Lubię czytać thrillery. Uwielbiam ten czas kiedy akcja mnie na tyle wciąga, że zapominam o realnym świecie. Kiedy natknęłam się w zapowiedziach na opis książki ,,Diament śmierci”, to uznałam, że może być to super lektura. Zaciekawiło mnie to, że wydarzenia mają się kręcić wokół diamentów. Nie przypominam sobie innej książki, która poruszałaby tę tematykę. Spodziewałam się spotkać z dużym niebezpieczeństwem i cwanymi przestępcami.
Książkę „Diament śmierci” zaczęłam czytać z wielkimi nadziejami na doskonałą lekturę. Zaskoczył mnie fakt, gdy chwilę po rozpoczęciu czytania znalazłam się na kilkadziesiątej stronie. Tę książkę czytało mi się w naprawdę ekspresowym tempie. To wszystko dzięki stylowi pisania autora oraz akcji. Tutaj cały czas coś się dzieje. Czytelnik nie ma czasu ma nudę. Jednak mimo tego sama historia nie wciągnęła mnie na tyle ile bym chciała. Przyjemnie się ją czytało, lecz nie wywołała we mnie żadnych większych emocji.
„Diament śmierci” to pierwszy thriller Matthew Harta. Zaciekawił mnie on opisem i spodziewałam się doskonałej uczy w przestępczym świecie. Otrzymałam książkę, którą czyta się bardzo szybko i bezproblemowo. Jednak zabrakło mi w niej czegoś, co powoduje przywiązanie czytelnika. Przeczytałam bez większych emocji i zapewne szybko o niej zapomnę.
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2021-08-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 280
Tytuł oryginału: The Russian Pink
Dodał/a opinię:
aaniaa1912