Lubię od czasu do czasu przeczytać lżejszą historię, a szczególnie zimą, kiedy przed świętami zaczyna się wysyp książek świąteczno-zimowych. Wtedy mam ochotę przeczytać je wszystkie. Nie da się przeczytać wszystkich, więc muszę robić selekcję i wybrać te, które najbardziej mnie ciekawią. Książkę „Kiedy spadnie pierwszy śnieg” wybrałam, gdyż już miałam okazję czytać jedną książkę pani Beaty Majewskiej i byłam ciekawa jej pozostałej twórczości.
Patrząc na okładkę oraz tytuł książki „Kiedy spadnie pierwszy śnieg” oczekiwałam, że będzie to zimowa historia. Na taką właśnie miałam ochotę. Odrobinę się rozczarowałam, gdy tej zimy nie odnalazłam. Znaczna część historii rozgrywa się latem. Zima pojawia się tylko na chwilę i to chyba tylko po to, aby nawiązać do tytułu książki. Chciałam zimy i w tej książce jej nie dostałam, ale to jedyne rozczarowanie jakie zaserwowała mi ta pozycja.
Byłam zaskoczona jak bardzo wciągnęła mnie książka pani Majewskiej. Jak już zaczęłam ją czytać, to bardzo szybko znalazłam się na końcowych stronach powieści. Wiadomo, to co się dzieje między głównymi bohaterami nie zaskakuje. Od początku można się spodziewać, że się polubią, nadejdzie jakiś kryzys, aby ostatecznie być razem. Jednak cała otoczka, wątki poboczne sprawiły, że byłam ciekawa jak dalej potoczy się ta historia.
„Kiedy spadnie pierwszy śnieg” to książka, w której nie znalazłam zimowej otoczki, lecz znalazłam wciągającą historię, którą pochłonęłam w jeden dzień. Moje rozczarowanie zostało w pełni wynagrodzone.
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2021-11-10
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 344
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
aaniaa1912
Czy przystojny prawnik z Krakowa odzyska utraconą miłość? Kontynuacja "Konkursu na żonę". Łucja, zakochana bez pamięci w młodym prawniku z Krakowa, przeżywa...
Urszula przyłapuje męża na zdradzie. Decyduje się odejść od niego i zamieszkać w zrujnowanym wiejskim domu odziedziczonym po przyszywanej ciotce. Zdruzgotanej...