Okay, wszyscy już chyba wiedzą, że wraz z moją młodszą siostrą, jesteśmy totalnymi fankami Lottie Brooks.
Nie inaczej jest tym razem, najnowsza część wpadła w nasze ręce i jak zwykle poprawiła humor na wiele dni.
Mam wrażenie, że ta część powinna być czytana przed świąteczną wersją ale to nie szkodzi.
Lottie pierwszy raz będzie nocować tydzień poza domem i strasznie się tym stresuje.
Do tego dochodzą zawirowania wokół chłopców i dojrzewania.
Nowi wrogowie, nowi przyjaciele, nowe przygody.
Mnóstwo zabawy, przypałów i śmiechu.
Tradycyjnie znajdujemy ilustracje stworzone przez "Lottie" rękami autorki, które wzbogacają historię i wprowadzają dodatkowe elementy humorystyczne.
Zjedzone Kit Katy, Frapuccino i frytki to już niemal standard (chociaż w wersji świątecznej Lottie odkryła
Ferrero Rocher) oczywiście nie mogło zabraknąć chrupek cebulkowych i serowych.
Przez poprzednie tomy się zastanawiałam, czemu Lottie nie wpadła na to, że brat Antoine'a tłumaczy specjalnie źle ale już tutaj kuleczka wskoczyła na swoje miejsce i u dziewczyny zabłysnęła przysłowiowa żaróweczka nad głową.
Z pewnością jest to jedna z najlepszych serii dla młodzieży 9+ i nie tylko.
Tej dziewczyny nie da się nie lubić!
A jeśli jesteście rodzicami nastolatków (tych poniżej 16) to koniecznie przeczytajcie nim dacie dzieciakom, będziecie przynajmniej wiedzieć o czym mówią gdy nazwą Was żandarmami zabawy, krindżowymi czy crashami.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2024-02-28
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 442
Dodał/a opinię:
Bookszonki
Świetnie. Mam pryszcza. Nazwałam go wulkanem Barbarą... Lottie Brooks wróciła do szkoły po feriach wiosennych i jest gotowa stawić czoła wszystkiemu...
ŚWIETNIE. MAM PRYSZCZA. NAZWAŁAM GO WULKANEM BARBARĄ... Lottie Brooks wróciła do szkoły po feriach wiosennych i jest gotowa stawić czoła wszystkiemu...