POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Kiedy bierze się do ręki Coś zabija dzieciaki tom 9, pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, jest powrót do korzeni tej opowieści. Po ostatnich omach, które niektórzy fani uznawali za nieco zbyt rozciągnięte, James Tynion IV postanowił zrobić krok w tył. Powrót do genezy Eriki Slaughter, do czasów jej młodości, to nie tylko sprytny zabieg marketingowy, ale przede wszystkim konieczność fabularna. Fani od dawna chcieli bowiem wiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w życiu tej dziewczyny, że stała się tym, kim jest.
Takie podejście do scenariusza oznacza również jedno. Zamiast pierwszoplanowej widowiskowej walki z potworami dostajemy historię, która w dużej mierze opiera się na atmosferze, relacjach między postaciami oraz powolnym odkrywaniu tajemnic. Potwory tutaj to nie tylko te krwiożercze monstra czające się w lasach wokół Valmont, ale też demony przeszłości, traumy i toksyczne relacje wewnątrz samej organizacji.
Najważniejszym elementem tego tomu jest powrót do młodości Eriki Slaughter. Erica, którą znamy z wcześniejszych historii, jest chłodna, opanowana i bezlitosna wobec potworów. Tutaj natomiast widzimy ją jako młodą dziewczynę, która dopiero uczy się zasad panujących w świecie łowców. To właśnie ten kontrast działa w komiksie najlepiej. W młodej Erice wciąż widać emocje, ciekawość i momentami nawet naiwność. Popełnia błędy, zadaje pytania i czasami reaguje impulsywnie. Dzięki temu postać wydaje się bardziej ludzka i bliższa czytelnikowi
Dużą i ważną rolę odgrywa tu również relacja między Ericą a jej mentorką Jessicą Slaughter. Jessica to postać tragiczna. Widzimy kobietę na skraju załamania. Lata walki z potworami, patrzenia na śmierć dzieci i życie w cieniu Domu Slaughterów zrobiły z niej wrak człowieka, co skrzętnie ukrywa pod maską profesjonalizmu. Ich wspólna misja w ośrodku Valmont pokazuje, jak trudne potrafią być relacje w świecie łowców potworów. Dialogi między bohaterkami są naturalne i dobrze oddają napięcie, które narasta wraz z kolejnymi wydarzeniami. Czasami są to krótkie wymiany zdań, innym razem dłuższe rozmowy, które odsłaniają fragmenty ich przeszłości i motywacji.
Do pozytywów komiksu należy również zaliczyć sposób prowadzenia fabuły. Autor serii od dawna stawia na powolne budowanie napięcia. W dziewiątym tomie ten styl jest szczególnie widoczny. Historia rozwija się spokojnie, momentami wręcz bardzo powoli. Pozwala to lepiej poznać bohaterów, rozumieć towarzyszące im emocje i odkryć świat przedstawiony. Na pewno taka forma opowieści wpływa na gęstość klimatu, ale nie wszyscy będą z tego zachwyceni. Niektórzy czytelnicy, zwłaszcza oczekujący mocniejszej akcji, mogą poczuć pewien niedosyt. Wiele scen skupia się tu bowiem na rozmowach, obserwacji bohaterów czy budowaniu atmosfery. Potwory oczywiście pojawiają się w historii, ale nie są głównym elementem tej części opowieści. Zamiast tego dostajemy więcej informacji o świecie Zakonu oraz o zasadach, które nim rządzą....
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 144
Tytuł oryginału: Something Is Killing The Children, volume 9
Dodał/a opinię:
PopKulturowyKoci
Wszystkie rzeki, od wielkich po najmniejsze, tworzą na powierzchniach kontynentów sieć, która niczym pajęczyna pokrywa lądy, odprowadzając wodę do oceanów...
Supergierki to książeczki, które gwarantują mnóstwo dobrej zabawy! Sympatyczni bohaterowie zapraszają do wesołej rywalizacji w zbieraniu jak największej...