Córki smoka

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2018-03-07
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788378896012
Liczba stron: 401
Tytuł oryginału: Daughters of the Dragon
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Dominika Warda

Ocena: 5.56 (9 głosów)

Po długiej podróży do sierocińca w Korei dwudziestoletnia Amerykanka Anna Carlson dowiaduje się, że jej biologiczna matka nie żyje. Jednak właśnie w chwili, gdy zdruzgotana kobieta dochodzi do wniosku, że przebyła całą drogę na próżno, tajemnicza staruszka podaje jej paczuszkę zawierającą wiekowy grzebień i kartkę z adresem.
Dzięki temu Anna trafia do mieszkania niezbyt zamożnej, lecz eleganckiej kobiety – Hong Jae-hee, która opowiada jej o niesamowitych wydarzeniach zaczynających się od japońskiej okupacji Korei i Chin podczas II wojny światowej, kiedy to ponad dwieście tysięcy Koreanek zostało niewolnicami japońskich żołnierzy – „kobietami do towarzystwa”. Jae-hee zna tę historię bardzo dobrze: była jedną z nich.
Anna odkrywa, że cenny grzebień ze skorupy żółwia, ozdobiony dwugłowym smokiem z kości słoniowej, pokonał wraz z kobietami w jej rodzinie mnóstwo przeciwności losu. Im lepiej dziewczyna poznaje jego historię, tym bardziej uświadamia sobie, że wraz z grzebieniem trafia do niej dziedzictwo niewyobrażalnej siły charakteru, odwagi, miłości i niezłomności.

Kup książkę Córki smoka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Córki smoka

Zaczynając od okładki - widzimy na niej kobietę na czarnym tle. Czarne włosy, powieki przymknięte, zresztą jeśli są one otwarte to patrzą w dół i my nie widzimy jej spojrzenia. Czy mi się podoba? Nie wiem. Cieszę się, że posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę dla powieści. Na jednym z nich przeczytaniu kilka zdań o autorze lektury, a na drugim opinię na temat recenzowanej dziś książki. Znajdziemy również listę patronatów medialnych - w środku - na jednej ze skrzydełek.
Kartki nie są białe, a czcionka jest duża - dzięki czemu czyta się bardzo szybko. Ja niestety czytałam ją w drodze do pracy i do domu, więc zajęło mi to dużo więcej czasu niż bym mogła przypuszczać. Cieszę się jednak, że mam ją za sobą.
Literówek nie znalazłam, a jeśli gdzieś jakieś były - nie rzuciły mi się w oczy.
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem i przyznać muszę, że było jak najbardziej... udane. Naprawdę byłam w niemałym szoku, gdy zaczynałam ze strony na stronę wciągać się jeszcze bardziej. Nie przypuszczałam, że pozycja ta wyda mi się tak bardzo interesująca. Ale to dobrze, bo dzięki niej czas leciał mi szybko i przyjemnie. Czyta się bez jakichkolwiek przeszkód, myślę, że polubicie w mig pióro autora, które nie jest trudne, a lekkie i przyjemne. Jest to jeden z autorów, którzy dzięki swojemu stylowi pozwalają czytelnikowi w stu procentach odprężyć się, a jednocześnie zaintrygować by z wielkim zapałem śledzić dalsze losy bohaterów.
Ja przepadłam - gdy zaczynałam lekturę. Niestety ostatni przystanek, na którym musiałam wysiąść zobowiązywał mnie do odłożenia jej do torebki. Mimo, iż chciałam poznać jeszcze jeden rozdział... Ale dwukilometrowy spacer do pracy był tu priorytetem. Cieszę się, że poznałam Córki smoka bo dzięki plastycznemu i bardzo barwnemu stylowi, jakim się posługuje autor mogłam odpocząć, zrelaksować się i zaciekawić. Jeśli będę mieć jeszcze kiedykolwiek okazję poznać coś innego od pisarza, na pewno to zrobię. I to jest dziwne, bo ja i książki historyczne? Dla wielu może być to ogromny szok. (Nic się nie martwcie, dla mnie też. :P)

Z kolei przechodząc może do bohaterów... Anna, główna postać niekoniecznie przypadła mi do gustu. No, może nie chodzi o kwestię lubię czy nie, ale jakoś mało o niej było w kontekście całej historii. Bo ona tak jak i my poznajemy dzieje swojej matki, babci i innych osób z rodziny i to jest fascynujące i to jest główne, wręcz najważniejsze... Jae-hee była dla mnie tutaj najważniejsza i najbardziej interesująca ze wszystkich. To, co ją spotkało było naprawdę... okropne. Niemniej jednak poprzez poznanie historii opowiedzianej przez nią niejednokrotnie spowodowało, że włosy dosłownie stanęły mi dęba. To, co wspominała było naprawdę okropne i nikomu nie życzę takiego życia. Jednak cała moja sympatia powędrowała właśnie do niej i myślę, że gdy i Wy poznacie jej opowieść, zaczniecie darzyć ją ogromnym szacunkiem. Myślę, że cała powieść nabrała barw dzięki tej osobie. Chociaż ciężko mówić tu o barwach gdzie wszystko było czarno białe i ewentualnie szare.
Pozostali bohaterowie co po niektórzy również są ważni, ale nie będę się o nich rozpisywać. Jeśli sięgniecie po powieść to dowiecie się o nich lepiej no i co ważne - sami ich poznacie.Pomysł na książkę był rewelacyjny. Jak dla mnie jest to strzał w dziesiątkę, ponieważ rzadko kiedy czytam książki z tej półki. Powieść historyczna to wysoko postawiona przeze mnie półka, po którą z rzadkością sięgam, ale tym razem mój wybór był właściwy. Gnała mnie ciekawość tego, co przyniesie ta historia i nie zawiodłam się. Zostałam zaskoczona nie jeden czy dwa razy. Zostałam na tyle zainteresowana, że ciężko mi było odkładać tę powieść na półkę. W dodatku styl, jakim posługuje się autor jest przyjemny i łatwy w odbiorze, nie ma żadnych komplikacji z lekturą. Dzięki tej książce możemy poznać przeszłość - jak to było podczas okupacji Japonii i Chin podczas II wojny światowej. Temat może wydawać się kontrowersyjny, ale uważam, że powinno się o takich rzeczach czytać, by nie zapomnieć o przeszłości. Nie chodzi mi o to, by ciągle, bez ustanku czytać tego rodzaju lektury, bo na dłuższą metę nie przyniesie nam ona nic dobrego, ale raz na czas warto poświęcić historii czas, jeśli ju nie uczęszczamy do szkoły na takowe zajęcia.Ta powieść jest dla ludzi o mocnych nerwach. Bowiem wydarzenia opisane w niej są prawdziwe, ale i chwilami mocno drastyczne. Autor nie bawi się, nie ubiera słów, tylko dosadnie pokazuje nam, jak na przykład kobiety były traktowane podczas okupacji. Jak młode kobiety musiały pracować, uczyć się i słuchać Gejsz. To wszystko zatrważa, ale i jednocześnie uczy o przeszłości. Jak dla mnie nauka poprzez takie powieści jest rewelacyjna. Myślę, że ta podróż do Chin, Korei, Japonii dobrze Wam zrobi od tego całego smogu na zewnątrz. :P Myślę, że śmiało możecie zaparzyć sobie kubek ulubionej herbaty i zaszyć się w czterech ścianach i zacząć czytać tę powieść. Tylko ostrzegam! Na jednej herbacie to się nie skończy...

Reasumując uważam, że jest to świetna lektura dla każdego! Wiem, że czytając o niej jako o powieści historycznej - skrzywicie się. A, bo to nie Wasz gatunek. A, bo Wy takich książek nie czytacie. A dlaczego? Czego się boicie? Nudy? Tutaj jej nie zaznacie, z pewnością.
Jestem przekonana, że jeśli po nią sięgniecie, to się Wam spodoba. Jest to niecodzienna, trudna historia zasługująca na poświęcenie jej chwili, nawet dłuższej chwili. Myślę, że William Andrews zasłużył na same pochwały, bo wad w tej powieści nie widzę. Owszem, może jak bóbr nie płakałam czytając ją, ale wielokrotnie czułam uczucie przygnębienia, współczucia i nie tylko. Jestem za tym, by jak największa liczba osób ją przeczytała. Ma nieco ponad czterysta stron, ale jest warta uwagi.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Spadlomizregala
Spadlomizregala
Przeczytane:2018-03-29, Ocena: 5, Przeczytałam,

Kiedyś bardzo dużo podróżowałam. Snułam plany na kolejne lata i ciułałam oszczędności, bym mogła zwiedzać świat na własnych warunkach – bez biur podróży, rezydentów wciskających kolejne „interesujące” wycieczki, tłumnych stolic i plaż. Pamiętam moment, kiedy zamarzyła mi się podróż do Korei (najlepiej Północnej). Oczywiście wstępna kalkulacja kosztów wykluczyła tę przygodę z moich planów na najbliższy czas, aczkolwiek chęć poczucia orientalnego klimatu oraz zainteresowanie tym niezwykle odmiennym kulturowo krajem pozostały mi do dzisiaj. Z tego powodu od dawna interesują mnie książki, których akcja dzieje się właśnie na Półwyspie Koreańskim. Jeśli ich treść przynosi mi dodatkowo choć namiastkę wiedzy historycznej, traktuję je jako tym ciekawsze. Właściwie, jeśli się chwilę zastanowię, to dochodzę do wniosku, że powieść obyczajowa z tłem historycznym to chyba mój ulubiony gatunek. Właśnie dlatego z wielką chęcią sięgnęłam po „Córki smoka” Williama Andrewsa.

Anna Carlson jest Amerykanką koreańskiego pochodzenia. Jedyne, co wie o swojej biologicznej matce to to, że oddała ją do adopcji tuż po urodzeniu. Gdy dziewczyna dorasta, a jej przybrana matka umiera, postanawia zmierzyć się z prawdą i odszukać kobietę, która pozbyła się jej, nie dając szansy na wspólne życie. I choć nic nie dzieje się po myśli Anny, podróż do Korei zmienia całe jej życie w sposób, którego zupełnie się nie spodziewała. Poznaje swoją babcię, a wraz z nią niezwykłą historię jej życia, która staje się kluczowa w całej powieści. Nie chcę jednak streszczać tutaj całej książki, bo odebrałabym Wam zbyt wiele. Powiem tylko, że początek tej historii ma miejsce w czasie drugiej wojny światowej, kiedy to Korea była okupowana przez Japończyków. To właśnie wtedy powstawały tzw. strefy komfortu, w których Koreanki były „kobietami do towarzystwa”. Osobiście uważam to za eufemizm, bowiem ta „towarzyskość” sprowadzała się wielokrotnie do bicia, poniewierania i gwałcenia. Trzydzieści razy dziennie. Jedną kobietę.

„Córki smoka” to fikcja literacka, o czym autor często wspomina w swoich wywiadach, dlatego nie można zarzucić mu, że z czymkolwiek przesadził czy podkoloryzował. To nie jest ani reportaż, ani książka historyczna. Mimo to jej akcja dzieje się w czasach, których istnieniu nie da się zaprzeczyć. Nie da się również zakwestionować istnienia wspomnianych stref komfortu oraz kobiet, które przeszły prawdziwe piekło zafundowane przez japońską armię. Zresztą, na końcu książki znajdziemy ich zdjęcia. Tych kilka prawd wtłoczonych w ponad czterysta stron fikcji wystarczyło, by wzburzyć moją krew i wywołać mnóstwo emocji. Od strachu i bólu przez brak zrozumienia i pogardę, aż po ulgę, że te czasy już za nami i nadzieję, że ludzie przestaną urządzać innym piekło na ziemi. Ta książka naprawdę mną wstrząsnęła. Jednak mimo ogromnego bólu, jakim jest wypełniona (mocno odczuwanym przez czytelnika), czyta się ją niezwykle szybko. To zasługa Andrewsa, który każde miejsce opisuje niezwykle plastycznym językiem, a swoim bohaterom nadaje cechy, które sprawiają, że nie sposób ich pomylić nawet wówczas, gdy ich imiona brzmią niemalże identycznie. To zaleta, bowiem niezależnie, czy imię i nazwisko jest koreańskie, japońskie czy chińskie – dla mnie jest niemalże jednakowe i jedynym ratunkiem, by z łatwością przychodziło mi czytanie, jest nadanie ich właścicielom cech (najczęściej charakteru) odróżniających ich od reszty. Uważam, że Andrews spisał się w tym aspekcie doskonale i to zdecydowanie ułatwiło mi przyswojenie całej historii.

Jeśli marzycie o nietypowych podróżach, zachęcam Was do wybrania się do Korei. Siedząc w wygodnym fotelu, możecie razem z Anną przemierzyć wiele tysięcy kilometrów i poznać jedną z najciekawszych historii w Waszym życiu. Zanurzycie się w niezwykłej opowieści i wreszcie (o czym celowo nie wspomniałam wcześniej) poznacie historię pewnego szczególnego grzebienia, który – posiadając pewną niezwykłą moc – wnosi do tej pełnej czasami niewygodnych prawd książki element lekko baśniowy. Tak, to naprawdę niecodzienna lektura. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Kruczek
Kruczek
Przeczytane:,

Moja opinia:

Smok, to symbol siły, odwagi i pradawnej tradycji. O jego niezwykłych zdolnościach mówią nie tylko legendy, ale i zwykli ludzie, którzy na własnej skórze mogli poczuć siłe jego stawiennictwa i ochrony. 

Grzebień ze skorupy żółwia, ozdobiony dwugłowym smokiem z kości słoniowej, pokonał wraz Hong Jae-hee wiele zła, bólu i cierpienia. A teraz, ten sam grzebień ze smokiem został przekazany młodej Annie Carlson – dziewczynie, która w swoich dłoniach otula  dziedzictwo i przyszłość prawdy, miłości i kobiecej odwagi. 

Fabuła i styl:

Z całą pewnością, fabuła tej książki nie należy do historii prostych, przyjemnych i bezstresowych, które mogłyby stanowić idealny zestaw z miękkim fotelem i słodką  czekoladą. „Córki smoka” to raczej historia, która nie spowoduje w tobie szerokiego uśmiechu radości i szczęścia, a jedynie otuli cię mrokiem wojny,  cierpieniem niewolnictwa i hańbą kobiet zniewoleny przez okrutne kłamstwo. Czytając tę historię,  poczujesz się nie tylko zasmuczony,  zszokowany i zagubiony, ale i także napełniony prawdą, która niesie ze sobą upragnioną nutkę wybawienia. 

Styl Pana Williama Andrews’a jest niesamowicie lekki, subtelny i wypełniony przeogromna dawką ekstremalnych emocji.  Porusza, zaskakuje i zmusza nas do podjęcia trudnych refleksji nad tym, co kontrowersyjne, trudne i pełne mrocznych tajemnic. W ten nietuzinkowy sposób,  autor próbuję ukazać nam to, co ukryte jest po drugiej stronie pięknego, złotego medalu. 

Bohaterowie:

Główną bohaterką książki jest Hong Jae hee – wiekowa już kobieta, która na własnej skórze przeżyła okrutne piekło niewolnictwa i wojny, które rozpętała zostało przez japońską okupację Korei i Chin, podczas II wojny światowej.

Joe hee – była wtedy „ianfu„, japońską kobietą do towarzystwa, która zostało pozbawiona honoru, godności i ludzkiego traktowania. Przeżyła horror, który nigdy nie był jej świadomym wybórem a śmiertelnym wyrokiem, który dzień po dniu, sekundą po sekundzie…  zabijał ją od środka cierniami kłamstwa, upokorzenia i bestialskiego znieczulenia. 

Historia tej kobiety,  z całą pewnością nie jest piękną, pełna nadziei bajką ze szczęśliwym zakończeniem. Jest to raczej brutalna, pelna łez i cierpinia opowieść, która nie tylko zmusi nas to kontrowersyjnych refleksji, ale i sprobuje otworzyć nam oczy na to, co kryje się gdzieś w omętach zapomnianej przeszłości. 

Szata graficzna:

Gdybym musiała ukazać mrok duszy za pomoc zwykłego obrazu to myślę, że okładka książki „Córki smoka” idealnie wpasowałaby się w ten cały wachlarz zabójczych emocji, które odczuwa w sobie kobieta zhanbiona i upokorzona. Ciemność, rozpacz,  brak nadziei… To wszystko razem, zostało w sposób naprawdę bardzo szczery i brutalny ukazany w twarzy smutnej, zrezygnowanej dziewczyny. 

Podsumowanie:

„Córki smoka”  to zaskakująca, kontrowersyjna i pełna niezapomnianych emocji historia, która w sposób niezwykle głęboki, donośny i bezkompromisowy,  ukazuje nam życie koreańskich kobiet. Młodych, niewinnych dziewczyn, które jako „ianfu” – kobieta do towarzystwa, zostały  podstępem uprowadzone do niewoli japońskiej,  podczas II wojny światowej. 

„Córki smoka” to opowieść szczera, bolesna i naszpikowana przeogromna dawką druzgocących emocji, które nie tylko poruszają w nas najgłębsze struny serca, ale i sprawiają, że łzy współczucia, żalu i smutku, wypływają z naszych oczu wartkimi strumieniami.

Link do opinii
Avatar użytkownika - redgirl_books
redgirl_books
Przeczytane:,

Dwudziestoletnia Anna urodziła się w Korei, a jako pięciomiesięczne dziecko została adoptowana. Nie znała swoich biologicznych rodziców, ale też nie czuła takiej potrzeby, by ich poznać. Miała szczęśliwą rodzinę, plany na przyszłość - wszystko układało się idealnie. Jednak, kiedy jej przebrana mama umiera, a ojciec pozostaje w żałobie - wszystko się zmienia. Dziewczyna postanawia wyruszyć do Korei, aby odnaleźć swoją biologiczną matkę. Jednak sprawy na miejscu przebierają nieoczekiwany obrót. Okazuje się, że nie będzie dane im się poznać. Na miejscu za to poznaje staruszkę, która przekazuje jej grzebień ze smokiem oraz swój adres. Młoda Kobieta postanawia się pod niego udać i wtedy poznaje historię życia Hong Jae - Hee, która podczas okupacji Korei i Chin, w czasie II wojny światowej, tak jak ponad dwieście tysięcy Koreanek, została "kobietą do towarzystwa" dla japońskich żołnierzy. Wraz z biegiem dramatycznej historii, Anna rozumie, że grzebień z dwugłowym smokiem, był świadkiem siły i niezłomności kobiet z jej rodziny oraz, że jest on związany również z jej osobą.

Po zakończeniu lektury tej książki miałam dużo przemyśleń i to głównie tych dotyczących wojen. Mężczyźni idą walczyć, a kobiety? One są skazane na siebie i zależne od kolei losu. Autor pokazał tutaj tę brutalną część. Kobiet, które były kuszone pracą w fabryce, a tak naprawdę zostawały seksualnymi niewolnicami. Nie raz pozbawione swojej godności i niewinności. Były bite, gwałcone kilkadziesiąt razy dziennie i torturowane. Chociaż z mojego opisu to wypada brutalnie i może zrazić te delikatniejsze osoby to nie ma czego się obawiać. Autor postarał się zwrócić na ten fakt uwagę, ale opisy nie są aż tak drastyczne. Nie umniejsza to jednak tragedii tej książki, która nadal szokuje. 
Opowieść, którą snuje Jae - Hee porywa od pierwszej strony. Nie tylko ze względu na tragiczne wydarzenia, ale również ze względu na siłę głównej bohaterki, która pomimo przeciwności losu nie poddawała się, tylko parła do przodu i walczyła o przeżycie - bo tym było życie w tak trudnych czasach. 

"Córki smoka" to również pokazanie nam Korei pod okupacją. Państwa, które może miałoby szansę się zjednoczyć, gdyby nie ingerencja Rosjan i Amerykanów, który jeszcze bardziej utrwalili podziały. 

"Córki smoka" to fikcja oparta na faktach historycznych. Porusza do głębi i odciska na czytelniku emocje, które towarzyszą nam od pierwszej strony. Ból, miłość, nadzieję, przetrwanie, nienawiść czy ludzkie okrucieństwo, a do tego smutek, wzruszenie, niedowierzanie i złość. To historia również o więzach rodzinnych i przeznaczeniu oraz o to, aby prawda nigdy nie została zapomniana. Prawda, która ukazuje historię kobiet, które znalazły się w piekle za życia. 
William Andrews w obliczu tak trudnego tematu posługuje się lekkim piórem, sprawiając, że historia zapisana na kartkach tej książki pozostaje z czytelnikiem na długo. 
Jako ciekawostkę dodam fakt, że autor pracuję nad kontynuacją pod tytułem "Smocza królowa" - o Cesarzowej Myeongseong, zwanej inaczej jako Królową Min. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - lewoszm
lewoszm
Przeczytane:2018-03-06, Ocena: 6, Przeczytałam, Rok 2018 ,

Dzisiaj przychodzę do Was z moim pierwszym przedpremierowym egzemplarzem, który na moje szczęście, okazał się niesamowitą powieścią. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym autorze, ale gdy Anna (@zlakarma) powiedziała mi, że wydawnictwo niezwykłe szuka recenzentów do książki "Córki Smoka" z chęcią się zgłosiłam. Nie chciałam czytać czegoś na siłę, więc najpierw zapoznałam się z krótkim opisem książki i kiedy już czekałam na przesyłkę, miałam nadzieję, że nie okażę się typową wydmuszką (czyli czymś kiepskim co promują jako coś wspaniałego). 


William Andrews stworzył piękną powieść o losach kobiety do towarzystwa. Powieść wzruszającą, momentami odrzucającą, ale przede wszystkim.. szokującą i prawdziwą. Choć na początku mamy informację, że powieść jest fikcyjna, to już na końcu dowiadujemy się, że opierała się na prawdziwych wydarzeniach, na opowieściach kobiet, które to przeżyły.  

Fabuła: 


Dwudziestoletnia Anna - Amerykanka, postanawia wyruszyć do Korei, aby odnaleźć swoją biologiczną matkę. Gdy dociera tam wraz ze swoim tatą, dowiaduje się, że jej biologiczna matka zmarła podczas porodu, a ojciec jest nieznany. Anna jest załamana, przebyła taki kawał drogi na darmo.. a przynajmniej tak jej się z początku wydaje. Kiedy wychodzi z budynku, podchodzi do niej starsza kobieta i wręcza jej mały pakunek wraz z adresem, pod którym ma się zjawić sama. Staruszka dodaje na odchodnym, aby nikomu nie pokazywała tego "prezentu". 


Anna postanawia odwiedzić kobietę następnego dnia, aby wszystkiego się dowiedzieć. Staruszka ma do niej dwie prośby. Pierwsza - Anna musi wysłuchać jej historii, a o drugiej dowie się dopiero po wysłuchaniu całości.


I tak o to na Annę spada ciężar odpowiedzialności za swój ród. Dowiaduję się, że staruszka jest jej babcią i w czasie wojny była kobietą do towarzystwa. Anna poznaje historię swojej babci, właściwie całe jej życie w przeciągu kilku godzin, lecz ta wiedza pozostanie w niej już na zawsze. Czegoś takiego nie da się wymazać, nie da się o tym zapomnieć nawet po upływie kilkudziesięciu lat. 


Jak wielkiej siły trzeba by przetrwać coś takiego? Ile razy los może sobie z nas zadrwić? Czy osoba, którą spotkało piekło, może być jeszcze kiedykolwiek szczęśliwa? 


Moim zdaniem: 


Ta książka powinna być obowiązkową lekturą dla każdego człowieka. Choć jak już wyżej wspomniałam, jest to powieść fikcyjna, to jednak opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Jest to dobra dawka historii, której ludzie powinni być świadomi. Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o kobietach do towarzystwa w czasie wojny. Domyślałam się, że coś takiego miało miejsce i jak to mogło wyglądać, ale gdy o tym przeczytałam, to mną wstrząsnęło. 


Właśnie takich książek powinno być więcej. Takich, które oprócz rozrywki czytania, dają nam również lekcję historii, którą łatwiej przełknąć w takiej formie i na pewno trudniej zapomnieć. Takich, które pozostawiają nas w stanie osłupienia, po ich przeczytaniu. Taka właśnie jest powieść Williama Andrewsa. 


Każdy z nas powinien mieć świadomość tego co musiały przechodzić kobiety, aby przetrwać. Nam, w obecnych czasach żyję się łatwo. Miejsc pracy jest pełno, godnej pracy, możemy w niej przebierać, oprócz tego mamy dach nad głową, mamy co jeść, w co się ubrać. Wiadomo, że każdy z nas ma inne życie, jedni mają więcej pieniędzy - inni mniej, ale te problemy wydają się być niczym, w porównaniu z tym jakie mieli ludzie kilkadziesiąt lat temu. 


Nie mogę sobie wyobrazić jak musiała się czuć kobieta, którą najpierw przymuszono do bycia "kobietą do towarzystwa" (jakie haniebne czyny kryją się za tą piękną nazwą?), a później ją za to obwiniano. Nie mogę znieść faktu, że kobieta, która przeszła piekło i była ofiarą setek gwałtów, była traktowana nie jak ofiara, ale jako oprawca. W głowie mi się nie mieści, że takie sytuacje miały miejsce lub mają do dziś. To jest po prostu absurdalne.. 


Czytając tę powieść nachodziły mnie różne emocje. Nie muszę mówić, że mnie wzruszyła, to jest oczywiste, ale oprócz tego miałam nadzieję, że bohaterce powieści w końcu się powiedzie. Naprawdę przejmowałam się tym, co ją spotka, czy ktoś w końcu wyciągnie do niej pomocną dłoń? To prawda co mówią, "nadzieja umiera ostatnia". Ktoś może uznać, że bohaterka była naiwna, że w kółko ufała ludziom, ale czy my byśmy nie postąpili tak samo? Czy kiedy jesteś na samym dnie, nie przyjmiesz pomocnej dłoni, nawet jeśli poprzednim razem się sparzyłeś? 


Ta powieść to zdecydowanie fenomen. Mogłabym pisać o niej godzinami, ale pewnie nie chciałoby się Wam tego czytać. Jeśli jednak dobrnęliście do końca, mam nadzieję, że Was zachęciłam, bo jeśli nie, to i tak będę próbowała jeszcze zrobić to w krótszych formach, bo uważam, że warto. Naprawdę warto. 

Link do opinii

"Dla moich rodaków szacunek był ważniejszy niż prawda. Ale nigdy nie mogliśmy być traktowani z respektem, jeśli opieraliśmy nasz wizerunek na kłamstwie."


Anna Carlson ma dwadzieścia lat, kiedy umiera jej przybrana matka. To zdarzenie burzy jej poukładany świat, w którym Anna miała kochających rodziców i mgliste plany na przyszłość. Pozostał jej ojciec, który pogrążył się w żałobie, wspomnienia szczęśliwego życia, oraz pragnienie, by poznać swoją biologiczną matkę. Anna urodziła się w Korei i została adoptowana jako niemowlę. Choć zawsze była szczęśliwa mieszkając w Stanach Zjednoczonych, po śmierci mamy odczuwa potrzebę, by poznać kraj swojej koreańskiej matki oraz dowiedzieć się czegoś o swoich korzeniach. Niestety, wizyta w sierocińcu niweczy jej nadzieje. Okazuje się, że matka Anny zmarła przy porodzie. Jednak przy wyjściu z sierocińca zaczepia ją starsza kobieta, wręcza jej mały pakunek wraz ze swoim adresem, i prosi o wizytę. Przestraszona dziewczyna nie wie, co ma zrobić. Ciekawość jednak zwycięża, i Anna udaje się następnego dnia pod wskazany adres. Ta wizyta zmieni jej życie.


Hong Jae-hee okazuje się być babcią Anny. W podarowanej dziewczynie paczuszce znajduje się grzebień ze złota udekorowany dwugłowym smokiem. Zarówno historia grzebienia, jak i opowieść Jae-hee, budzą wątpliwości dziewczyny. Jednak po wysłuchaniu całej historii Anna jest gotowa spełnić swój obowiązek wobec Korei.


"Klęczałam w błocie z twarzą zwróconą ku niebu Mandżurii. Słyszały mnie tylko gwiazdy. Opłakiwałam swoją niewinność i wyrzucałam wściekłość każdej z chwil, w której nazwano mnie dziwką."


"Córki smoka" to przejmująca opowieść  o życiu dziewczyny, która w wieku czternastu lat trafia do strefy komfortu, w której zmuszona jest do zaspokajania seksualnych zachcianek japońskich żołnierzy. Gwałcona, bita, upokarzana, musi codziennie obsłużyć od 30 do 40 żołnierzy. Wraz z nią do strefy trafia jej starsza o dwa lata siostra oraz kilkanaście innych młodych dziewcząt. Wiele z nich popełni samobójstwo. Wiele umrze na choroby weneryczne. Jeszcze więcej w wyniku prowizorycznie przeprowadzonej aborcji. Jae-hee przeżyje, jednak przez całe życie będzie się za nią ciągnęło poczucie winy i upokorzenia. Przez całe życie będzie jej też towarzyszył dwugłowy smok, który ma nad nią trzymać pieczę.


Opowieść o Jae-hee porwała mnie totalnie. Jej historia jest historią tysięcy młodych Koreanek, które w czasie II wojny światowej były zmuszane przez okupujących Koreę Japończyków do świadczenia usług seksualnych. Smutne jest to, iż po wojnie dziewczęta te były traktowane jako gorsze, a cały kraj postanowił zapomnieć, udać, że to się nie zdarzyło. "Córki smoka" to oczywiście nie tylko opowieść o tragicznych losach tych dziewczyn, lecz także historia kraju, który przez wiele lat żył pod okupacją,a w momencie, kiedy mógł stać się suwerennym krajem, poróżniły go podziały, do których rękę przyłożyli zarówno Rosjanie, jak i Amerykanie. 


Pięknie napisana powieść, poruszająca historia człowieka i kraju. Fikcja utkana na kanwie faktów. Książka, która poruszy każdego. Powieść o sile przetrwania, harcie ducha, nienawiści, miłości, ludzkim okrucieństwie. Plastyczny język, pierwszoosobowa narracja, dosadne, czasami okrutne opisy, lekki styl, lecz przede wszystkim zdolność autora do snucia powolnej opowieści zawartej na przestrzeni ponad sześćdziesięciu lat, spowodowały, że poczułam ogrom nieszczęść Jae-hee, wczułam się w rytm Korei, lepiej poznałam ten zupełnie dla mnie obcy kulturowo świat. Wszystko przyprawione jest tajemnicą grzebienia, dzięki któremu, jak wierzy, przeżyła Jae-hee.


"Córki smoka" sprawiły, że przez kilka godzin umarłam dla świata. Chłonęłam wrażenia, targały mną emocje, robiłam sobie przerwy, by pomyśleć, ochłonąć. To naprawdę świetnie napisana książka, którą polecam bez wyjątku każdemu, z uprzedzeniem, iż jest to książka cięższego kalibru, absolutnie nie czytadło.

Link do opinii
Avatar użytkownika - KasiaKatarzyna
KasiaKatarzyna
Przeczytane:,

,,Córki smoka" to książka niełatwa. Gdy czytamy, jak nagle świat bohatera się wali i to w jeszcze tak okrutny sposób, serce się człowiekowi kraje. Na dodatek na końcu znajdziemy źródła i fotografie związane z książką. Mimo wszystko polecam Wam przeczytanie powieści Williama Andrewsa. Z pewnością historia, która została w niej opisana zagości w naszej pamięci na długo i za każdym razem przypomni nam, że każde przeciwności, które są nam podawane przez los da się przezwyciężyć.

 

Cała recenzja na blogu: https://mojswiatliteratury.blogspot.com/2018/03/william-andrews-corki-smoka-recenzja.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksebardo
Ksebardo
Przeczytane:2019-02-22, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,

„Córki smoka” to niesamowita historia o Korei. O trudnych czasach, wojnie i dziewczynach „do towarzystwa”, które miały służyć Japończykom. Nie miały wyboru i musiały poddać się ich woli. To co się działo w tamtych czasach jest niepojęte. Do dziś Korea ani Japonia nie chcą o tym mówić. Zacierają historię tak, aby była przystępna dla obecnego świata. Książka pochłania człowieka od pierwszych stron i czyta się ją tak, jakby się tam było. Doskonale opisana, ze szczegółami, które pozwalają wczuć się w ten trudny do zaakceptowania świat. Bardzo polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - codzienna
codzienna
Przeczytane:2018-08-06, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2018, Posiadam,

"Córki smoka" miałam okazje przeczytać dzięki egzemplarzowi recenzenckiemu.Przeczytałam i jestem pod ogromnym wrażeniem .
Patrząc na okładkę sądziłam ,że będę miała w ręce powieść ,która będzie raczej z kategorii fantasy.Ta tajemniczość,która bije z okładki,dziewczyna,która nie patrzy w oczy czytelnikowi sprawia,że niejeden sekret kryje się za stronicami książki.
Fantasy to nie jest ,ale niejedna tajemnica została przede mną odkryta.
"Córki smoka "to historia jaką opowiada babcia swojej wnuczce.To historia o kobietach,które zostały "kobietami do towarzystwa"japońskich żołnierzy.O kobietach,które przeżyły tysiące chwil na gwałtach,torturach,na upokorzeniach.Szczerze mówiąc,gdy czytałam "Córki smoka"razem z główną bohaterką bardzo emocjonalnie przeżywałam każde jej chwile.Nie mogłam czasami powstrzymać łez..tak tą historię nie czyta się łatwo.Jest trudna a zarazem piękna.Najbardziej w "Córkach smoka " uderzyło mnie to,że młoda dziewczyna,która przeżyła najgorsze chwile w swoim życiu ,gdzie była gwałcona,poniżana to Ona czuła się jeszcze winna.Jak mocno wpłynęło to na psychikę ,że czuła się winna ,że żyje ,czuła się winna,że na to wszystko przyzwalała,czuła się winna bo była zbyt dumna i uparta.
"Dzień po tym ,jak pułkownik mnie zgwałcił,nadeszli żołnierze.Szybko nauczyłam się ,co robić.Byłam ianfu- kobietą do towarzystwa.Nauczyłam się też pewnej sztuczki.Zanim mężczyzna mnie zgwałcił,sprawdzałam,jak wygląda jego obuwie.Wspomniałam już,że buty pułkownika były ciasno związane .To zły znak.Jego rodzaj okrucieństwa był najgorszy.Okrucieństwa tak fizycznego ,jak i psychicznego."
A gdzie ten grzebień z dwugłowym smokiem,który miał ją chronić?Czy na tym polegała jego moc,że pozwalał na te wszystkie upokorzenia,czy na tym ,że pozwolił bohaterce przeżyć piekło?
Książka to fikcja autora ale oparta jest na faktach historycznych.
Nie przepadam za książkami z historią w tle ale tu chciało się chłonąć wiedzę o Korei i Koreankach,lepiej poznałam ten obcy kulturowo kraj.
Autor całą historię opisuje w pierwszoosobowej narracji co nadaje książce autentyczności.Jego język jest plastyczny i dokładny,że dramatyczne opisy potęgowały napięcie i emocje gdy czytałam.A przeczytałam "Córki Smoka "w ciągu dwóch dni.Kiedy ją odłożyłam wciąż miałam w głowie historię
Jae-hee,chłonęłam ją całą sobą ,to były chyba najlepiej wykorzystane godziny jakie spędziłam.To na prawdę świetnie napisana książka,którą polecam każdemu ale uprzedzam,że nie jest to lekka lektura.
Na koniec powiem,że Koreańskie kobiety,które przeszły podobne piekło jak główna bohaterka "Córek smoka" mają prawo do tego by chodzić z podniesioną głową,maja prawo domagać się tego by prawda wyszła na jaw i maja prawo żądać prawdziwych przeprosin.

Link do opinii
Avatar użytkownika - pospolitaola
pospolitaola
Przeczytane:2018-03-27, Przeczytałam,

Dwudziestoletnia Amerykanka Anna Carlson udaje się do sierocińca w Korei. Dziewczyna chce odnaleźć swoją biologiczną matkę, niestety nie udaje jej się to. Gdy odpuszcza, nieoczekiwanie spotyka staruszkę, która wręcza jej pakunek zawierający wiekowy grzebień i kartkę z adresem. Tak bohaterka trafia do mieszkania niezbyt zamożnej, lecz eleganckiej kobiety - Hong Jae - hee, która opowiada jej o wydarzeniach zaczynających się od japońskiej okupacji Korei i Chin podczas II wojny światowej, kiedy to ponad dwieście tysięcy Koreanek zostało niewolnicami japońskich żołnierzy - "kobietami do towarzystwa". Starsza kobieta była jedną z nich...
Okazuje się, że grzebień odgrywa bardzo ważną rolę w życiu Hong Jae - hee, a także Anny... Im bardziej bohaterka zagłębia się w jego historię, tym bardziej uświadamia sobie, że wraz z grzebieniem trafia do niej dziedzictwo niewyobrażalnej siły charakteru, odwagi, miłości i niezłomności.
W ostatnim czasie brakowało mi jakiejś książki z mocnym przekazem, która nie będzie opowiastką o zakochanych nastolatkach. I trafiłam bardzo dobrze.
"Córki smoka" to przede wszystkim opowieść o kobiecie, która przetrwała drugą wojnę światową. Wiodła spokojne życie, dopóki nie zabrano do armii jej ojca... a następnie ją i jej siostrę zmuszono do bycia "kobietami do towarzystwa". Przetrwała czas, kiedy była gwałcona. Udało jej się uciec. Wszystko miało układać się już tylko lepiej, lecz tak nie było...
Książka jest przesiąknięta wieloma opisami tego, jak Koreanki w tamtym czasie były traktowane. Ja obawiałam się brutalnych opisów wykorzystywania tych kobiet, ale nie były one tak straszne - dało się je czytać
Podsumowując, książka jest ciekawa, opisuje niełatwy temat, ale nie jest też brutalna. Z każdym rozdziałem byłam coraz bardziej zainteresowana dalszymi losami bohaterów. Absolutnie nie żałuję, że po nią sięgnęłam. 

 

http://pospolitaola.blogspot.com/2018/04/recenzja-ksiazki-corki-smoka-william.html

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Trzecia terapia
Danuta Chlupova
Trzecia terapia
Klub fanek W.M. Oliwia
Majka Milejko
Klub fanek W.M. Oliwia
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Pokaż wszystkie recenzje