Okładka książki - Kamienica pszczół

Kamienica pszczół


Ocena: 5.38 (24 głosów)
opis

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗼𝗺 𝗔𝗹𝗶𝗰𝗷𝗶

Nie ukrywam, że książki Nataszy Sochy mnie zachwycają, ale 𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐𝑧ół ma w sobie coś, co sprawiło, że trudno mi było od niej oderwać się. Sam tytuł doskonale oddaje to, co dzieje się wewnątrz murów, jak w ulu gdzie każdy ma swoje miejsce, swoje role i sekrety. Autorka opisała też, jak naprawdę funkcjonuje rój i dzięki temu jeszcze wyraźniej czułam podobieństwo do życia mieszkańców kamienicy.

𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐𝑧ół urzekła mnie pomysłem na fabułę, w której szczególną uwagę przykuwa postać Alicji. To ona jawi się jako serce i centrum całej społeczności, ktoś na kształt królowej pszczół, która zawsze wie, co zrobić i jak rozwiązać kłopoty mieszkańców. Jednocześnie ta sama cecha budzi pewien niepokój, bo troska i chęć pomocy łatwo mogą przeobrazić się w nadmierną kontrolę. Granica między opieką a potrzebą sprawowania władzy staje się tu wyjątkowo cienka, a autorka umiejętnie pokazuje, jak złudne bywa poczucie bezpieczeństwa budowane na cudzych decyzjach. Tym bardziej, że przeszłość Alicji kryje wiele tajemnic i to one w dużej mierze wpływają na jej decyzje.

Konwencja tej powieści jest dość zaskakująca, bo przez długi czas myślałam, że to thriller, wszystko bowiem na to wskazywało. Później jednak, gdy Maria zaczyna przyglądać się mieszkankom kamienicy, autorka stopniowo odkrywa ich tajemnice i skomplikowane relacje z mężczyznami, które pomagała im rozplątać Alicja. Wtedy 𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐zół przekształca się w powieść obyczajową. Wyszedł z tego gatunkowy miks, który nie do końca mnie przekonał. Mam więc mieszane odczucia wobec tej książki. Intencje autorki nie są dla mnie do końca jasne, bo nie wiem, co właściwie chciała swoją powieścią przekazać.

Alicja, właścicielka kamienicy, wie wszystko o swoich lokatorkach, natomiast one o niej nie wiedzą nic. Przez kilka lat żyją w niczym niezakłóconej symbiozie i nic nie wzbudza ich niepokoju, bo są przekonane, że Alicja ochroni je przed wszystkim. Ten idealny układ zaczyna się chwiać, gdy pojawia się nowa lokatorka, Maria. Jest kimś z zewnątrz i dostrzega więcej niż kobiety mieszkające tu od dawna. Zaczyna przyglądać się mechanizmom, które rządzą tym domem. Widzi, że całość przypomina pewien rodzaj wspólnoty. Kobiety trafiły tu „po czymś”, po smutnych historiach, które je podłamały. To miejsce stało się dla nich jak klinika terapeutyczna, bezpieczna przystań, do której zawsze mogą wrócić. Każda z nich niesie ze sobą swoją opowieść, ale nie wiadomo, co skrywa sama Alicja.

To ona zgarnęła wszystkie kobiety pod swoje skrzydła i jest dla nich jak królowa w ulu. Dzięki niej dom ma swój rytm. Dla Marii brzmiało to ciepło, ale jednocześnie zaborczo. Niby Alicja była jak matka, lecz w tej trosce było coś lepkiego, coś co zostawiało ślady na skórze i oplatało. Było miękkie, ciepłe, potrzebne, ale rodziło pytanie, czy można się z tego wycofać. Alicja była królową ich małego świata, zawsze obok, niezbędna jak powietrze, lecz wszystko musiało przechodzić przez nią, każdy wybór i każdy ruch. Nie było to władcze ani brutalne, a jednak w tym układzie coś Marii nie dawało spokoju.

Maria zdecydowanie zaburzyła ten porządek, pojawiła się w ulu niczym bzygówka, ktoś obcy. Była nienachalna, a jednocześnie potrafiła wspierać inne lokatorki i subtelnie zwracać uwagę, że wybory, których dokonują, wcale nie są ich. Alicja zaczęła się obawiać, że kobiety dostrzegą, iż można żyć inaczej. Co wtedy stanie się z kamienicą, a co z nią samą, królową? W jej przekonaniu rój powinien wyczuć fałsz i podnieść alarm, a jednak nic takiego się nie wydarzyło.

Maria miała nietypowe hobby, lubiła przeglądać stare gazety. Nie robiła tego w poszukiwaniu sensacji, po prostu sprawiało jej to przyjemność. I wtedy zupełnie przypadkiem natrafiła na artykuł o Alex, genialnej projektantce mody. Okazało się, że Alicja nie była tą, za kogo się podawała, i że skrywała własne tajemnice, o których żadna z lokatorek nie miała pojęcia. Gdyby wiedziały, może na ich twarzach nie pojawiałby się strach, który Maria instynktownie wyczuwała.

Czy tak właśnie miała wyglądać wdzięczność? Alicja pomogła wszystkim kobietom, dała im dach nad głową i stworzyła przestrzeń, w której mogły poczuć się bezpieczne. Tylko że Maria miała wrażenie, że to bezpieczeństwo nie było bezinteresowne. Przypominało raczej zobowiązanie. Wdzięczność podszytą lękiem.

Co takiego wiedziała o nich Alicja? Jaką miała przewagę? I co sprawiało, że kobiety żyły w cieniu strachu, nawet jeśli nie chciały tego głośno przyznać? Wszystkie coś zawdzięczają Alicji, wszystkie, tylko nie Maria. To ona dostrzega, że kobiety w obecności Alicji nie zachowują się naturalnie. Maria nie szukała na siłę intryg, ale przez lata nauczyła się, że ludzie zdradzają prawdę nie wtedy, gdy coś mówią, lecz wtedy, gdy nagle milkną. Alicja poczuła, że Maria jej zagraża, i zarzuciła jej, że narzuca swoje zdanie oraz że wcale się od niej nie różni. Według Alicji społeczność w kamienicy żyje w symbiozie, a Maria nie powinna się wtrącać, jeśli nie może nic zrobić dla innych.

Powieść jest podzielona jakby na dwie części. Pierwsza przedstawia sytuację w domu, a druga składa się z opowiadań, które są relacją zdarzeń i problemów, z jakimi przyszło się zmierzyć mieszkankom kamienicy. Pokazuje, w jaki sposób Alicja pomogła im je rozwiązać. Każda z tych historii mogłaby być osobną powieścią, ale razem tworzą spójną całość, elementy jednego ula, kamienicy pszczół.

To także obraz tego, dlaczego kobiety nie potrafią sprzeciwić się Alicji. Każda z nich coś jej zawdzięcza, a ona otacza je opieką, kontroluje i nie dopuszcza do ich życia żadnego mężczyzny. To dom kobiet, a mężczyzn Alicja porównuje do zbędnych trutni w ulu. Wszystkie mieszkanki kamienicy wpadły wcześniej w sidła mężczyzn, którzy oplatali je w swoje sieci, oszukując i wykorzystując. Żaden z nich nie miał wobec nich dobrych zamiarów, a one nie potrafiły się z tych relacji uwolnić. Dopiero Alicja pomagała im uporać się z kłopotami, w jakie się wpakowały. Zawsze znajdowała sposób, by im pomóc. Jest sprytną i inteligentną kobietą, która potrafiła wykorzystać słabości mężczyzn przeciwko nim. Walczyła z nimi tą samą bronią, jaką oni posługiwali się w swoich manipulacjach.

Agnieszka, nauczycielka matematyki, nigdy nie dała się wtłoczyć w utarte schematy, choć tego oczekiwał od niej dyrektor. Chciała pokazać dzieciom, jak działa świat, a spotkał ją za to mobbing. Nosiła w sercu ogromny ból… zna go tylko Alicja. Alicja, która jej pomogła.

Natalia, doświadczony adwokat z zasadami, dała się omotać klientowi, chociaż wiedziała, jak świetnym jest manipulantem. Wciąż przesuwał granice, aż znalazła się w miejscu, do którego nie planowała wejść. Gdy odkryła, jak bardzo dała się wciągnąć w podstępne gierki mężczyzny, jedynym ratunkiem okazała się Alicja.

Ewa, artystka, była przekonana, że nigdy już nie będzie w stanie malować. Wtedy niespodziewanie odzywa się do niej Martin Keller, kurator sztuki współczesnej. Roztacza przed nią wizję niesamowitej kariery, a gdy kobieta zaczyna wierzyć, że jej się uda, podsuwa jej umowę, której Ewa oczywiście nie przeczytała. Skutek jest taki, że zamiast obiecanej kariery ktoś inny będzie czerpał zyski z jej twórczości. I znów Alicja przychodzi z pomocą.

Irena została wynajęta do opieki nad chorym mężczyzną. Zatrudnił ją jego syn, Karol, który nie miał wystarczająco wolnego czasu, by zająć się schorowanym ojcem. Zanim kobieta się zorientowała, zaczęło ją coś łączyć z synem podopiecznego, a nim się spostrzegła, została przez niego osaczona. Początkowe szczęście szybko przerodziło się w toksyczną relację. Czuły mężczyzna zmienił się w prześladującego ją oprawcę. Gdy Karol przekroczył wszelkie granice, Alicja szybko załatwiła sprawę.

Katarzyna nierozważnie wyszła za mąż za obcokrajowca dla pieniędzy. Po roku każde miało pójść w swoją stronę, ale Amir nie zamierzał dać jej rozwodu. Złamała prawo, więc miał ją w garści. Uciekła przed nim i zamieszkała w kamienicy, jednak nadchodzi dzień, gdy i tam ją odnajduje i zaczyna szantażować. Kiedy sytuacja wydaje się bez wyjścia, wkracza Alicja i rozwiązuje problem.

W pewnym sensie podobała mi się ta historia, niejasna i nieoczywista. Urzekł mnie klimat, jaki autorka w niej stworzyła. Przy okazji poruszyła ważne problemy współczesnego świata: mobbing w pracy, ciemne interesy, oszustwa, toksyczne związki i pochopnie zawierane, fikcyjne małżeństwa z egzotycznymi partnerami. Podobało mi się, w jaki sposób Alicja rozprawiała się z każdym z nich, tak bardzo, że chwilami myślałam, iż taka Alicja naprawdę by się przydała. Niektórym do gustu nie przypadł epilog, ale moim zdaniem to kwintesencja tej historii. Każdy kiedyś w życiu potrzebuje pomocy, nawet jeśli twierdzi, że jest inaczej.

Rój w poszukiwaniu nowego miejsca do życia ucieka z ula, ale pozostaje matka, by stworzyć nowy.

𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐𝑧ół to opowieść, która wciągnęła mnie od pierwszych stron. Czytałam ją z ciekawością, a jednocześnie z rosnącym poczuciem, że za tą historią kryje się coś więcej. To książka o kobietach, które próbują poskładać swoje życie, o zaufaniu, potrzebie bliskości i o tym, że od przeszłości nie da się uciec, bo zawsze w końcu upomni się o uwagę.

Jednak co do całości mam mieszane uczucia, o czym wspomniałam we wstępie. Nie do końca zrozumiałam przekaz, jaki autorka chciała zawrzeć w tej historii. Choć wszystko wydaje się jasne i klarowne, to jednak mam sporo wątpliwości. Autorka przedstawiła mężczyzn w bardzo negatywnym świetle. Każdy, który pojawia się w powieści, jawi się jako czarny charakter, wykorzystujący naiwność kobiet. A przecież nie wszyscy tacy są i takie spojrzenie na rolę mężczyzn w naszym życiu jest krzywdzące.

Kamienica, w której zamieszkały kobiety z bagażem trudnych doświadczeń, to miejsce szczególne. Alicja, właścicielka kamienicy, czuwa nad wszystkim jak królowa pszczół. Pomaga, wspiera, rozwiązuje problemy, ale nie pozwala, by coś działo się bez jej wiedzy. Wydaje się niezastąpiona, choć z czasem widać, że jej pomoc ma też drugie dno. Gdyby ten wątek autorka pociągnęła dalej, powstałby niezły thriller, lecz skręcenie w kierunku powieści obyczajowej i szczegółowe opisywanie historii poszczególnych mieszkanek sprawiły, że zapomniałam o początkowej atmosferze tej powieści. Zabrakło czegoś i trochę szkoda.

Nie zniechęcam do sięgnięcia po tę książkę, bo na pewno warto ją przeczytać. Być może znajdziecie w niej coś, czego ja nie znalazłam.

[…] 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 ż𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑜𝑝𝑖𝑒𝑟𝑎 𝑠𝑖ę 𝑛𝑎 𝑠𝑦𝑚𝑏𝑖𝑜𝑧𝑖𝑒. 𝑁𝑎 𝑟𝑒𝑙𝑎𝑐𝑗𝑖, 𝑤 𝑘𝑡ó𝑟𝑒𝑗 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜ż𝑒 𝑖𝑠𝑡𝑛𝑖𝑒ć 𝑏𝑒𝑧 𝑑𝑟𝑢𝑔𝑖𝑒𝑗. 𝑈𝑘ł𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦 𝑚𝑜ż𝑒 𝑘𝑜𝑚𝑢ś 𝑧 𝑧𝑒𝑤𝑛ą𝑡𝑟𝑧 𝑤𝑦𝑑𝑎𝑤𝑎ć 𝑠𝑖ę 𝑛𝑖𝑒𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤𝑖𝑒𝑑𝑙𝑖𝑤𝑦, 𝑎𝑙𝑒 𝑡𝑎𝑘 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑ę 𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑎 𝑖d𝑒𝑎𝑙𝑛𝑖𝑒.

Informacje dodatkowe o Kamienica pszczół:

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788381326919
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię: Halina Więcek

Tagi: Klasyka prozy literackiej

więcej
Zobacz opinie o książce Kamienica pszczół

Kup książkę Kamienica pszczół

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Zula i jednoskrzydły smok
Natasza Socha0
Okładka ksiązki - Zula i jednoskrzydły smok

Cześć, jestem Zula! Czasami odnoszę wrażenie, że moje życie staje się coraz bardziej zwariowane. Bo czy wy wierzycie w smoki? Przyznam się, że ja...

Przerwana kołysanka
Natasza Socha0
Okładka ksiązki - Przerwana kołysanka

W szeregowcu na jednym z poznańskich osiedli zostaje odnalezione ciało młodej kobiety. Początkowo wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak szybko okazuje...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy