W dużym mieście, przy pewnej ulicy stoi trzypiętrowa kamienica, którą jakiś czas temu skazano na rozbiórkę. A jednak przetrwała. Ocalała dzięki Alicji. To ona zamieszkała tu jako pierwsza - milcząca kobieta z tajemniczą przeszłością. Odnowiła mieszkania, tchnęła życie w puste pomieszczenia, odmalowała ściany. Twierdziła, że chce stworzyć bezpieczną przystań dla kobiet.
Z czasem do kamienicy wprowadza się sześć lokatorek. Każda jest inna, każda ma swoją historię, ale wszystkie coś ukrywają. To miejsce przypomina strukturę ula - z Alicją w roli królowej. To ona nadaje rytm, to do niej o pomoc zwracają się pozostałe mieszkanki. Równocześnie chroni i kontroluje. W zamkniętym, pulsującym życiem gnieździe z tajemnicami wszystko wydaje się mieć swoje miejsce - a każda zmiana budzi niepokój.
Między remontami, przemalowywaniem ścian i ustawianiem mebli wychodzą na jaw traumy, złe wspomnienia, zdradliwa przeszłość. Czy Alicja naprawdę chce pomóc? Czy kamienica jest faktycznie schronieniem, czy może pułapką? Co się stanie, kiedy wszystkie sekrety wyjdą na jaw?
Przy kawie i cieście płyną opowieści - o życiu z poczuciem winy, o tym, co zrobić, kiedy nie ma już dokąd pójść. I czy naprawdę można zacząć od nowa.
***
Natasza Socha - pisarka, felietonistka, dziennikarka, autorka książek dla dorosłych i dla dzieci oraz współautorka kilkunastu antologii z opowiadaniami. Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych UAM. Mieszka w maleńkiej wsi w Niemczech. Pisze głównie o kobietach i dla kobiet. O ich sile, słabościach, o tym, że zawsze jest jakieś jutro. Czytelniczki cenią ją za prawdę, ciepło, mieszankę czarnego humoru, wzruszenia i prawdziwej refleksji. Ostatnio spod jej pióra wyszły również powieści kryminalne.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 304
"Kamienica pszczół" to magiczne ale też przytłaczające miejsce, w jej murach mieszkają kobiety, które los potraktował dość surowo. Każda z nich ma historię pełna bólu, tęsknoty czy też rozczarowań. Ale nad wszystkim czuwa Alicja silna i zdeterminowana kobieta lecz troszeczkę zagubiona. To właśnie Ala uratowała tę magiczna kamienice przed zniszczeniem.
~
Kobieta stworzyła miejsce pełne ciepła ale przede wszystkim bezpieczeństwa ale z czasem wszystko ją przytłoczyło i to wszystko były po prostu pozory. Kamienica staje się takim ulem a Alicja jest królową, która troszczy się o swoje podopieczne. Lecz niestety ten układ zaczyna zmieniać się w formę zniewolenia. Co wydarzy się w kamienicy? Czy wszystkie sekrety ujrzą światło dzienne?
~
Miałam wrażenie, że ta kamienica z czasem stała się taka pułapka bez wyjścia. Jako kobieta nie chciałabym tam zamieszkać aczkolwiek życie bywa przewrotne i gdybym nie miała wyjścia to bym pewnie skrzystala. Mimo tego, że każda mieszkanka doświadczyła takiego samego bólu, jednak to miejsce wydaje się być dość upiorne i niepokojące.
~
Kobieca solidarność i chęć wspólnej pomocny trochę się tu miesza z kontrolą i potrzeba dominacji. Od razu ostrzegam, że książka nie każdemu się spodoba. Ja osobiście też się z nią troszkę męczyłam i momentami nie wiedziałam co czytam. Autorka wprowadziła lekki chaos emocjonalny a za razem też intrygujące sytuację.
~
"Kamienica pszczół" to książka, która dostarcza mnóstwo emocji ale też potrafi zaintrygować. Niestety trzeba naprawdę czytać ja w pełnym skupieniu bo łatwo można się zagubić. Atutem tej książki jest to, że momentami jest mroczna co idealnie sprawdzi się na czytanie w nadchodzące Halloween. Podsumowując książka ciekawa aczkolwiek nie dla każdego, przeczytałam ją bo mnie zaciekawiła fabuła ale raczej po raz kolejny bym po nią nie sięgnęła. Ale Wam może się bardziej spodobać.
Dziękuję wydawnictwu Zwierciadło za egzemplarz ❤️
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗼𝗺 𝗔𝗹𝗶𝗰𝗷𝗶
Nie ukrywam, że książki Nataszy Sochy mnie zachwycają, ale 𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐𝑧ół ma w sobie coś, co sprawiło, że trudno mi było od niej oderwać się. Sam tytuł doskonale oddaje to, co dzieje się wewnątrz murów, jak w ulu gdzie każdy ma swoje miejsce, swoje role i sekrety. Autorka opisała też, jak naprawdę funkcjonuje rój i dzięki temu jeszcze wyraźniej czułam podobieństwo do życia mieszkańców kamienicy.
𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐𝑧ół urzekła mnie pomysłem na fabułę, w której szczególną uwagę przykuwa postać Alicji. To ona jawi się jako serce i centrum całej społeczności, ktoś na kształt królowej pszczół, która zawsze wie, co zrobić i jak rozwiązać kłopoty mieszkańców. Jednocześnie ta sama cecha budzi pewien niepokój, bo troska i chęć pomocy łatwo mogą przeobrazić się w nadmierną kontrolę. Granica między opieką a potrzebą sprawowania władzy staje się tu wyjątkowo cienka, a autorka umiejętnie pokazuje, jak złudne bywa poczucie bezpieczeństwa budowane na cudzych decyzjach. Tym bardziej, że przeszłość Alicji kryje wiele tajemnic i to one w dużej mierze wpływają na jej decyzje.
Konwencja tej powieści jest dość zaskakująca, bo przez długi czas myślałam, że to thriller, wszystko bowiem na to wskazywało. Później jednak, gdy Maria zaczyna przyglądać się mieszkankom kamienicy, autorka stopniowo odkrywa ich tajemnice i skomplikowane relacje z mężczyznami, które pomagała im rozplątać Alicja. Wtedy 𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐zół przekształca się w powieść obyczajową. Wyszedł z tego gatunkowy miks, który nie do końca mnie przekonał. Mam więc mieszane odczucia wobec tej książki. Intencje autorki nie są dla mnie do końca jasne, bo nie wiem, co właściwie chciała swoją powieścią przekazać.
Alicja, właścicielka kamienicy, wie wszystko o swoich lokatorkach, natomiast one o niej nie wiedzą nic. Przez kilka lat żyją w niczym niezakłóconej symbiozie i nic nie wzbudza ich niepokoju, bo są przekonane, że Alicja ochroni je przed wszystkim. Ten idealny układ zaczyna się chwiać, gdy pojawia się nowa lokatorka, Maria. Jest kimś z zewnątrz i dostrzega więcej niż kobiety mieszkające tu od dawna. Zaczyna przyglądać się mechanizmom, które rządzą tym domem. Widzi, że całość przypomina pewien rodzaj wspólnoty. Kobiety trafiły tu „po czymś”, po smutnych historiach, które je podłamały. To miejsce stało się dla nich jak klinika terapeutyczna, bezpieczna przystań, do której zawsze mogą wrócić. Każda z nich niesie ze sobą swoją opowieść, ale nie wiadomo, co skrywa sama Alicja.
To ona zgarnęła wszystkie kobiety pod swoje skrzydła i jest dla nich jak królowa w ulu. Dzięki niej dom ma swój rytm. Dla Marii brzmiało to ciepło, ale jednocześnie zaborczo. Niby Alicja była jak matka, lecz w tej trosce było coś lepkiego, coś co zostawiało ślady na skórze i oplatało. Było miękkie, ciepłe, potrzebne, ale rodziło pytanie, czy można się z tego wycofać. Alicja była królową ich małego świata, zawsze obok, niezbędna jak powietrze, lecz wszystko musiało przechodzić przez nią, każdy wybór i każdy ruch. Nie było to władcze ani brutalne, a jednak w tym układzie coś Marii nie dawało spokoju.
Maria zdecydowanie zaburzyła ten porządek, pojawiła się w ulu niczym bzygówka, ktoś obcy. Była nienachalna, a jednocześnie potrafiła wspierać inne lokatorki i subtelnie zwracać uwagę, że wybory, których dokonują, wcale nie są ich. Alicja zaczęła się obawiać, że kobiety dostrzegą, iż można żyć inaczej. Co wtedy stanie się z kamienicą, a co z nią samą, królową? W jej przekonaniu rój powinien wyczuć fałsz i podnieść alarm, a jednak nic takiego się nie wydarzyło.
Maria miała nietypowe hobby, lubiła przeglądać stare gazety. Nie robiła tego w poszukiwaniu sensacji, po prostu sprawiało jej to przyjemność. I wtedy zupełnie przypadkiem natrafiła na artykuł o Alex, genialnej projektantce mody. Okazało się, że Alicja nie była tą, za kogo się podawała, i że skrywała własne tajemnice, o których żadna z lokatorek nie miała pojęcia. Gdyby wiedziały, może na ich twarzach nie pojawiałby się strach, który Maria instynktownie wyczuwała.
Czy tak właśnie miała wyglądać wdzięczność? Alicja pomogła wszystkim kobietom, dała im dach nad głową i stworzyła przestrzeń, w której mogły poczuć się bezpieczne. Tylko że Maria miała wrażenie, że to bezpieczeństwo nie było bezinteresowne. Przypominało raczej zobowiązanie. Wdzięczność podszytą lękiem.
Co takiego wiedziała o nich Alicja? Jaką miała przewagę? I co sprawiało, że kobiety żyły w cieniu strachu, nawet jeśli nie chciały tego głośno przyznać? Wszystkie coś zawdzięczają Alicji, wszystkie, tylko nie Maria. To ona dostrzega, że kobiety w obecności Alicji nie zachowują się naturalnie. Maria nie szukała na siłę intryg, ale przez lata nauczyła się, że ludzie zdradzają prawdę nie wtedy, gdy coś mówią, lecz wtedy, gdy nagle milkną. Alicja poczuła, że Maria jej zagraża, i zarzuciła jej, że narzuca swoje zdanie oraz że wcale się od niej nie różni. Według Alicji społeczność w kamienicy żyje w symbiozie, a Maria nie powinna się wtrącać, jeśli nie może nic zrobić dla innych.
Powieść jest podzielona jakby na dwie części. Pierwsza przedstawia sytuację w domu, a druga składa się z opowiadań, które są relacją zdarzeń i problemów, z jakimi przyszło się zmierzyć mieszkankom kamienicy. Pokazuje, w jaki sposób Alicja pomogła im je rozwiązać. Każda z tych historii mogłaby być osobną powieścią, ale razem tworzą spójną całość, elementy jednego ula, kamienicy pszczół.
To także obraz tego, dlaczego kobiety nie potrafią sprzeciwić się Alicji. Każda z nich coś jej zawdzięcza, a ona otacza je opieką, kontroluje i nie dopuszcza do ich życia żadnego mężczyzny. To dom kobiet, a mężczyzn Alicja porównuje do zbędnych trutni w ulu. Wszystkie mieszkanki kamienicy wpadły wcześniej w sidła mężczyzn, którzy oplatali je w swoje sieci, oszukując i wykorzystując. Żaden z nich nie miał wobec nich dobrych zamiarów, a one nie potrafiły się z tych relacji uwolnić. Dopiero Alicja pomagała im uporać się z kłopotami, w jakie się wpakowały. Zawsze znajdowała sposób, by im pomóc. Jest sprytną i inteligentną kobietą, która potrafiła wykorzystać słabości mężczyzn przeciwko nim. Walczyła z nimi tą samą bronią, jaką oni posługiwali się w swoich manipulacjach.
Agnieszka, nauczycielka matematyki, nigdy nie dała się wtłoczyć w utarte schematy, choć tego oczekiwał od niej dyrektor. Chciała pokazać dzieciom, jak działa świat, a spotkał ją za to mobbing. Nosiła w sercu ogromny ból… zna go tylko Alicja. Alicja, która jej pomogła.
Natalia, doświadczony adwokat z zasadami, dała się omotać klientowi, chociaż wiedziała, jak świetnym jest manipulantem. Wciąż przesuwał granice, aż znalazła się w miejscu, do którego nie planowała wejść. Gdy odkryła, jak bardzo dała się wciągnąć w podstępne gierki mężczyzny, jedynym ratunkiem okazała się Alicja.
Ewa, artystka, była przekonana, że nigdy już nie będzie w stanie malować. Wtedy niespodziewanie odzywa się do niej Martin Keller, kurator sztuki współczesnej. Roztacza przed nią wizję niesamowitej kariery, a gdy kobieta zaczyna wierzyć, że jej się uda, podsuwa jej umowę, której Ewa oczywiście nie przeczytała. Skutek jest taki, że zamiast obiecanej kariery ktoś inny będzie czerpał zyski z jej twórczości. I znów Alicja przychodzi z pomocą.
Irena została wynajęta do opieki nad chorym mężczyzną. Zatrudnił ją jego syn, Karol, który nie miał wystarczająco wolnego czasu, by zająć się schorowanym ojcem. Zanim kobieta się zorientowała, zaczęło ją coś łączyć z synem podopiecznego, a nim się spostrzegła, została przez niego osaczona. Początkowe szczęście szybko przerodziło się w toksyczną relację. Czuły mężczyzna zmienił się w prześladującego ją oprawcę. Gdy Karol przekroczył wszelkie granice, Alicja szybko załatwiła sprawę.
Katarzyna nierozważnie wyszła za mąż za obcokrajowca dla pieniędzy. Po roku każde miało pójść w swoją stronę, ale Amir nie zamierzał dać jej rozwodu. Złamała prawo, więc miał ją w garści. Uciekła przed nim i zamieszkała w kamienicy, jednak nadchodzi dzień, gdy i tam ją odnajduje i zaczyna szantażować. Kiedy sytuacja wydaje się bez wyjścia, wkracza Alicja i rozwiązuje problem.
W pewnym sensie podobała mi się ta historia, niejasna i nieoczywista. Urzekł mnie klimat, jaki autorka w niej stworzyła. Przy okazji poruszyła ważne problemy współczesnego świata: mobbing w pracy, ciemne interesy, oszustwa, toksyczne związki i pochopnie zawierane, fikcyjne małżeństwa z egzotycznymi partnerami. Podobało mi się, w jaki sposób Alicja rozprawiała się z każdym z nich, tak bardzo, że chwilami myślałam, iż taka Alicja naprawdę by się przydała. Niektórym do gustu nie przypadł epilog, ale moim zdaniem to kwintesencja tej historii. Każdy kiedyś w życiu potrzebuje pomocy, nawet jeśli twierdzi, że jest inaczej.
Rój w poszukiwaniu nowego miejsca do życia ucieka z ula, ale pozostaje matka, by stworzyć nowy.
𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑠𝑧𝑐𝑧ół to opowieść, która wciągnęła mnie od pierwszych stron. Czytałam ją z ciekawością, a jednocześnie z rosnącym poczuciem, że za tą historią kryje się coś więcej. To książka o kobietach, które próbują poskładać swoje życie, o zaufaniu, potrzebie bliskości i o tym, że od przeszłości nie da się uciec, bo zawsze w końcu upomni się o uwagę.
Jednak co do całości mam mieszane uczucia, o czym wspomniałam we wstępie. Nie do końca zrozumiałam przekaz, jaki autorka chciała zawrzeć w tej historii. Choć wszystko wydaje się jasne i klarowne, to jednak mam sporo wątpliwości. Autorka przedstawiła mężczyzn w bardzo negatywnym świetle. Każdy, który pojawia się w powieści, jawi się jako czarny charakter, wykorzystujący naiwność kobiet. A przecież nie wszyscy tacy są i takie spojrzenie na rolę mężczyzn w naszym życiu jest krzywdzące.
Kamienica, w której zamieszkały kobiety z bagażem trudnych doświadczeń, to miejsce szczególne. Alicja, właścicielka kamienicy, czuwa nad wszystkim jak królowa pszczół. Pomaga, wspiera, rozwiązuje problemy, ale nie pozwala, by coś działo się bez jej wiedzy. Wydaje się niezastąpiona, choć z czasem widać, że jej pomoc ma też drugie dno. Gdyby ten wątek autorka pociągnęła dalej, powstałby niezły thriller, lecz skręcenie w kierunku powieści obyczajowej i szczegółowe opisywanie historii poszczególnych mieszkanek sprawiły, że zapomniałam o początkowej atmosferze tej powieści. Zabrakło czegoś i trochę szkoda.
Nie zniechęcam do sięgnięcia po tę książkę, bo na pewno warto ją przeczytać. Być może znajdziecie w niej coś, czego ja nie znalazłam.
[…] 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 ż𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑜𝑝𝑖𝑒𝑟𝑎 𝑠𝑖ę 𝑛𝑎 𝑠𝑦𝑚𝑏𝑖𝑜𝑧𝑖𝑒. 𝑁𝑎 𝑟𝑒𝑙𝑎𝑐𝑗𝑖, 𝑤 𝑘𝑡ó𝑟𝑒𝑗 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜ż𝑒 𝑖𝑠𝑡𝑛𝑖𝑒ć 𝑏𝑒𝑧 𝑑𝑟𝑢𝑔𝑖𝑒𝑗. 𝑈𝑘ł𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦 𝑚𝑜ż𝑒 𝑘𝑜𝑚𝑢ś 𝑧 𝑧𝑒𝑤𝑛ą𝑡𝑟𝑧 𝑤𝑦𝑑𝑎𝑤𝑎ć 𝑠𝑖ę 𝑛𝑖𝑒𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤𝑖𝑒𝑑𝑙𝑖𝑤𝑦, 𝑎𝑙𝑒 𝑡𝑎𝑘 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑ę 𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑎 𝑖d𝑒𝑎𝑙𝑛𝑖𝑒.
"...życie to suma przypadków..."
"...żyła w świecie, który na pierwszy rzut oka był bezpieczny i przyjazny, ale pod spodem skrywał strukturę, którą jeszcze nie do końca rozumiała".
"Życie nie jest katalogiem smaków. Życie to decyzje. Szybkie i ostateczne".
"Kamienica pszczół" to najnowsza historia spod pióra Nataszy Sochy, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie skłaniając po lekturze do refleksji ale także i do analizy mechanizmów jakie występują w naszym życiu. Po przeczytaniu opisu książka ta może wydać się czytelnikowi banalna a wręcz może i nawet lekko nudnawa, jednakże, gdy się już w nią zagłębimy... przepadniemy bez reszty! 😍
Przede wszystkim po tę powieść powinni sięgnąć czytelnicy dojrzalsi, a wręcz powiedziałabym, że po prostu starsi, aby móc ją dobrze zrozumieć. Autorka przedstawia nam jak życie sześciu różnych kobiet łączy się ze sobą za sprawą jednej wiekowej kamienicy oraz jej właścicielki Alicji. Jak odnajdują tutaj pewnego rodzaju azyl w którym mogą poczuć się bezpiecznie. Zobaczycie, że wszystkie działają niczym w symbiozie idealnie się uzupełniając i pomagając wzajemnie. Pomyśleć by się nawet mogło, że toczą z pozoru sielankowe życie, jednak nic bardziej mylnego.
"Każda z nich miała coś, przed czym uciekała. Własne błędy, lęki, porażki, wyrzuty sumienia, które odbijały się echem w głowie w środku nocy. Tutaj odnajdywały spokój, siłę, poczucie, że nawet jeśli świat za drzwiami jest chaosem, to w tych starych murach nic złego ich nie spotka. Każda z nich czuła, że kamienica to coś więcej niż budynek. Była czymś w rodzaju organizmu, który pulsował wspólnym życiem, a każdy element miał tu swoje miejsce. Alicja zaś czuwała nad wszystkim, scalała to miejsce i nie pozwalała, by się rozpadło".
Z czasem jednak na każdej idealnej powierzchni pojawia się jakaś rysa, która może prowadzić do pęknięć a finalnie do rozpadu. Tutaj było podobnie. Autorka pokazała jak za sprawą jednej osoby, która daje innym do myślenia może się rozpaść jakaś społeczność, gdyż często wydawać by się mogło "nasze wybory" podyktowane są tym co podpowiedzą nam inni a nie tym co sami czujemy.
"Czasem dwoje ludzi musi się rozstać, żeby dorosnąć".
„Szczęśliwe życie to takie, w którym jesteś sobą”.
Natasza Socha stworzyła opowieść w której widzimy jak zaciera się cienka granica pomiędzy wdzięcznością a poczuciem zobowiązania wobec kogoś i pomiędzy chęcią niesienia pomocy a kontrolą. Cała rozgrywająca się w kamienicy akcja porównywalna jest do ula i tego co się w nim dzieje. Jak robotnice strzegą ula oraz swojej królowej i aby wszystko mogło działać dalej, niczym dobrze naoliwiona maszyna, nie ma tam miejsca na żadnego trutnia czy też pszczołę uzurpatorkę.
Za sprawą jednej z bohaterek widzimy jak czasami chęć pomocy innym zamienić się może w chęć sprawowania nad nimi władzy, kontroli a także podejmowania za nich decyzji, robiąc taką osobę w pewnym sensie uzależnioną i ubezwłasnowolnioną.
"...wdzięczność jest lekka, dopóki nie zaczyna przybierać znamion zobowiązania. Dopóki nie zmienia się w coś, co dławi".
"Kamienica pszczół" w mojej opinii jest bardzo ciekawą ale przede wszystkim życiowo mądrą książką z której każdy z nas "wyniesie" jakieś wnioski. Moim zdaniem zdecydowanie warto po nią sięgnąć jeżeli macie ochotę na historię spokojną, jednak pełną tajemnic i nie do końca przewidywalnych zdarzeń. Polecam 🐝
"Kamienica pszczół" otworzyła mi drogę do poznania twórczości Nataszy Sochy. Ta książka jest prześwietna, wszystko mi w niej grało, a najbardziej różnorodność emocji, jakie wzbudza na kolejnych etapach zagłębiania się w historię. W trakcie lektury wielokrotnie zmieniałam front, bo nie byłam pewna, czy pod fasadą ciepła, bezpieczeństwa i troski nie kryje się manipulacja, osaczenie, zaborczość. To powieść obyczajowa, która dotyka najgłębiej skrywanych uczuć, która nadszarpuje cierpliwość czytelnika, sprawdza go, a przy tym otula i obdarza ciepłem. Szaleństwo!
Alicja ocaliła pewną kamienicę przed rozbiórką. To ona tchnęła w nią życie, pomalowała ściany i postanowiła, że stworzy w niej azyl dla kobiet. Wkrótce do kamienicy wprowadza się sześć lokatorek, każda z własną historią i sekretem, a to miejsce zaczyna przypominać ul z Alicją w roli królowej. Między szeptami lokatorek, troską, a podejrzaną kontrolą, granica między schronieniem a pułapką staje się coraz cieńsza. Czy kiedy tajemnice zaczną wychodzić na jaw, ta skrupulatnie budowana konstrukcja da radę się utrzymać?
Kamienica, w której mieszkają bohaterki książki, jest jak ul, a ich właścicielka, Alicja sprawuje niepisaną rolę królowej. To ona jest tą najmądrzejszą, do której warto udać się po radę, to ona otacza troską, przy niej można znaleźć ukojenie, ale z drugiej strony bywa kontrolującą manipulantką. A jako czytelniczka raz ją lubiłam, a innym razem miałam ochotę wykrzykiwać w jej stronę niezbyt ładne zwroty. I to właśnie postać Alicji sprawia, że w tej powieści nic nie jest oczywiste.
To historia, która pokazuje, jak ważna w życiu jest wspólnota, wsparcie drugiego człowieka, potrzeba zrozumienia i niepotępiania. To powieść pełna wzruszeń, która nie stroni od tematów takich jak straty i traumy. Opowiada o kobietach, które uczą się żyć na nowo.
Muszą pogodzić się z tym, co było i zacząć tworzyć przyszłość z czystymi kartami. Mimo iż akcja nie pędzi tu jak szalona, to stopniowo buduje sobie drogę do rozwijania poszczególnych wątków, za którymi kryją się sekrety bohaterek, często mroczne i bolesne.
Czytało mi się tę książkę bardzo dobrze. Nie da się ani jej poznawać, ani zakończyć z obojętnością. Natasza Socha oprócz tego, że swoim tekstem gra na uczuciach czytelnika i sprawdza jego emocjonalne granice, to pięknie pisze. Ta powieść jest literacko piękna. Napisana z lekkością i uważnością na otaczającą nas codzienność — autorka jest doskonałą obserwatorką życia i potrafi swoimi obserwacjami podzielić się z czytelnikiem.
Serdecznie polecam, w szczególności tym, którzy lubią zatapiać się w wielowątkowych, pełnych emocji i tajemnic historiach obyczajowych.
Znacie twórczość Nataszy Sochy? Ja mam ze sobą kilka książek autorki a dzisiaj przychodzę z recenzją tej najnowszej pod tytułem "Kamienica pszczół." W ulu to królowa stoi na straży ula oraz wszystkich pszczół. Podobnie jest z Alicją, która otrzymuje w spadku skazaną na rozbiórkę kamienicę. Dzięki jej determinacji odradza się ona na nowo i zaczyna tętnić życiem. Z pomocą innych lokatorek, które przyjęła pod swój dach rozpoczyna się remont połączony z codziennym życiem. Życiem w biegu ale i miejscem na kawę i ciacho. Każda z tych sześciu kobiet, które pod swe skrzydła przyjęła Alicja nie miała łatwego życia i została ciężko przez nie doświadczona. Kobieta z sercem na dłoni stara się pomóc każdej z nich. Niby wszystko super, ale z czasem okazuje się, że decyzje które współlokatorki podejmują nie do końca są ich decyzjami. Czemu tak się dzieje? Czy może ten układ nie do końca jest tak idealny? A wdzięczność przerodziła się w coś innego? Autorka stworzyła książkę, która utkana jest z historii różnych kobiet. Porusza trudne tematy i pokazuje, że nie zawsze można uciec od przeszłości. A między troską a kontrolą jest naprawdę cienka granica.
Podjęłam się przeczytania książki "Kamienica Pszczół" Nataszy Sochy, ponieważ wiele osób wspominało o tej autorce i jej twórczości. Postanowiłam w końcu sprawdzić, co tak przyciąga czytelników. Już sam tytuł wydał mi się niezwykle intrygujący, a do tego piękna okładka, barwione brzegi i opis, który obiecywał literaturę pełną emocji, to wszystko sprawiło, że zaczęłam swoją przygodę z tą książką.
I od razu mogę powiedzieć, że ta historia jest bardzo spokojna, wyważona, a jednocześnie niesie w sobie coś, co zatrzymuje przy lekturze. Autorka opowiada o kilku kobietach. Każda z nich trafia do kamienicy z własnym bagażem doświadczeń, często bolesnym i trudnym. Z czasem poznajemy ich losy, sekrety, problemy, a także to, co próbują ukryć przed światem i same przed sobą.
Najciekawsze momenty? Dla mnie zdecydowanie te, w których między codziennością kawą, ciastem, drobnymi remontami, nagle wychodzą na jaw traumy i dawne rany. Wtedy fabuła nabiera głębi, a ja zadawałam sobie pytania: czy Alicja naprawdę chce pomóc wszystkim kobietom? Czy kamienica faktycznie jest bezpieczną przystanią, czy może pułapką, z której trudno się wyrwać? I co się stanie, gdy wszystkie sekrety ujrzą światło dzienne? Te pytania towarzyszyły mi przez całą lekturę, pobudzając ciekawość i sprawiając, że chciałam natychmiast sięgnąć po kolejny rozdział.
Ważnym elementem tej powieści są także pszczoły i ul, ponieważ autorka wielokrotnie wraca do tego porównania. Alicja jawi się trochę jak królowa pszczół, która nadaje rytm i reguły, a kamienica staje się niczym ul, w którym każda mieszkanka ma swoje miejsce i rolę do odegrania. To piękna, symboliczna metafora, która pokazuje, że wspólnota kobiet, choć pełna tajemnic i napięć, może funkcjonować, wspierać się, a jednocześnie zmagać się z własnymi ograniczeniami. Myślę, że właśnie na bazie życia pszczół autorka napisała opowieść o tych kobietach o ich sile, solidarności, ale i o cienkiej granicy między troską a kontrolą.
Jeśli chodzi o emocje, to ta książka serwuje nam ich sporo. Jest tu ciepło i nadzieja, ale też niepokój, smutek, poczucie winy i tęsknota za nowym początkiem. Każda bohaterka niesie ze sobą swoją historię, a czytelnik wędruje razem z nimi przez te doświadczenia, czując ich ciężar, ale i siłę, która powoli w nich kiełkuje.
Najbardziej spodobało mi się to, jak autorka ukazała więź między kobietami. Choć każda jest inna i zmaga się z czymś swoim, to właśnie w tej kamienicy zaczynają tworzyć coś na kształt wspólnoty, jak pszczoły w ulu, gdzie wszystko ma swoje miejsce, a mimo to życie pulsuje tajemnicami i niepokojem. To piękne i bardzo symboliczne.
Polecam tę książkę każdemu, kto lubi literaturę piękną, spokojną, ale pełną emocji, subtelną i refleksyjną. "Kamienica Pszczół" to historia o kobietach, ich ranach, sile i o tym, że zawsze można zacząć od nowa, choć droga do tego bywa trudna.
🐝„Kamienica pszczół” to piękna i spokojna historia pokazująca jak działanie osób trzecich może wpłynąć na przyszłość oraz decyzje innych. Widoczne działania Alicji,która chcąc pomóc mieszkankom nakierunkowuje je do podejmowania życiowych decyzji.Zamknięte w czterech ścianach kontroluje,by chronić przed złem i mężczyznami.Jej działania bywają intrygujące,ponieważ pragnie się odkryć powód takiego zachowania.Dopiero odkrycie przeszłości pozwala na zrozumienie bohaterki i jej wtrącania do życia innych bohaterek.
🐝Powieść swoją lekkością oraz poruszanymi tematami bohaterek i ich historii życia sprawia,że czyta się z zainteresowaniem oraz nutą tajemniczości.Ta tajemniczość uzależnia i powoduje,że chcemy,a nawet pragniemy odkryć każdy szczegół z życia prywatnego postaci.
🐝Zakończenia jest dowodem na to,że powinniśmy zawsze sami decydować o sobie i swoich decyzjach. Każdy powinien żyć i tworzyć swoje karty losu,nawet jak popełnia się błędy.Nikt nie ustrzeże przed złem świata i osobami,które ranią.Jednak warto zaryzykować,by nie czuć się samotnym i pozbawionym możliwości szczęścia.
🐝„Kamienica pszczół” jest historią w której przeszłość odkrywa istotną rolę w teraźniejszości a kobiety pod wpływem kogoś mogą pozbawić radości zycia.
🐝Czytajcie-warto-polecam
Recenzja
„Kamienica pszczół”
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Zwierciadło
"W tej trosce było jednocześnie coś lepkiego, coś, co zostawiało ślady na skórze. Alicja nie tylko pomagała - ona oplatała.
Z początku niewidocznie, niemal niezauważalnie. Jej wsparcie
było miękkie, ciepłe, potrzebne. Ale czy można było się wycofać?"
Są książki, które nie potrzebują spektakularnych zwrotów akcji, aby wciągnąć czytelnika bez reszty. Wystarczy im atmosfera, gęsta od emocji, nasycona symbolami i tętniąca codziennością. Taką właśnie powieścią jest „Kamienica pszczół” Nataszy Sochy.
„Kamienica pszczół” to powieść, która od pierwszych stron otula czytelnika niepowtarzalną atmosferą, niby zwyczajną, codzienną, a jednak pełną cichego napięcia i emocji, które buzują pod powierzchnią. Natasza Socha kreśli świat trzypiętrowej kamienicy ocalonej przed zburzeniem, w taki sposób, że staje się ona bohaterką samą w sobie, żywym organizmem, tętniącym historiami i sekretami kobiet, które znalazły w niej schronienie. Trafiają te, które „przyszły po czymś”, po stracie, po rozczarowaniu, po błędzie, którego nie da się cofnąć.
Nad wszystkim czuwa Alicja, tajemnicza, charyzmatyczna, niejednoznaczna. Raz jawi się jako opiekunka, strażniczka i wybawicielka, a raz jako ktoś, kto poprzez troskę subtelnie więzi i wyznacza granice. Niczym królowa pszczół reguluje rytm życia swojego „roju”. Czy daje swoim lokatorkom wolność, czy może odbiera ją w imię bezpieczeństwa? Odpowiedź nie jest oczywista i to właśnie czyni tę postać tak fascynującą.
Lokatorami kamienicy są kobiety różnorodne niczym miody w słoikach, czasem złociste i słodkie, innym razem ciemne i gorzkie. Każda z nich niesie swój bagaż: ból, winę, niespełnione marzenia, tęsknotę za czymś, czego nie potrafi nazwać. Ich historie, odmienne, a zarazem w pewien sposób podobne, splatają się w wielogłosową opowieść o kobiecej sile, solidarności i potrzebie bliskości. Z poranionych losów rodzi się wspólnota – krucha, ale prawdziwa, tak potrzebna jak powietrze.
Każda bohaterka została starannie wykreowana i obdarzona indywidualnym głosem, a ich losy splatają się w historię, która nabiera ciężaru i autentyczności.
Autorka z niezwykłą subtelnością maluje psychologiczne portrety swoich bohaterek. Ukazuje ich słabości i zranienia, ale też odwagę w mierzeniu się z przeszłością. To właśnie połączenie kruchości i determinacji sprawia, że stają się one wiarygodne i bliskie czytelnikowi.
Ogromnym atutem powieści jest symbolika. Motyw ula przewija się przez całą historię, pokazuje, że wspólnota może być zarówno schronieniem, jak i więzieniem, miejscem, gdzie troska przeplata się z kontrolą. Socha mistrzowsko maluje portrety psychologiczne, bohaterki są pełne sprzeczności, autentyczne i bliskie czytelnikowi.
„Kamienica pszczół” to nie jest literatura „na raz”. To powieść, którą się smakuje, powoli, z namysłem, jak słodko-gorzką kroplę miodu. Jej siła tkwi w detalach: filiżance kawy wypitej przy kuchennym stole, zapachu świeżo pieczonego ciasta, rozmowie, która odsłania bolesną ranę.
To książka, która zostaje w człowieku. Zmusza do pytań: czym jest dla mnie dom? Gdzie kończy się troska, a zaczyna kontrola? Jak wiele trzeba odwagi, by zacząć od nowa?
Natasza Socha stworzyła powieść nastrojową, mądrą i głęboko poruszającą. „Kamienica pszczół” nie tylko opowiada historię, ona otula, budzi niepokój i zostawia ślad. To ul utkany z emocji, z którego trudno się wydostać, a jeszcze trudniej chcieć odejść.
Styl autorki jest pełen subtelności i metafor, dzięki czemu zwyczajne sceny nabierają głębszego znaczenia. Autorka pisze językiem ciepłym, obrazowym i nastrojowym, który potrafi otulić czytelnika, a jednocześnie zostawić w nim niepokój i pytania.
✨ Polecam każdemu, kto szuka książki subtelnej, pełnej znaczeń i kobiecej siły. Takiej, która nie krzyczy, ale zostaje w sercu na długo.
Życie nigdy nie jest usłane różami. Każdy człowiek miewa mniejsze lub większe sekrety, z którymi systematycznie wita kolejny dzień. Niesamowicie trudno samemu podążać drogą, pełną wątpliwości i przerażających wspomnień. Spotykając na swojej drodze kogoś, komu możemy powierzyć swoje tajemnice, już nie dokucza samotność, można się poczuć odrobinę lepiej...
Stara kamienica, kilka kondygnacji i jej niepewna przyszłość. Alicja otrzymując ją w spadku postanawia tu zamieszkać. Z czasem do kolejnych mieszkań wprowadzają się kolejne kobiety. Każda z nich w danym momencie stoi na rozdrożu i musi wybrać kierunek, w którym będzie podążać. Wszystkie kobiety mają za sobą przeszłość, która zmusiła je do całkowitej zmiany swojego życia.
To tutaj, w tej starej, pamiętającej zamierzchłe czasy kamienicy, kobiety czują się bezpiecznie, wspierają się wzajemnie, zawsze mogą liczyć na pomocną dłoń, przede wszystkim na opiekę Alicji.
Mija kilka lat, gdy grupa sąsiadek i przyjaciółek czuje spokój, lecz kolejne wydarzenia przesuwają się jak kartki w kalendarzu i zmieniają ich myśli. Jednak obawa i niepewność podsuwa im tylko kierunek, jaki wyznacza Alicja...
Czy to tylko bezinteresowna pomoc i przyjaźń, czy może już zobowiązanie, wdzięczność, a nawet zależność?
Rewelacyjna powieść, bardzo wartościowa. Autorka porusza ważne tematy, które często są ukrywane przed światem, a im bardziej się nawarstwiają, tym znacznie trudniej się z nimi uporać. Podoba mi się pomysł porównania życia grupy osób do pszczelego ula. To świetny, dobrze przemyślany zabieg, który pobudza wyobraźnię. Wykraczamy do świata pełnego trosk, trudnych wyborów, ale również nadziei. Mamy możliwość poznać szczegóły życia kilku kobiet, ich wzajemne relacje, reakcje i myśli. Niesamowicie emocjonalna powieść, wciąga w swoje tajemnice, nie pozwalając się od siebie oderwać. Historie kobiet, którym los nie szczędził zmartwień, mocno je doświadczył. Cudowna, wzruszająca fabuła budzi refleksje i mnóstwo uczuć. Niezapomniana opowieść, bardzo polecam
„Kamienica pszczół” Nataszy Sochy to powieść, która wciąga czytelnika w świat pełen tajemnic, emocji i subtelnie budowanego napięcia. Autorka stworzyła niezwykłą kamienicę, która staje się niemal bohaterem samej historii – miejscem pełnym życia, sekretów i emocji, gdzie każda z mieszkanek wnosi coś od siebie, a jednocześnie skrywa własne dramaty.
Centralną postacią jest Alicja – kobieta tajemnicza, milcząca, ale niezwykle charyzmatyczna. To ona tchnie życie w zrujnowaną kamienicę, tworząc bezpieczną przystań dla kobiet. Jednocześnie sprawuje nad mieszkańcami pewną kontrolę, niczym królowa w ulu, nadając rytm ich codzienności. Pozostałe lokatorki – sześć różnych kobiet – wnoszą do historii swoje historie, emocje i tajemnice. Każda z nich zmaga się z własnym bagażem doświadczeń, a kamienica staje się miejscem, w którym ich losy splatają się w zaskakujący sposób.
Socha z dużą wrażliwością oddaje emocje bohaterów – poczucie bezpieczeństwa, strach przed zmianą, potrzebę bliskości i równocześnie konieczność zachowania dystansu. Powieść balansuje między ciepłem, a napięciem, tworząc atmosferę intymną, a jednocześnie pełną niepokoju.
„Kamienica pszczół” to książka dla czytelników, którzy cenią opowieści obyczajowe z silnym tłem psychologicznym, w których fabuła opiera się nie tylko na wydarzeniach, ale przede wszystkim na relacjach i emocjach bohaterów. Polecam ją wszystkim, którzy lubią historie pełne tajemnic, kobiecej solidarności i refleksji nad tym, jak miejsce może kształtować życie ludzi, którzy w nim przebywają.
Gorąco polecam „Kamienicę pszczół” każdemu, kto szuka powieści pełnej emocji, tajemnic i intrygujących bohaterów. To historia, która na długo zostaje w pamięci i przypomina, jak ważne są więzi międzyludzkie oraz siła wspólnoty.
🐝 „𝓚𝓪𝓶𝓲𝓮𝓷𝓲𝓬𝓪 𝓹𝓼𝔃𝓬𝔃ół” 𝓝𝓪𝓽𝓪𝓼𝔃𝓪 𝓢𝓸𝓬𝓱𝓪 🐝
Za zamkniętymi drzwiami kryje się więcej niż cisza 🤫🐝👑
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
Natasza Socha ma niebywały talent do tworzenia niepowtarzalnych historii, które zapadają w pamięci czytelnika na długo po skończeniu lektury. Ta piękna okładka skrywa bardzo melancholijną historie, która okraszona jest ludzkim dramatem. Na kartach tej powieści doświadczamy przejmującej historii sześciu kobiet. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością a historia przedstawionych bohaterek chwyta za serce. To niesamowicie angażująca powieść. Na wstępie autorka po krótce przedstawia nam życie pszczół i ich hierarchię. Objaśnia jak wygląda ul, podkreśla jaka jest rola Królowej i na tym snuje nam swoją historię, w której pewna kobieta stworzyła azyl dla sześciu kobiet naznaczonych traumą i ciężkimi przeżyciami.
🐝 Poznajemy Alicję, tajemnicza kobieta z niewiadomą przeszłością mieszka w starej kamienicy w centrum dużego miasta. Stopniowo sprowadza do kamienicy nowe współlokatorki ofiarowując im mieszkanie, a tym samym tworząc dla nich pewnego rodzaju schronienie, gdzie kobiety mogą się ukryć przed bolesną przeszłością. Tym sposobem Alicja zaczyna budować swój własny ul. Sześć kobiet, całkowicie jej podporządkowanych i ona „Królowa”, która pieczołowicie kontroluje co robią kobiety, kto ich odwiedza i z kim rozmawiają. Otacza ich swoją opieką i chroni je. Z biegiem wydarzeń odkrywamy tajemnice i przeszłość, od której uciekły kobiety, a każdą z nich łączy to, że to właśnie Alicja pomogła im wyjść z tarapatów. Czy Alicja naprawdę chce pomóc? Czy kamienica jest faktycznie schronieniem, czy może pułapką? Co się stanie, kiedy wszystkie sekrety wyjdą na jaw?🐝
Przyznajcie sami, że fabuła tej książki jest naprawdę ciekawa i ciężko przejść obojętnie obok tak porywającego tytułu. Co prawda ja, „Kamienice pszczół” przesłuchałam w audiobooku, ale uwierzcie mi, że jak zaczęłam, tak nie wyłączyłam go dopóki nie poznałam zakończenia tej historii. Kamienica staje się dla tych kobiet pewnego rodzaju azylem, a Alicja ich aniołem stróżem, który pomógł im w najgorszym momencie ich życia. To historia o kobietach, które przeżyły naprawdę bolesne chwile i pragną nowego początku, jednak siłę, by to zrobić znalazły dopiero wtedy, gdy ktoś wyciągnął do nich pomocną dłoń. Każda z nich to odrębna historia. Każda dźwiga ze sobą swój ciężar życia, swoje bolączki i złe wspomnienia. Jednak razem tworzą wspólnotę, w której życie toczy się swoim rytmem.
„Kamienica pszczół” z jednej strony zachwyca czytelnika mrocznym klimatem i wysnuwa trudne emocje, a z drugiej znowu wywołuje współczucie dla bohaterów książki, którzy musieli zmierzyć się z naprawdę trudnymi emocjami. Mrok ludzkiej psychiki jaki przedstawiła nam Natasza Socha jest nie do podrobienia! Chylę czoła za tak misternie utkaną książkę z najdrobniejszymi szczegółami, które tworzą kompletną i piekielnie dobrą powieść! 🙉 Polecam!🐝🐝
Czy interesują Was pszczoły? Mnie tak średnio zawsze interesowały, ale kiedy w moje ręce wpadła książka opisująca losy kobiet, które przypominają życie pszczół i mają swoją „królową”, stwierdzam, że to bardzo interesujące owady. Tak więc dzisiaj mam dla Was recenzję takiej właśnie książki, czyli „Kamienica pszczół” Nataszy Sochy. Zatem zapraszam do czytania!
Alicja, czyli milcząca kobieta z tajemniczą przeszłością mieszka w trzypiętrowej kamienicy, w której stworzyła bezpieczną przystań dla kobiet. Z czasem wprowadzają się do niej kobiety, które różnią się od siebie oraz mają też coś do ukrycia... Kamienica zaczyna przypominać strukturę ula, w którym Alicja jest królową, ponieważ to ona nadaje temu miejscu rytm i to do niej zwracają się o pomoc pozostałe mieszkanki. Oprócz tego Alicja chroni je oraz kontroluje. W kamienicy tej wszystko na swoje miejsce jednak zmiany budzą niepokój. Z czasem wychodzą na jaw traumy mieszkających tam kobiet, ich złe wspomnienia oraz zdradliwa przeszłość. Jakie tajemnice skrywają i co się stanie jeśli wyjdą na jaw? Czy kobiety te faktycznie znalazły w tej kamienicy schronienie, czy może wpadły w pułapkę? Czy Alicja zdoła im pomóc?
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, a na początku znajduje się ciekawy prolog o pszczołach, który fajnie wprowadza do całej tej historii. Na przykładzie kobiet mieszkających w kamienicy można poznać życie pszczół. Każda z nich jest inna i skrywa różne ciekawe historie. Alicja, która w tej całej opowieści pełni funkcję „królowej pszczół” również jest ciekawą i tajemniczą postacią. Myślę, że po przeczytaniu tej książki pewnie większość osób stwierdzi, że chciałoby, aby w ich życiu pojawiła się taka Alicja, która nad wszystkim czuwa i pomaga trudnych sytuacjach. Tak więc w tej książce zostało opisanych wiele problemów życiowych, które mogą zdarzyć się każdemu i wydają się nie do rozwiązania. Został również pięknie opisany wątki przyjaźni, które uświadamiają to, że fajnie jest mieć kogoś, na kogo zawsze można liczyć. Zakończenie książki bardzo mi się spodobało i według mnie świetnie domknęło całą tę opowieść.
„Kamienica pszczół” jest bardzo ciekawą powieścią obyczajową opowiadającą o przyjaźni, rozwiązywaniu problemów oraz skrywanych tajemnicach. Na przykładzie bohaterek tej książki można również poznać życie pszczół. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, jej oryginalność potrafi zaciekawić, a jej piękne wydanie, które na żywo jest jeszcze piękniejsze, z pewnością zachwyci każdego!
4/52/2026
"Kamienica pszczół" Natasza Socha Zwierciadło #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
Z deszczu pod rynnę
"Kamienica pszczół" to historia pewnej kamienicy i kobiet w niej żyjących. Autorka kreuje kamienicę na ul, właścicielkę kamienicy, Alicję na królową pszczół, zaś jej lokatorki na pszczoły.
Przyznam, że książka ta jest dziwna. Jej głównymi przesłaniami, które można wysnuć po lekturze, są a) wszyscy mężczyźni są źli i to przez nich kobiety mają w życiu problemy, b) Alicja zaradzi wszystkiemu, pomoże każdej z lokatorek, dzięki czemu ich problemy znikną raz dwa.
Sięgając po tę książkę spodziewałam się powieści obyczajowej, a po rozpoczęciu lektury i później na dalszych stronach czytelnik otrzymuje zbiór historii, które najpierw rzuciły bohaterki pod drzwi kamienicy dzięki, a może przez co zostały jej lokatorkami, a następnie zbiór historii lokatorek w których tym złym jest zawsze mężczyzna i zawsze lokatorkom z pomocą zmierza, tak, zgadliście, Alicja...
Książka przyciąga wydaniem, barwionymi brzegami, ale skrywa toksyczną zawartość, w mojej opinii. Pokazuje bowiem historie siedmiu kobiet, które stojąc na życiowym zakręcie, chcąc odciąć się, uciec od dotychczasowych problemów, trafiają do kamienicy, pod skrzydła Alicji, która z jednej strony pomaga swoim lokatorkom, które traktuje jak przyjaciółki, ale z drugiej próbuje, a nawet mówi im jak mają żyć, stąd tytuł recenzji, że bohaterki trafiają z deszczu pod rynnę. Jedyną bohaterką, która dostrzega nicie pajęczyny Alicji, chęć kontrolowania przez nią życia lokatorek kamienicy, jest Maria, dzięki której czytelnik poznaje mroczną przeszłość Alicji i dzięki niej spójna i perfekcyjna symbioza ula pęka, a lokatorki mogą zacząć żyć na nowo, po swojemu. Wszystko w moim odczuciu psuje zakończenie książki, co ma ono udowodnić ? Że bez Alicji ani rusz, i że tym razem na własnej skórze problemów przez mężczyznę doświadczy Maria, jedyna, która miała odwagę wyplątać się z pajęczej sieci Alicji?
"Kamienica pszczół" przedstawia dużo historii, w których kobiety dają się omamić płci męskiej i wplątują się przez to w kłopoty, rozwiązania tych historii czytelnik dostaje jakby na tacy, wszystko dzieje się raz, dwa, a dzięki interwencji Alicji zawsze kończą się one szczęśliwie. Nie związałam się emocjonalnie z żadną z bohaterek, wręcz denerwowały mnie swoimi zachowaniami, naiwnością i głupotą, a najbardziej irytowała mnie Alicja, zachowując się jak matka kwoka, która jest nadopiekuńcza wobec swoich piskląt.
"Kamienica pszczół" to moje pierwsze spotkanie z piórem Nataszy Sochy, może kiedyś sięgnę po inne jej powieści, ale ta niezbyt przypadła mi do serca, a wręcz wydała się feministycznym peanem na cześć kobiet dokręconym na maksa, w którym mężczyźni traktowani są jak zło wcielone i określani mianem trutni. Jeśli zamysłem autorki było zszokowanie czytelnika, to jej się to udało.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zwierciadło.
Natasza Socha- to na jej książki czytelnicy zwykle czekają z niecierpliwością. Nierzadko trzeba się też uzbroić w porcję chusteczek higienicznych, gdyż łzy są często objawem bardzo uważnego śledzenia fabuły. Pisarka niemal zawsze zagląda w głąb ludzkiej duszy, na dodatek robi to precyzyjnie, odważnie. Po prostu- pokazuje nam ludzkie życie, choćby miało najbardziej brutalny wydźwięk. Zresztą, specjalnością Nataszy Sochy nie jest tworzenie tylko wzruszających książek obyczajowych. Świetnie sprawdza się też jako autorka kryminałów, jak też, dla kontrastu, kocha ją najmłodsze grono odbiorców. To właśnie dla dzieci napisała mnóstwo bajkowych historii z mądrym morałem w tle.
Zakładałam, że ,,Kamienica pszczół" będzie tekstem miłym, przyjemnym, ciepłym. Jestem przekonana, że wielu odbiorców skusi sama forma graficzna. Ostatnio panuje moda na barwione brzegi książek, a tym razem dobór kolorów i wzorów jest idealny. Okładka zaprojektowana przez Elizę Luty świetnie współgra z tematem powieści, przyciąga spojrzenia. A skąd pomysł na tytuł i co się za nim kryje?
Cóż, od tego momentu zaczęło się moje lekkie rozczarowanie. Miałam nadzieję na to, że książka da mi obraz kilku silnych, pomagających sobie wzajemnie kobiet. Może i tak było, jednak momentami męczyłam opowieść i nie wiedziałam, jak się w niej odnaleźć. Owszem, Natasza Socha od początku przypomina nam, że ul nigdy nie śpi, a praca wre nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach pogodowych. Podobnie jest w przypadku konkretnej grupy ludzi- trzeba działać, wytężać, umysł, by coś osiągnąć. Taka niby jest Alicja, właścicielka starej kamienicy, ale jej postawa nie przekonała mnie. Miałam wrażenie, że jest to wszystkowiedząca i wiecznie wtrącająca się pani, a nie osoba cechująca się bezinteresowną pomocą. Chyba po raz pierwszy autorka mocno mnie znudziła, a nawet nieco zawiodła. Szkoda... Sama lektury jednak nie odradzam- każdemu podoba się przecież coś innego.
Czy znajduję w tej książce jakieś plusy? Na pewno walorem są zatytułowane rozdziały- uwielbiam taki zabieg pisarski, a ich tajemnicze nazewnictwo jeszcze bardziej pobudza ciekawość. Od razu zastanawiam się, co takiego przygotowała dla mnie pisarka. Niestety, nie zawsze było to coś wartego uwagi...
Inny plus przyznaję za rozprawę nad słowem dziękuję. Warto go używać i pamiętać o tym, co bliska osoba dla nas zrobiła. Nie może być jednak tak, by słowo dziękuję przerodziło się w dożywotnie zobowiązanie.
Zgadzam się też z innym poglądem- inne czytelniczki napisały, że nie chciałyby znaleźć się w kamienicy należącej do Alicji. Każda z bohaterek wiele wycierpiała, a zatem powinna być ogromna szansa na porozumienie. Ja dostrzegam tu jednak wytężoną kontrolę, dominację i zwyczajnie złe podejście do smutnych tematów.
,,Kamienica pszczół" nie jest powieścią łatwą i przyjemną. Sama momentami gubiłam się w postawach bohaterek, a część opisów wydała mi się zbędna, przegadana. Cóż, tym razem autorka nie porwała mnie swoim stylem, co bardzo rzadko się zdarza.
Jeśli znacie twórczość Nataszy Sochy to dobrze wiecie, że jej książki są bardzo różnorodne i że nie boi się ona poruszać w swojej prozie tematów trudnych oraz takich, które często chcielibyśmy zamieść pod przysłowiowy dywan i nigdy więcej spod niego nie wydobywać.
W powieści ,,Kamienica pszczół" autorka początkowo przybliża nam konstrukcję ula, panującą w nim hierarchię i zasady, co w całej tej opowieści ma niemałe znaczenie, które na pewno dostrzeżecie przy lekturze.
Po takim niebanalnym wstępie poznajemy Alicję - kobietę z przeszłością. Ocala ona od wyburzenia zrujnowaną kamienicę, w której postanawia stworzyć swego rodzaju azyl, nie jako stricte instytucję, lecz jako dom, w którym mogą zamieszkać kobiety po różnorakich przejściach...
Kamienica składa się z 7 mieszkań, więc oprócz Alicji wprowadza się do niej 6 lokatorek. Każda z nich wnosi ze sobą własną historię i niemały bagaż doświadczeń, które poznajemy w trakcie lektury.
Mieszkanie w tej kamienicy i stosunki panujące między współlokatorkami wydają się być sielanką, rajem na ziemi i wszystkim tym, czego opisane kobiety poszukiwały, by wreszcie zaznać spokoju i życiowej harmonii.
Ale czy na pewno wszystko tam jest takie idealne? Mężczyźni nie mają tutaj wstępu, a domofon znajduje się tylko w mieszkaniu Alicji. Wszystkie sprawy mieszkanek omawiane są na cotygodniowych spotkaniach przy cieście i kawie... Z jednej strony brzmi to dosyć niewinnie prawda? Z drugiej natomiast autorka zasiewa w czytelnikach ziarenko niepewności i refleksji.
Jak cała sytuacja wygląda w istocie rzeczy? Jaki sekret nosi w sobie i skrzętnie ukrywa przed otoczeniem sama Alicja? - tego dowiecie się z lektury.
Natasza Socha w sposób naprawdę znakomity nakreśliła różnorodne portrety psychologiczne swoich postaci. Poprzez opisane w książce historie, które zręcznie ze sobą splotła, dotyka również kwestii stawiania wzajemnych granic oraz ich konsekwentnego przekraczania...
Stawia również pytanie, czy jeśli odbywa się to w tzw. dobrej wierze, jest w jakikolwiek sposób usprawiedliwione?
Oprócz wyżej wspomnianego tematu poruszony został również aspekt wdzięczności i tego czy powinna mieć ona jakieś nieprzekraczalne ramy? Czy życie w układzie właściwie całkowicie zamkniętym jest dobre dla jednostki?
Jak się okazuje także i tutaj linia oddzielająca od siebie różnorodne skrajności jest niezwykle cienka...
,,Kamienica pszczół" to książka, która z całą pewnością skłania czytelnika do wielu przemyśleń i wywołuje w nim mnóstwo emocji. Historie mieszkanek tytułowego budynku są bardzo poruszające i myślę, że niejedna z nas odnajdzie w nich przynajmniej fragment swojego życia, a może nawet znacznie więcej...
Jeśli szukacie lektury na swój sposób subtelnej, ale jednocześnie tchnącej bardzo wyrazistym przesłaniem to myślę, że ,,Kamienica pszczół" będzie dla Was idealnym wyborem.
W mojej pamięci powieść ta z całą pewnością pozostanie na długo, więc i Wam gorąco ją polecam!
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2025/12/w-zyciu-jak-w-ulu.html
,,Życie w ulu to ciągły ruch. To więcej niż zbiorowość, to wspólnota spleciona niewidzialną siłą, której nie sposób rozplątać bez zniszczenia całości. Ul to coś więcej niż suma jego części - to odwieczna symfonia przetrwania.".
Kiedy Alicja dziedziczy starą kamienicę przeznaczoną do rozbiórki, od razu dostrzega, że to wyjątkowe miejsce, które, podobnie jak ona, kryje w sobie wiele historii i mrocznych tajemnic. Z wyczuciem i intuicją dobiera swoje lokatorki, chcąc, by kamienica stała się dla nich czymś więcej niż tylko dachem nad głową, bezpieczną przystanią, w której można odetchnąć, uleczyć zranioną duszę i zacząć od nowa. Każda z kobiet jest inna, każda niesie ze sobą swoją unikalną historię i bagaż doświadczeń. Alicja staje się im bliska, niczym powierniczka myśli i emocji, do której zwracają się w poszukiwaniu wsparcia, rady czy zrozumienia. I właśnie w tym miejscu odnalazły to, czego szukały, przestrzeń, w której mogą wreszcie w pełni zaczerpnąć powietrza. Panują w niej jednak nieopisane zasady i granice, których lepiej nie przekraczać...
To opowieść o uważności, odbudowywaniu siebie, wzajemnym wsparciu oraz życiowych doświadczeniach. Spójna, metaforyczna i nasycona uczuciami. Zatracałam się w niej powoli, niespiesznie, w tempie odsłanianych historii, które niosły w sobie duży ładunek emocjonalny. W jej centrum stoi Alicja, niczym królowa pszczół, czuwająca nad swoim ulem. To ona jest fundamentem, opoką, nadaje rytm i to do niej zwracają się pozostałe mieszkanki, szukając wsparcia. Chroni je, a jednocześnie kontroluje. Niewiele o niej wiemy, a jej przeszłość pozostaje owiana tajemnicą.
Autorka z wrażliwością przedstawia historie kilku kobiet, które jak pszczoły muszą nauczyć się współistnieć w jednym ulu, w strukturze pełnej zależności i delikatnych nici, które je oplatają. Dającej bezpieczeństwo, choć jednocześnie ograniczającej swobodę, jakby w określonym scenariuszu pełnym subtelnych rytuałów, których trzeba się trzymać. Zastanawiam się, w którym kierunku podąży dalsza akcja, jakie sekrety kryje w sobie Alicja i czy ta piękna idea nie skrywa drugiego dna. Czy subtelne rysy, które powoli pojawiają się w strukturze, nie zaburzą kruchej harmonii całego porządku? Finał satysfakcjonuje i pięknie spina całą historię mocną klamrą.
"Kamienica pszczół" Natasza Socha
Istnieją miejsca, które są zdecydowanie czymś więcej niż tylko przestrzenią. Są świadkami naszych historii, schronieniem dla złamanych dusz i przestrzenią, w której można na nowo zbudować mosty do świata. Książki są takimi miejscami, a niektóre z nich, jak "Kamienica pszczół", przekraczają granice literatury, stając się metaforą samego życia. To opowieść o tym, że nawet w najbardziej popękanym świecie można znaleźć piękno, a z fragmentów rozbitych serc ulepić nową, silniejszą całość. To powieść o solidarności, która rodzi się z samotności, i o sile, która kwitnie na gruzach przeszłości. Szczelnie zamknięty, skrywający niewidoczne historie, stoi dom. W jego sercu, jak pszczeli ul, tętni życie. Każda komórka, każdy zakamarek, to opowieść o bólu, strachu i samotności. A jednak, gdy otwierają się drzwi, wpuszczają słońce, dają nadzieję. "Kamienica Pszczół" Nataszy Sochy to nie tylko dom. To oaza, w której kobiety odnajdują siostrzeństwo, siłę i odwagę, by z podniesioną głową spojrzeć w przyszłość. To historia o odradzaniu się z popiołów, o powrocie do życia. To metafora ludzkiego serca, które pomimo ran wciąż bije, pełne miłości, nadziei i pragnienia lepszego jutra.
W sercu tętniącego życiem miasta stoi kamienica, którą czas skazał na zniknięcie. Opuszczona, zniszczona, zdawała się czekać na rozbiórkę. Jednak na jej drodze staje Alicja - kobieta o tajemniczej przeszłości, której milczenie skrywa więcej niż tysiąc słów. To ona, z niezwykłą determinacją, tchnie w stare mury nowe życie, stwarzając azyl dla innych. Alicja odnawia mieszkania i otwiera drzwi kamienicy, ale nie dla każdego. To miejsce ma być bezpieczną przystanią wyłącznie dla kobiet, które tak jak ona, uciekają przed bolesną przeszłością. Z czasem w kamienicy osiedla się sześć nowych lokatorek. Każda z nich jest inna, każda ma swoją historię, bolesne wspomnienia i sekrety, które ukrywa. W ten sposób kamienica staje się niczym ul, a Alicja jego królową. To ona nadaje rytm życiu jej mieszkańców, oferuje pomoc, wsparcie i czułość, ale jednocześnie chroni swoje ,,pszczółki", kontrolując ich losy.
Agnieszka to delikatna dusza, która szuka schronienia po toksycznym związku. Jest jak wrażliwy kwiat, który boi się rozkwitnąć, ale w bezpiecznym środowisku kamienicy powoli odzyskuje blask. Jej historia to opowieść o odbudowywaniu poczucia własnej wartości i odkrywaniu, że prawdziwa siła nie leży w byciu twardym, ale w umiejętności bycia autentycznym.
Ewa to kobieta o twardej skorupie i wielkim sercu. Jej pragmatyzm i pracowitość są siłą napędową grupy, która zajmuje się remontem kamienicy. Jest jak pszczoła robotnica, która niestrudzenie pracuje, by utrzymać cały rój w dobrym stanie. Z pozoru niedostępna, skrywa głęboką wrażliwość i potrzebę przynależności. Jej historia pokazuje, że za twardym pancerzem często kryje się ogromny ból.
Natalia to wolny duch, artystka, która swoją kreatywnością wprowadza do kamienicy kolory i życie. Jest jak pszczoła-wędrowniczka, która zbiera nektar, by przetworzyć go w coś pięknego. Ucieka od przeszłości, ale nieustannie poszukuje swojego miejsca. Jej historia to metafora poszukiwania tożsamości i oswajania lęku przed porzuceniem.
Kasia to najmłodsza z bohaterek, dziewczyna, która w kamienicy szuka schronienia i oparcia, którego nie dostała od rodziny. Jest jak młoda, zagubiona pszczółka, która potrzebuje przewodnictwa. Jej historia to opowieść o dorastaniu, oswajaniu traumy i uczeniu się zaufania do innych kobiet, które stają się dla niej nową, wybraną rodziną.
Marta i Irena to starsze kobiety, które są jak mądre staruszki w ulu, które służą radą i doświadczeniem. Marta, silna i stanowcza, oraz Irena, subtelna i spokojna, stanowią równowagę. Ich obecność wnosi do kamienicy poczucie stabilności i ciągłości. Opowieści tych kobiet są jak skarbnice mądrości, przypominając, że życie zawsze oferuje drugą szansę.
Każda z tych kobiet, choć inna, łączy się w kamienicy, tworząc mikrokosmos, który odzwierciedla całą gamę kobiecych doświadczeń - od cierpienia po nadzieję. Ich historie splatają się, tworząc wspólną opowieść o kobiecej siłę i odrodzeniu.
Najbardziej wyrazistym elementem powieści jest symbolika. Tytułowa kamienica to nie tylko budynek, ale żywy organizm, przypominający ul. Kobiety są niczym pszczoły -- każda z własnym zadaniem i historią. Alicja, pełniąca rolę Królowej Matki, to postać z pewnością intrygująca, jednak to właśnie ona staje się symbolem nadziei i uzdrowienia. Metafora ula jest konsekwentnie prowadzona przez całą książkę, co dodaje głębi i spójności fabule. Autorka unika jednak dosłowności, a symbole subtelnie wnikają w tekst. Powieść jest przepełniona emocjami, jednak nie ma w niej melodramatyzmu. Socha skupia się na detalu i psychologicznym portrecie, pozwalając, aby to czytelnik odkrywał warstwy znaczeń. Przejmujące są momenty, gdy bohaterki powoli otwierają się na siebie, dzieląc się swoimi historiami. To właśnie w tych momentach najmocniej czuć, że siła tkwi w jedności. Łączy je wspólne doświadczenie samotności i zranienia. Tworzą one swoistą rodzinę z wyboru, gdzie wspierają się nawzajem, dzielą swoimi sekretami i pomagają sobie w trudnych chwilach. Ta sieć wsparcia jest kluczowa dla ich transformacji. Przy czym jednocześnie Socha stawia przed nami fundamentalne pytanie: czy taka wspólnota, chociaż daje poczucie bezpieczeństwa, może stać się także pułapką? Czy bliskość, która uwalnia, nie może jednocześnie krępować? Autorka subtelnie ukazuje, że w tak zorganizowanej grupie, gdzie każda pszczoła ma swoje miejsce i rolę, łatwo zatracić własne ja. Z czasem, zamiast stawać się autonomicznymi, silnymi jednostkami, bohaterki zaczynają być zdefiniowane przez swoją przynależność do "ula". Rodzi to pytanie o utratę autonomii: czy w bezpiecznej przystani, gdzie zasady są jasne, a wzajemna zależność jest kluczem, nie tracimy części siebie? Czy dobro wspólne nie staje się ważniejsze niż dobro jednostki? Ta książka zmusza do refleksji nad cienką granicą między potrzebą przynależności a utratą własnej tożsamości. To opowieść o tym, jak wielowymiarowe mogą być ludzkie relacje, i jak nawet w najpiękniejszej wspólnocie trzeba ciągle szukać siebie.
W książce pojawiają się również wątki romantyczne, jednak dalekie od bajkowej idealizacji. Bohaterki, naznaczone traumami, muszą na nowo nauczyć się ufać i otwierać na miłość. Wątek ten pokazuje, jak trudne i skomplikowane są relacje międzyludzkie, zwłaszcza gdy przeszłość rzuca cień na teraźniejszość. Powieść eksploruje głęboki i uniwersalny temat samotności. Każda z bohaterek czuje się osamotniona i niezrozumiana, nawet w otoczeniu innych ludzi. Dopiero w kamienicy, w bezpiecznej przestrzeni, odkrywają, że nie są same i że ich doświadczenia są wspólne. Bohaterki przechodzą fascynującą przemianę, z poranionych i wycofanych kobiet, stają się silnymi i świadomymi swojej wartości osobami. Kamienica, niczym kokon, pozwala im odrodzić się i na nowo zacząć żyć. Ich metamorfoza jest stopniowa i bolesna, ale ostatecznie prowadzi do pełnego życia.
Pisarka oddała w ręce swoich czytelników głęboką, emocjonalną historię, która nie tylko wzrusza, ale i zmusza do refleksji nad tym, co tak naprawdę buduje nasze życie. Lektura tej książki to podróż w głąb ludzkiej psychiki, gdzie słodki miód nadziei miesza się z goryczą wspomnień. Przygotujcie się na pełne spektrum emocji. Poznacie ból i zranienia bohaterek, a ich historie wywołają w Was współczucie i wzruszenie. Będziecie z nimi przeżywać straty i rozczarowania, a momenty ich walki o odzyskanie wiary w siebie napełnią was nadzieją i optymizmem. Poczujecie też złość na niesprawiedliwość, która je spotkała, ale ostatecznie triumfować będzie siła kobiecej solidarności i odwagi. Ta książka to emocjonalna huśtawka, która pozwala wam doświadczyć zarówno smutku, jak i radości, a ostatecznie pozostawi was z poczuciem wzmocnienia.
"Kamienica pszczół" tka misterną sieć narracji, w której każda nić - a właściwie każda postać - jest samodzielnym, choć powiązanym z całością, opowiadaniem o bólu, stracie i poszukiwaniu ukojenia. Powieść ta, daleka od prostej fabuły, przypomina raczej mozaikę, gdzie poszczególne fragmenty, choć różnorodne, składają się na spójny, poruszający obraz kobiecej solidarności Klimat powieści jest jednocześnie melancholijny i pełen nadziei. Socha nie unika trudnych tematów, ale opowiada o nich z czułością i empatią. Dzięki temu nawet w najciemniejszych momentach "Kamienica pszczół" pozostaje książką o sile ducha i o tym, że nawet z najgłębszych ran można czerpać siłę do odrodzenia. To literackie świadectwo tego, że prawdziwy dom można znaleźć nie w miejscu, ale w sercu drugiego człowieka. Opowiadając o tej książce, warto również wspomnieć o stylu i języku, jakim posługuje się autorka, gdyż bez wątpienia jest to bardzo znaczący aspekt mający duży wpływ na to, jak czytelnik odbiera tę powieść. A styl ten jest poetycki i bogaty w metafory. Praca, wspólne gotowanie, malowanie - wszystko to staje się formą terapii, a jedzenie i sztuka są tutaj językiem miłości i troski. Autorka posługuje się poetyckim stylem, by oddać złożoność emocji i wewnętrznych światów bohaterek. Tworzy atmosferę, która pociąga i hipnotyzuje. Czytając, masz wrażenie, że stoisz tuż obok bohaterek, słyszysz ich szepty i wewnętrzne przeżycia.
"Kamienica pszczół" to powieść, którą polecam każdemu, kto ceni sobie psychologiczną głębię, piękne pióro i historie, które zostają w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. To idealny wybór dla wrażliwych czytelników, którzy poszukują w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki. Polecam ją szczególnie osobom, które doświadczyły w życiu trudnych chwil i potrzebują potwierdzenia, że nawet po największej burzy można odbudować swoje życie. Powieść Sochy to swoisty balsam na duszę, który uczy, że ból nie musi być końcem, a wsparcie i zrozumienie potrafią zdziałać cuda. Jeśli szukacie książki, która wzruszy Was do łez, ale jednocześnie napełni optymizmem i wiarą w drugiego człowieka, "Kamienica pszczół" jest odpowiedzią na wasze poszukiwania. To opowieść o tym, że dom to nie tylko cztery ściany, a prawdziwa rodzina to ludzie, których sami wybieramy.
Wydawnictwo Zwierciadło
Agata traci pracę w kancelarii prawnej. Popełniła tylko jeden błąd - w dała się romans z szefem. Zapewniał ją, że łączy go z żoną zimne wyrachowanie....
O godzinie szesnastej trzydzieści chciało mu się płakać. Ziemia wirowała, dom wirował, trójka dzieci również wirowała, a on musiał robić to z nimi. Cisza...
Przeczytane:2025-09-20, Ocena: 5, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, 12 książek 2025, 26 książek 2025, 52 książki 2025, Audiobook, ***Zaginięcia i porwania, Psychologiczne,
UL - ODWIECZNA SYMFONIA PRZETRWANIA
"Kamienica pszczół" to jedna z tych książek, które w przedziwny sposób przyciągnęły mnie zarówno intrygującym tytułem, piękną okładką i barwionymi brzegami oraz opisem wydawnictwa. Ostatnio często zdarza mi się sięgać po książki, których fabuła związana jest z sąsiadami - mieszkańcami pewnego domu, bloku, czy kamienicy. I choć jest to bardzo popularny motyw w literaturze, to zawsze ciekawi mnie pomysł, sposób, w jaki autor podejdzie do tematu oraz kierunek, w którym poprowadzone zostaną wydarzenia. Tak było również w przypadku tej powieści.
Tytułowa narożna kamienica pochodzi z końca XIX wieku. Została zbudowana z myślą o rzemieślnikach i urzędnikach. Po śmierci ostatniej mieszkanki na początku XXI wieku budynek planowano zburzyć. Wtedy pojawiła się Alicja - nieco tajemnicza, jedyna spadkobierczyni nieruchomości i przeprowadziła w budynku modernizację oraz konieczne remonty. Dzięki niej do kamienicy powróciło życie. Bohaterka zajęła lokal na parterze, który dawniej był sklepem spożywczym. Alicja jest krawcową. Na zamówienie klientów szyje eleganckie kreacje - także te żałobne, ona zaś nosi się wyłącznie na czarno. Przez rok mieszka w kamienicy zupełnie sama, ale planuje stworzyć tu lokum dla kobiet poszukujących bezpiecznego schronienia. I tak, stopniowo, do poszczególnych mieszkań wprowadzają się kolejne lokatorki:
Agnieszka wybiera mieszkanie na pierwszym piętrze, które może odświeżyć i przerobić według swojego gustu. Kobieta pracuje w edukacji, a ponad to nie lubi kotów. Ewa jest malarką i przedszkolanką. Pojawia się na progu z płótnem pod pachą i wybiera mieszkanie na trzecim piętrze. Jako trzecia pojawia się Natalia, która pracuje w kancelarii prawnej. Kobieta zajmuje mieszkanie na drugim piętrze, podobnie jak Kasia i Marta, dwie singielki różniące się od siebie niczym dzień i noc. Marta to wielbicielka Marilyn Monroe o delikatnej, ale niezwykle barwnej osobowości. Jej garderoba, biżuteria i dodatki nawiązują do lat 50-tych XX wieku. Kasia to jej przeciwieństwo - trochę bezbarwna, prosta i skromna. Kuchnia jest jej centrum dowodzenia - smacznie gotuje i piecze. Jako ostatnia do mieszkania na pierwszym piętrze wprowadza się Irena - praktyczna pielęgniarka o dużej empatii, osoba opiekuńcza, ciepła i troskliwa.
Po kilku latach, jako ostatnia, do mieszkania zaadaptowanego ze strychu wprowadza się Maria - piękna kobieta z twarzą oszpeconą bliznami. Dziewczyna pracuje na kasie w markecie, wzbudza zaufanie, potrafi słuchać i nikogo nie ocenia.
Z czasem lokatorki zaprzyjaźniają się ze sobą, uczestniczą w czwartkowych spotkaniach u Alicji, które pozwalają im się lepiej poznać. Każda ma jakąś trudną przeszłość, historię, o której wolałaby zapomnieć. Błędy, porażki, wyrzuty sumienia i lęki towarzyszą im w codziennym życiu. Kamienica daje kobietom bezpieczeństwo, a Alicja staje się prawdziwą strażniczką budynku i mieszkających w nim lokatorek. Niczym pszczoła w ulu właścicielka dba o jedność społeczności, czuwa i scala to miejsce. Mieszkanki kamienicy tworzą wspólnotę, są jak zagubione dzieci pod opieką królowej matki, która nie tylko pomaga im, ale też coraz mocniej owija i oplata swoje podopieczne. Jest niczym królowa, która zdobywa informacje i wszystko kontroluje...
"Kamienica pszczół" to bardzo intrygująca opowieść, skomplikowana, inna od wszystkich, które wcześniej miałam okazję poznać. W zaskakujący sposób Natasza Socha połączyła sześć odmiennych, z życia wziętych historii, które dają wiele do myślenia. Od początku zastanawiałam się jakie tajemnice kryje każda z bohaterek i do czego nie chce się przyznać nawet przed samą sobą. Nie mogłam się doczekać odsłonięcia wydarzeń z przeszłości... Doświadczone przez życie kobiety mają wreszcie szansę na wyprostowanie wyboistych, życiowych dróg przy wsparciu współlokatorek, ale czy ją wykorzystają? Czy złamanie zasad nie zaburzy równowagi i harmonii całej wspólnoty? A może rzeczywistość okaże się niezwykle realistyczną grą pozorów?...
Autorka świetnie wykreowała powieściową rzeczywistość tworząc nastrój niepokoju, niepewności, a nawet strachu. Wymowa tej powieści momentami przeraża, ale dzięki temu na długo zapada w pamięć. Mamy tu ucieczkę, samotność, strach, obsesję, ale też zaufanie i wdzięczność, które mają swoje granice.
"Kamienica pszczół" to rewelacyjna powieść, w której nic nie jest oczywiste. Mnóstwo emocji, duża dbałość o detale i szczegóły oraz ciepło ukryte pomiędzy sekretami, tajemnicami i kontrolą sprawiają, że od lektury trudno się oderwać. Bardzo oryginalny pomysł na fabułę, zaskakujące sytuacje i zdumiewające zakończenie, w które trudno wręcz uwierzyć sprawiają, że historia jest wyjątkowa i robi ogromne wrażenie.
Jeśli lubicie nieoczywiste historie pełne ciepła i niepokoju to odwiedźcie koniecznie kamienicę Alicji. Czekają tam na Was sympatyczne lokatorki, opowieści o życiu, tajemnice i niespodzianki. Warto poznać je bliżej.