Ależ niebywałą podróż sentymentalną zafundował czytelnikowi Norbert Grzegorz Kościesza w „Dzielnicy cudów”. Nie lada gratka dla tych co dzieciństwo przypadło na lata 80, tak jak i moje. Ale też jestem przekonany, że i starszych wciągnie. Za mojego dzieciaka Wisła wywaliła duży kontener śmieciowy, teraz to sobie myślę, że to może ten Wasz czołg był. Rower górski, marzenie. Też taki mój koleżka dostał. Grzesiu szpanował nim, nad Wisłę zjeżdżał, kocyk w koło się wkręcił a biedulek okręcił się wokół roweru, że go wyplątać nie mogliśmy. A reszta na „ukrainie” pod ramą na początku bo jak nad to swoje dzwonki obijaliśmy. Takie realia były. Strzelać, przynajmniej nic na ten temat nie wiem, nikt nie strzelał chociaż amunicji pełno było w pewnym momencie budowy drogi, pozostałość minionej wojny. Do ogniska ktoś tylko nawrzucał. Zimowe zabawy, zdobywanie szczytów gór lodowych kiedy to wiadomy generał kazał „lud” zatrzymać pomiędzy Płockiem i Włocławkiem a potem saperzy ze śmigłowców go wysadzali. Oj, niebezpieczne to chodzenie było a i z tego co pamiętam to i zabronione. Pierwsze kontakty z fajami czy alkoholem, reakcje rodziców czy o „szwedzkich filmach” nie wspomnę, bezcenne doświadczenia. I to wszystko w tej zacnej opowieści, która niewiele się różni a bardziej się pokrywa ze wspomnieniami reszty pokolenia.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2020-12-02
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN:
Liczba stron: 248
Tytuł oryginału: Dzielnica cudów. Nasz PRL, lata 80
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Andrzej Trojanowski
Zbiegli w dół do leśnych dzieci, skakali po wodzie, chlapali się nią i bawili na całego. Roza pokazywała im jak się nurkuje i pływa, a kiedy klasnęła w...
Były funkcjonariusz szczerze i ostro o patologiach w polskiej policji Norbert Kościesza, były policjant z dziesięcioletnim stażem pracy w białostockiej...