Po trzynastu tomach brutalnych, pełnych napięcia i mroku historii wydawało się, że Eryk Deryło wreszcie będzie mógł odetchnąć. A jednak Max Czornyj nie zna litości – ani dla swojego bohatera, ani dla czytelników. „Kres zła”, czternasty tom kultowej serii, ponownie rzuca nas w sam środek koszmaru, w którym granice między człowiekiem a potworem zacierają się szybciej, niż można by przypuszczać.
Tym razem Lublin staje się areną kolejnych makabrycznych zbrodni. Ofiary noszą tajemnicze znaki, a sposób działania sprawcy przekracza granice ludzkiego pojmowania. Komisarz Eryk Deryło, zmęczony życiem, ale nieustępliwy w walce ze złem, zaczyna dostrzegać w tych zbrodniach coś znajomego. Trop prowadzi do jego najgorszego koszmaru – Czterech Iksów, legendarnego seryjnego mordercy, którego Deryło zdążył już pogrzebać w swojej pamięci. Czy to możliwe, że potwór powrócił? A może to tylko echo dawnych demonów, które nigdy naprawdę nie odeszły?
Śledztwo prowadzi komisarza do miejsca, które przypomina piekło na ziemi – ośrodka zwanego Szeolem, gdzie przetrzymywani są najgroźniejsi zbrodniarze. W tym upiornym mikrokosmosie ludzkiego zła nic nie jest takie, jak się wydaje. Deryło, wraz z profilerem Orestem Rembertem i ekscentrycznym doktorem Honoriuszem Mondem, zanurza się coraz głębiej w mrok – zarówno ten zewnętrzny, jak i własny.
„Kres zła” to Czornyj w najczystszej postaci – bezkompromisowy, brutalny i diabelnie wciągający. Autor ponownie balansuje na granicy horroru i kryminału, prowadząc czytelnika przez labirynt zbrodni, szaleństwa i ludzkich słabości. Choć to już czternasta odsłona cyklu, wciąż czuć w niej świeżość i napięcie. Każdy rozdział trzyma w napięciu, a zakończenie… cóż, pozostawia po sobie dreszcz i tę charakterystyczną ciszę, w której trudno złapać oddech.
Max Czornyj od lat konsekwentnie buduje swój rozpoznawalny styl: krótkie, rytmiczne zdania, mroczna symbolika, precyzyjnie zaplanowane retrospekcje i gęsta, duszna atmosfera. W „Kresie zła” doprowadza te elementy do perfekcji. Narracja pulsuje napięciem, a brutalność – choć wyrazista – nie jest tu tanim chwytem, lecz nośnikiem znaczeń.
Autor bawi się motywem zła w sposób niemal filozoficzny, pytając: gdzie kończy się człowiek, a zaczyna potwór? Czy piekło istnieje naprawdę, czy raczej każdy z nas nosi je w sobie? W tym sensie „Kres zła” to nie tylko kryminał, ale także metaforyczna podróż w głąb ludzkiej natury.
Czornyj odwołuje się do wcześniejszych tomów cyklu, tworząc spójną, niemal mitologiczną opowieść o walce Deryły z absolutnym złem. Dla stałych czytelników to prawdziwa uczta – wiele wątków znajduje tu swoje domknięcie, a jednocześnie autor zostawia miejsce na nowe interpretacje i domysły. Ogromnym atutem książki jest również powrót znanych i lubianych postaci – Oresta Remberta i Honoriusza Monda – którzy wraz z Deryłą tworzą niepokorny, lecz niezwykle skuteczny zespół.
Eryk Deryło w „Kresie zła” jawi się jako postać dojrzalsza, może nawet zmęczona własną legendą. W jego charakterze dostrzegamy cień dawnych porażek, ale także żelazną determinację, która napędza jego działania. Współpraca z Rembertem i Mondem wprowadza interesującą dynamikę – zestawienie chłodnej analizy profilera z makabryczną fascynacją doktora mortalistyki tworzy osobliwy, a zarazem zaskakująco skuteczny duet. To trio, działające w świecie, w którym granica między nauką a szaleństwem coraz bardziej się zaciera, doskonale oddaje ton całej serii: zimnej logiki splecionej z irracjonalnym lękiem.
„Kres zła” to dla mnie jedna z najmocniejszych odsłon cyklu o Eryku Deryło – nie tylko dlatego, że fabuła trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, ale także dlatego, że akcja ponownie rozgrywa się w Lublinie, mieście, które doskonale znam. Czytając, mam wrażenie, jakbym spacerowała znanymi ulicami, które w prozie Czornyja nabierają zupełnie nowego, mrocznego wymiaru. Znajomość miejsc, w których rozgrywają się makabryczne zbrodnie i moralne dramaty, potęguje wrażenie realizmu i grozy.
To jedna z tych serii, które szczególnie sobie cenię – nie tylko za misternie skonstruowaną intrygę, ale również za emocje, jakie wywołuje. Max Czornyj potrafi połączyć brutalność z refleksją, a strach z fascynacją. Każdy tom to zjazd w otchłań, z której – mimo przerażenia – nie chce się wracać. Dla mnie „Kres zła” to mocny, satysfakcjonujący powrót do jednej z ulubionych serii. Książka, po której trudno się otrząsnąć – dokładnie taka, jakiej oczekuję od Czornyja.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
Seryjny morderca grasuje w Lublinie. Bestia powróciła. Skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności Igor Lubow - autor kryminałów, popełnia w...
Świat wypełniła cisza. Była gotowa na śmierć. Tyle że śmierć nie była najgorsza... W lesie pod Gdańskiem robotnicy odkrywają masowy grób. Wiele...