John Ellis wykonał wyroki na 213 osobach, a ‘Dziennik Kata’ jest niczym innym jak zapiskiem jego pracy w angielskim wymiarze sprawiedliwości. Początek XX wieku obfitował w wielu zbrodniarzy, których nazwiska nie schodziły z pierwszych stron gazet. Część z nich na tyle poruszyła społeczeństwo, że tysiące ludzi wnioskowało o ułaskawienie, pomimo niezaprzeczalnej winy. Inni natomiast ponieśli swoją karę prawie niezauważeni.
W każdym rozdziale poznajemy inną historię. Autor przeprowadza nas przez cały egzekucyjny cykl, zaczyna od przedstawienia oprawcy i jego ofiary. Przytacza przebieg rozprawy sądowej, wskazuje na dowody zbrodni. Ze szczegółami przytacza zachowanie skazanych, na podstawie rozmów z naczelnikami więzienia i strażnikami, którzy im towarzyszyli w ostatnich godzinach życia.
W końcu dochodzi do sedna sprawy, czyli swojej roli w całej sprawie. Przeprowadza nas przez całą ścieżkę egzekucji, od momentu skrępowania skazańca, do pociągnięcia dźwigni zapadni. Każdą decyzję, którą podejmuje od momentu wyboru długości spadu, do innych indywidualnych cech uzasadnia.
Każdy skazany jest dla niego człowiekiem, a nie tylko numerkiem na liście straceń. Nie depersonalizuje przestępców. Stara im się ulżyć, pamięta ile cm przeznaczył na każdego z nich, zna ich budowę, wzrost i wagę – to sprawia, że jest wybitny w swojej roli i w ciągu całej kariery, tylko jedna negatywna informacja trafia do Home Office.
Książkę czytałam naprawdę długo i to nie ze względu na styl pisarski, a z powodu tematyki. Z ciekawostek dotyczących samego Johna Ellisa to fakt, że w młodości miał problem żeby skrzywdzić muchę, a moment, w którym zgłosił się do pełnienia katowskiej posługi wprowadził rodzinę w konsternację.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2019-04-30
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN:
Liczba stron: 288
Tytuł oryginału: Dairy of Hangman
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Grzegorz Kołodziejczyk
Dodał/a opinię:
patrissa