Ja dalej w temacie świątecznym, więc dziś opinia książki Renaty Kosin "Dzwonki, gwiazdki i słomki".
Matylda jest dość światową dziewczyną, która nadąża za trendami modowymi i zawsze stara się być "na czasie". Tym razem święta ma spędzić na wsi. Już widzi oczami wyobraźni te sielskie obrazki. Jak to dobrze będzie wyglądało na relacjach w mediach społecznościowych! A może znajdzie się również jakiś amant, który skutecznie będzie próbował dostać się w jej łaski. Matylda zdecydowanie po tym pobycie wiele sobie obiecywała. Jakie jest jej zdziwienie gdy została przyjęta dość chłodno, przy obejściu niezbyt ładnie pachnie, a dom Halszki to zwykły murowany, dom a nie urocza drewniana chatka. Wyobrażenia o wsi które ma Matylda mają niewiele wspólnego z rzeczywistością..
Ta książka była po prostu urocza. I chyba jest najlepszą ze wszystkich książek świątecznych których dostałam w pakiecie do recenzji. Taka wisienka na torcie na samym końcu. Matylda w tym swoim zdumieniu na niespodzianki jakie ją spotykały oraz konfrontacja jej wyobrażeń z rzeczywistością jest absolutnie urocza. Autorka idealnie zbudowała tę postać. Przy tych swoich tezach i założeniach nie była zarozumiała i irytująca. Można było ją naprawdę polubić. Może dlatego że to wszystko się działo z dobrych pobudek. I jej optymizm wiele wynagradzał. Moje serce skradła również babcia Halszki. Cudowna postać. I ta cała tajemnica związana z pradziadkiem. Coś pięknego. Bardzo wam tę książkę polecam. Cudowna świąteczna opowieść w której każdy znajdzie coś dla siebie.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2021-10-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
pola84
Lena mieszka w odziedziczonym po przodkach dworku na Podlasiu. Rytm jej życiu nadaje tykanie starych zegarków, pamiątek po dziadku zegarmistrzu...
Czy jeśli straciłaś wszystko, masz jeszcze szansę, aby zacząć od nowa? Julia nie ma żadnych marzeń, ponieważ jest przekonana, że nie zasługuje na ich...