"...życie to suma przypadków..."
"...żyła w świecie, który na pierwszy rzut oka był bezpieczny i przyjazny, ale pod spodem skrywał strukturę, którą jeszcze nie do końca rozumiała".
"Życie nie jest katalogiem smaków. Życie to decyzje. Szybkie i ostateczne".
"Kamienica pszczół" to najnowsza historia spod pióra Nataszy Sochy, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie skłaniając po lekturze do refleksji ale także i do analizy mechanizmów jakie występują w naszym życiu. Po przeczytaniu opisu książka ta może wydać się czytelnikowi banalna a wręcz może i nawet lekko nudnawa, jednakże, gdy się już w nią zagłębimy... przepadniemy bez reszty! 😍
Przede wszystkim po tę powieść powinni sięgnąć czytelnicy dojrzalsi, a wręcz powiedziałabym, że po prostu starsi, aby móc ją dobrze zrozumieć. Autorka przedstawia nam jak życie sześciu różnych kobiet łączy się ze sobą za sprawą jednej wiekowej kamienicy oraz jej właścicielki Alicji. Jak odnajdują tutaj pewnego rodzaju azyl w którym mogą poczuć się bezpiecznie. Zobaczycie, że wszystkie działają niczym w symbiozie idealnie się uzupełniając i pomagając wzajemnie. Pomyśleć by się nawet mogło, że toczą z pozoru sielankowe życie, jednak nic bardziej mylnego.
"Każda z nich miała coś, przed czym uciekała. Własne błędy, lęki, porażki, wyrzuty sumienia, które odbijały się echem w głowie w środku nocy. Tutaj odnajdywały spokój, siłę, poczucie, że nawet jeśli świat za drzwiami jest chaosem, to w tych starych murach nic złego ich nie spotka. Każda z nich czuła, że kamienica to coś więcej niż budynek. Była czymś w rodzaju organizmu, który pulsował wspólnym życiem, a każdy element miał tu swoje miejsce. Alicja zaś czuwała nad wszystkim, scalała to miejsce i nie pozwalała, by się rozpadło".
Z czasem jednak na każdej idealnej powierzchni pojawia się jakaś rysa, która może prowadzić do pęknięć a finalnie do rozpadu. Tutaj było podobnie. Autorka pokazała jak za sprawą jednej osoby, która daje innym do myślenia może się rozpaść jakaś społeczność, gdyż często wydawać by się mogło "nasze wybory" podyktowane są tym co podpowiedzą nam inni a nie tym co sami czujemy.
"Czasem dwoje ludzi musi się rozstać, żeby dorosnąć".
„Szczęśliwe życie to takie, w którym jesteś sobą”.
Natasza Socha stworzyła opowieść w której widzimy jak zaciera się cienka granica pomiędzy wdzięcznością a poczuciem zobowiązania wobec kogoś i pomiędzy chęcią niesienia pomocy a kontrolą. Cała rozgrywająca się w kamienicy akcja porównywalna jest do ula i tego co się w nim dzieje. Jak robotnice strzegą ula oraz swojej królowej i aby wszystko mogło działać dalej, niczym dobrze naoliwiona maszyna, nie ma tam miejsca na żadnego trutnia czy też pszczołę uzurpatorkę.
Za sprawą jednej z bohaterek widzimy jak czasami chęć pomocy innym zamienić się może w chęć sprawowania nad nimi władzy, kontroli a także podejmowania za nich decyzji, robiąc taką osobę w pewnym sensie uzależnioną i ubezwłasnowolnioną.
"...wdzięczność jest lekka, dopóki nie zaczyna przybierać znamion zobowiązania. Dopóki nie zmienia się w coś, co dławi".
"Kamienica pszczół" w mojej opinii jest bardzo ciekawą ale przede wszystkim życiowo mądrą książką z której każdy z nas "wyniesie" jakieś wnioski. Moim zdaniem zdecydowanie warto po nią sięgnąć jeżeli macie ochotę na historię spokojną, jednak pełną tajemnic i nie do końca przewidywalnych zdarzeń. Polecam 🐝
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
CzarnoCzerwoneCC
Na zewnątrz wszystko wygląda doskonale. Idealna skorupka, idealny kształt. Dopiero kiedy rozbijemy jajko, wiemy co tak naprawdę jest w środku. Czasem apetyczne...
Cześć, jestem Zula! Czasami odnoszę wrażenie, że moje życie staje się coraz bardziej zwariowane. Bo czy wy wierzycie w smoki? Przyznam się, że ja...