„MOGŁEM BYĆ LEPSZYM CZŁOWIEKIEM, ALE NIM NIE BYŁEM”
Sir Anthony Hopkins, to aktor, który lata temu ugruntował swoją pozycję w kinematografii. Laureat dwóch Oscarów i wielu innych nagród. Jego filmowa kariera zaczęła się, gdy nie był już młodym człowiekiem. Jego role znają wszyscy, ale co wiemy o nim jako człowieku? W swojej autobiografii „Daliśmy radę, chłopaku” ujawnia kulisy swojego życia osobistego. To historia człowieka, który zawsze musiał o wszystko walczyć. Niepokornego, ale i doświadczonego przez życie. W Polsce książkę wydało wydawnictwo Marginesy.
Wychowany w małym walijskim miasteczku, Anthony Hopkins był chłopcem, który słabo rokował. Liczne problemy w szkole, trudny charakter i milczenie, sprawiały, że postrzegany był przez nauczycieli jako mocno ograniczony intelektualnie. A to zamknięcie, ta próba życia z dala od innych, to był jego sposób na przetrwanie. W jego rodzinie, w czasach, w których dorastał, chłopcy mieli nie okazywać uczuć. Anthony był cichym, nie rzucającym się w oczy dzieckiem. Żył jak gdyby obok świata. I marzył. Jego marzeniem było występowanie w klasycznych sztukach na deskach teatru. Do tego jednak droga była bardzo daleka. Dzieciństwo, złożone relacje z ojcem, służba wojskowa i dorastanie w ciężkiej powojennej rzeczywistości, miały duży wpływ na to, jakim stał się człowiekiem. Gdy wstąpił do szkoły dramatycznej i rozpoczął naukę aktorstwa, wydawać się mogło, że teraz wszystko już pójdzie po jego myśli. Stworzył wybitne role w szekspirowskich dramatach. Sztuki, w których grał, miesiącami nie schodziły z afisza. Jednak to film zapewnił mu sławę i uznanie. I rola seryjnego mordercy - kanibala. Jaki jest ? Co zmieniłby w swoim życiu ? Czy w gąszczu krętych dróg odnalazł tę właściwą?
W swojej autobiografii, Hopkins jest do bólu szczery. Ta szczerość chwilami poraża. Ta opowieść to swego rodzaju spowiedź starego człowieka. Odważny manifest kogoś, kto przeżył już tak wiele, że nie ma powodów, by kłamać. Rewelacyjnie napisana. Jakże dobrze czyta się tę książkę. Hopkins ma lekki styl, pisze zabawnie i ujmująco. Nie omija trudnych tematów. Rozprawia się ze swoim alkoholizmem i przyczynami, dla których rozpadła się jego rodzina. Nie oszczędza siebie, swoich wyborów i zachowań. Być może wiele z tych tematów mógłby po prostu pominąć, ale chciał o nich opowiedzieć. Rozbrajająco szczery, prawdziwy, odarty z mitów portret człowieka. Dziś ma 88 lat i poczucie, że jego podróż niechybnie zmierza ku końcowi. Nie wybiela się. Nie portretuje kogoś kim nigdy nie był. Z tej autobiografii przebija sporo smutku i nostalgii. Za tym, co stracone, za tym, co przegrane, za tym, co nieodwołalne.
Czy dziś możemy sobie wyobrazić, by kultową już rolę Hannibala Lectera w ekranizacji powieści Harrisa, mógł zagrać ktoś inny ? „Milczenie owiec” wyniosło go na piedestał. To on sprawił, że ten film otrzymał własny, niepokojący charakter. Na nowo zdefiniował postać seryjnego mordercy. Natchnął ją. To była mała rola. Rola, w którą włożył całe swe serce wiedząc, że stać się może dla niego przepustką do innego świata. Z walijskiego miasteczka do Hollywood. Nieźle, jak na dzieciaka, który nie rokował. Czytając tę książkę miałam przed oczami tamtego chłopca, jego zamknięty świat i miliony szans, których nie mógł uchwycić. Być może patrząc na taką postać jak Hopkins trudno jest nam wyobrazić sobie, że mógł mieć w życiu pod górkę. Czasem mitologizujemy znane postaci. Sądzimy, że to ludzie w czepku urodzeni, którym zawsze wszystko się udawało. Spójrzcie na Anthony'ego Hopkinsa – przecież jemu miało nie udać się nic. Olbrzymia determinacja, wiara w siebie i pracowitość sprawiły, że osiągnął sukces. Nie zabrakło też odrobiny szczęścia. Jego życie samo w sobie stanowi interesujący materiał na film.
Człowiek, którego postrzegamy jako błyskotliwego, sympatycznego starszego pana. Człowiek, który wpadł w szpony nałogu i zniszczył swoją rodzinę. Człowiek nauczony tłumienia emocji. Człowiek, który dziś staje przed nami obnażając swoją duszę. Rewelacyjna autobiografia, którą czyta się z zapartym tchem niczym powieść.Pełna ironii, ale i goryczy. Hopkins potrafi angażować czytelnika swoim pisaniem. Ma dobre pióro i nie trzeba wiele czasu, by wsiąknąć w jego opowieść. Jeżeli nie lubicie biografii sądząc, że są nudne i przytłaczające, to gwarantuję, że po tej lekturze zmienicie zdanie. Zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie to, jak aktor brutalnie rozprawia się z samym sobą. Nie szczędzi sobie ciosów, ale widać także, że przemyślał i zaakceptował wiele rzeczy. Mądra historia opowiedziana przez mądrego człowieka. O jego życiu i po prostu o życiu.
Gdy gasną światła reflektorów pojawia się samotność. Towarzyszem, który często do niej lgnie, by objąć ją w swoim uścisku, jest alkohol. Anthony Hopkins szczerze opowiada o swoim uzależnieniu, o decyzjach, które podejmował pod jego wpływem. O tym, jak alkohol zniszczył jego małżeństwo i relacje z córką. Bolesne świadectwo i przestroga o tym, że wiele jest rzeczy, które mimo usilnych starań, nie dadzą się cofnąć. Autobiografia skupia się na osobistym życiu aktora. Mniej jest tutaj odniesień do jego ról, co uważam za plus. Bardzo dużo zdjęć, począwszy od okresu dzieciństwa, wzbogaca odbiór tej książki. Hopkins otwiera się przed nami, wyjawia swoje sekrety i niczego nie ubarwia. Książka chwilami wręcz wstrząsająca w swojej autentyczności. Nie tylko dla fanów aktora. Dla każdego, kto lubi szczere i dobrze napisane opowieści o życiu. Serdecznie polecam. Ten chłopak, mimo wszystko, dał radę.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: We Did Ok, Kid: A Memoir
Dodał/a opinię:
chico6401