów na najbliższy czas, aczkolwiek chęć poczucia orientalnego klimatu oraz zainteresowanie tym niezwykle odmiennym kulturowo krajem pozostały mi do dzisiaj. Z tego powodu od dawna interesują mnie książki, których akcja dzieje się właśnie na Półwyspie Koreańskim. Jeśli ich treść przynosi mi dodatkowo choć namiastkę wiedzy historycznej, traktuję je jako tym ciekawsze. Właściwie, jeśli się chwilę zastanowię, to dochodzę do wniosku, że powieść obyczajowa z tłem historycznym to chyba mój ulubiony gatunek. Właśnie dlatego z wielką chęcią sięgnęłam po „Córki smoka” Williama Andrewsa.

Anna Carlson jest Amerykanką koreańskiego pochodzenia. Jedyne, co wie o swojej biologicznej matce to to, że oddała ją do adopcji tuż po urodzeniu. Gdy dziewczyna dorasta, a jej przybrana matka umiera, postanawia zmierzyć się z prawdą i odszukać kobietę, która pozbyła się jej, nie dając szansy na wspólne życie. I choć nic nie dzieje się po myśli Anny, podróż do Korei zmienia całe jej życie w sposób, którego zupełnie się nie spodziewała. Poznaje swoją babcię, a wraz z nią niezwykłą historię jej życia, która staje się kluczowa w całej powieści. Nie chcę jednak streszczać tutaj całej książki, bo odebrałabym Wam zbyt wiele. Powiem tylko, że początek tej historii ma miejsce w czasie drugiej wojny światowej, kiedy to Korea była okupowana przez Japończyków. To właśnie wtedy powstawały tzw. strefy komfortu, w których Koreanki były „kobietami do towarzystwa”. Osobiście uważam to za eufemizm, bowiem ta „towarzyskość” sprowadzała się wielokrotnie do bicia, poniewierania i gwałcenia. Trzydzieści razy dziennie. Jedną kobietę.

„Córki smoka” to fikcja literacka, o czym autor często wspomina w swoich wywiadach, dlatego nie można zarzucić mu, że z czymkolwiek przesadził czy podkoloryzował. To nie jest ani reportaż, ani książka historyczna. Mimo to jej akcja dzieje się w czasach, których istnieniu nie da się zaprzeczyć. Nie da się również zakwestionować istnienia wspomnianych stref komfortu oraz kobiet, które przeszły prawdziwe piekło zafundowane przez japońską armię. Zresztą, na końcu książki znajdziemy ich zdjęcia. Tych kilka prawd wtłoczonych w ponad czterysta stron fikcji wystarczyło, by wzburzyć moją krew i wywołać mnóstwo emocji. Od strachu i bólu przez brak zrozumienia i pogardę, aż po ulgę, że te czasy już za nami i nadzieję, że ludzie przestaną urządzać innym piekło na ziemi. Ta książka naprawdę mną wstrząsnęła. Jednak mimo ogromnego bólu, jakim jest wypełniona (mocno odczuwanym przez czytelnika), czyta się ją niezwykle szybko. To zasługa Andrewsa, który każde miejsce opisuje niezwykle plastycznym językiem, a swoim bohaterom nadaje cechy, które sprawiają, że nie sposób ich pomylić nawet wówczas, gdy ich imiona brzmią niemalże identycznie. To zaleta, bowiem niezależnie, czy imię i nazwisko jest koreańskie, japońskie czy chińskie – dla mnie jest niemalże jednakowe i jedynym ratunkiem, by z łatwością przychodziło mi czytanie, jest nadanie ich właścicielom cech (najczęściej charakteru) odróżniających ich od reszty. Uważam, że Andrews spisał się w tym aspekcie doskonale i to zdecydowanie ułatwiło mi przyswojenie całej historii.

Jeśli marzycie o nietypowych podróżach, zachęcam Was do wybrania się do Korei. Siedząc w wygodnym fotelu, możecie razem z Anną przemierzyć wiele tysięcy kilometrów i poznać jedną z najciekawszych historii w Waszym życiu. Zanurzycie się w niezwykłej opowieści i wreszcie (o czym celowo nie wspomniałam wcześniej) poznacie historię pewnego szczególnego grzebienia, który – posiadając pewną niezwykłą moc – wnosi do tej pełnej czasami niewygodnych prawd książki element lekko baśniowy. Tak, to naprawdę niecodzienna lektura. Polecam.

Kup książkę Córki smoka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Córki smoka
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
iBoy
Kevin Brooks
iBoy
Pokaż wszystkie recenzje