Lisa Gardner to autorka, której nazwisko od lat kojarzy się z solidnym, wciągającym thrillerem psychologicznym. Największą popularność przyniósł jej cykl powieści kryminalnych z niezłomną detektyw D. D. Warren – miałam przyjemność przeczytać trzy tomy tej serii, a każdy z nich pozostawił po sobie bardzo dobre wspomnienia. Do tego dochodzi jeszcze „Niepewność” z Tessą Leoni w roli głównej – powieść intensywna, mroczna i pełna emocjonalnych niuansów, która tylko umocniła moją sympatię do stylu autorki.
Gardner pisze w sposób, który trafia w mój czytelniczy gust: umiejętnie buduje napięcie, tworzy niejednoznacznych bohaterów i nie boi się zaglądać w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej psychiki. Dlatego, sięgając po „Dom dla lalek”, byłam niemal pewna, że i tym razem się nie zawiodę. Liczyłam na wciągającą fabułę, psychologiczną głębię i historię, która zostanie ze mną na dłużej. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Zdecydowanie tak – choć nie obyło się bez emocjonalnych turbulencji.
Prywatna detektyw Tessa Leoni staje przed jedną z najbardziej niepokojących spraw w swojej karierze – sprawą, w której nie może być pewna absolutnie niczego, nawet tego, czy osoba prosząca o pomoc jest rzeczywiście ofiarą.
„Nazywam się Nicky Frank. Tylko że najprawdopodobniej tak nie jest.”.
Nicole Frank nie powinna była przeżyć wypadku samochodowego. Nie w środku nocy, nie w ulewnym deszczu, nie po tym, jak jej auto stoczyło się do stromego wąwozu. A jednak przeżyła. Poraniona, zdezorientowana, ledwo przytomna, kierowana jedną obsesyjną myślą – musi odnaleźć Vero. Małą dziewczynkę, którą trzeba uratować.
Problem polega na tym, że Vero najprawdopodobniej… nie istnieje.
Na miejscu pojawia się szeryf śledczy Wyatt Foster. Mimo zaangażowania służb i użycia specjalnie wyszkolonych psów nie ma najmniejszego śladu po rzekomo zaginionym dziecku. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zjawia się mąż Nicky – Thomas Frank. Według niego Nicole cierpi na rzadkie uszkodzenie mózgu, które powoduje zaburzenia pamięci, halucynacje i konfabulacje. Jego zdaniem policja nie powinna wierzyć ani jednemu słowu, które wypowiada jego żona.
Tylko że coś tu nie gra.
Kim tak naprawdę jest Nicky Frank? Co wydarzyło się tamtej nocy, gdy jej samochód wypadł z drogi? Czy był to nieszczęśliwy wypadek, próba samobójcza, a może ktoś celowo chciał ją uciszyć? Im głębiej Wyatt Foster zagłębia się w sprawę, tym więcej pojawia się niepokojących znaków. Okazuje się bowiem, że w ostatnich miesiącach Nicole uczestniczyła w więcej niż jednym „wypadku”. Wszystko wskazuje na to, że ktoś bardzo chce jej śmierci… a prawda jest znacznie bardziej przerażająca, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
„Dom dla lalek” autorstwa Lisy Gardner to thriller, który od pierwszych stron wciąga i angażuje czytelnika z niezwykłą siłą. Podczas lektury towarzyszył mi narastający niepokój i nieustanne poczucie dezorientacji — dokładnie takie, jakiego doświadcza główna bohaterka. Autorka po raz kolejny mistrzowsko manipuluje odbiorcą, zmuszając go do zadawania sobie pytania: komu można ufać? I czy w ogóle komukolwiek?
Szczególnie urzekło mnie to, jak Gardner wykorzystuje motyw niewiarygodnego narratora oraz wątek problemów neurologicznych. Granica między prawdą a urojeniem jest tu niezwykle cienka, a każda kolejna strona potęguje napięcie. Towarzyszyły mi autentyczne emocje: frustracja, zagubienie, ale też strach — bo świadomość, że nie można zaufać własnemu umysłowi, jest naprawdę przerażająca.
„Dom dla lalek” działa nie tylko na poziomie fabularnym, lecz przede wszystkim psychologicznym i emocjonalnym. Lisa Gardner po raz kolejny udowadnia, że doskonale odnajduje się w opowieściach o kruchości ludzkiego umysłu oraz o tym, jak łatwo podważyć czyjąś wiarygodność — zwłaszcza gdy w grę wchodzą choroba, trauma i brak jednoznacznych dowodów.
Jednym z najmocniejszych tematów powieści jest kwestia tożsamości. Kim jesteśmy, jeśli nie możemy ufać własnym wspomnieniom? Jaką wartość ma prawda, gdy każdy interpretuje ją inaczej? Autorka sugestywnie pokazuje, jak przerażające może być życie w świecie, w którym inni wiedzą o nas więcej niż my sami — albo przynajmniej twierdzą, że wiedzą. Wraz z Nicky czytelnik doświadcza zagubienia, bezradności i narastającego lęku, a poczucie, że grunt usuwa się spod nóg, towarzyszy niemal do samego końca.
Gardner porusza również temat przemocy ukrytej za fasadą troski i miłości. Relacje międzyludzkie w tej historii są dalekie od jednoznaczności — pojawia się pytanie, gdzie kończy się ochrona, a zaczyna kontrola oraz jak łatwo manipulację można zamaskować jako „działanie dla czyjegoś dobra”. To jeden z najbardziej niepokojących wątków powieści, bo uświadamia nam, jak cienka bywa granica między bezpieczeństwem a zniewoleniem.
Nie sposób pominąć także motywu traumy i jej długofalowych konsekwencji. Autorka pokazuje, że nie zawsze objawia się ona w oczywisty sposób — czasem rozmywa pamięć, zniekształca rzeczywistość i odbiera poczucie sprawczości. Jednocześnie daje bohaterom przestrzeń na walkę, determinację i próbę odzyskania kontroli nad własnym życiem.
Ogromnym atutem książki jest również atmosfera ciągłej niepewności. Przez większość lektury nie byłam w stanie jednoznacznie ocenić, komu wierzyć, a każda nowa informacja podważała wcześniejsze przypuszczenia. To thriller, który wymaga od czytelnika aktywnego zaangażowania — analizowania, wątpienia i kwestionowania tego, co pozornie oczywiste.
Postacie są świetnie skonstruowane, pełne sprzeczności i emocjonalnej głębi. Szczególnie zapadła mi w pamięć Nicky — krucha, a jednocześnie zdeterminowana i niezwykle silna. Tessa Leoni ponownie udowadnia, że jest jedną z ciekawszych bohaterek w thrillerach Gardner: inteligentna, empatyczna i gotowa iść pod prąd, nawet gdy wszyscy wokół wątpią.
Dla mnie „Dom dla lalek” to nie tylko znakomicie skonstruowany thriller, lecz także mroczna opowieść o władzy, manipulacji i walce o własną tożsamość. To książka, która wciąga, zaskakuje i nie pozwala się od siebie oderwać. Zakończenie — mocne i emocjonalne — pozostawiło mnie z poczuciem satysfakcji, ale też z lekkim niepokojem, który jeszcze długo po odłożeniu książki nie chciał zniknąć.
Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, w których nic nie jest oczywiste, a napięcie budowane jest przede wszystkim przez atmosferę i psychologię, „Dom dla lalek” będzie strzałem w dziesiątkę. Dla mnie to kolejny dowód na to, że Lisa Gardner doskonale wie, jak opowiadać historie, które naprawdę zapadają w pamięć.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2017-06-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 368
Tytuł oryginału: CRASH & BURN
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
„Od lat spod pióra Lisy Gardner wychodzą jedne z najlepszych thrillerów na rynku. Niemniej Znajdź ją to nowa jakość: pełna napięcia...
Teksas. Seryjny morderca ginie na krześle elektrycznym, zabierając do grobu imię i miejsce pobytu swojego jedynego dziecka. Boston. Porzucona w szpitalu...