Trwająca od kilkunastu dni wojna w Ukrainie zaatakowanej przez Rosję nie nastraja do czytania, zwłaszcza literatury wojennej. Nie potrafię sięgnąć po papierową książkę, nie tylko z tego powodu, ale jakimś cudem udało mi się przemóc i odsłuchać kilka audiobooków między innymi z gatunku literatury wojennej. Jednym z nich jest “Księga Utraconych Imion” Kristin Harmel, przeczytany przyjemnym dla uch głosem przez Monikę Węgiel - Jarocińską.
Jak już zapewne wiecie czytam dużo książek z historią w tle, zwłaszcza tych o tematyce wojennej i obozowej. Nie przestaję, ponieważ wciąż trafiają się wśród nich takie, które opisują tematy zaginione wśród wielu innych w wielkiej historii, bądź rzucające inne światło na wydarzenia, o których miałam okazję już czytać. Niejedna z tych powieści opowiada o ludziach z odwagą i przekonaniem walczących ze złem w sposób, w jaki potrafili najlepiej. Ludzi ratujących innych, w czasie, gdy zwykli obywatele stanęli przed wyzwaniem niezwykłych okoliczności. Powieść Harmel jest fikcją literacką opartą na historii fałszerzy dokumentów w okupowanej Francji, którzy uratowali wiele istnień przed śmiercią z rąk nazistów. Jej inspiracją byli fałszerze pracujący dla Resistance – Francuskiego Ruchu Oporu, m.in. Adolfo Kamiński i Oskar Rosowski. To na ich sylwetkach i metodach, które stosowali przy fałszowaniu dokumentów w czasie II wojny światowej autorka wzorowała swoich bohaterów Evę Traube Abrams, Remiego i kilku innych. Pisarka posiada oryginalny pierwowzór “Księgi Utraconych Imion” wydany w Paryżu w 1732 roku. Księgi, która posłużyła fałszerzom do zakodowania prawdziwych tożsamości dzieci, które były zbyt małe, żeby pamiętać kim są. Jest również posiadaczką oryginalnych dokumentów - Journal Officiel z 1944 roku, które posłużyły jej do nadawania imion i nazwisk swoim bohaterom, a także im samym, do nadawania nowych tożsamości ratowanym dzieciom. Pomysł na używany przez nich do tego celu kod wziął się natomiast z zamiłowania autorki do matematyki oraz dość często wykorzystywanego w powieściach ciągu Fibonacciego, tak więc sam proces tworzenia tej niezwykle poruszającej powieści ma ciekawą historię.
Główną bohaterkę, wspomnianą już Evę Traube Abrams poznajemy jako 86 letnią, wciąż pracującą bibliotekarkę z Florydy, której nie sposób nie polubić. Kiedy odkłada książki na półki, zauważa zdjęcie w New York Times. Jest to obraz książki, której nie widziała od ponad sześćdziesięciu lat – książki, którą rozpoznaje jako “Księgę Utraconych Imion”. Towarzyszący mu artykuł omawia grabież bibliotek dokonanych przez nazistów w całej Europie podczas II wojny światowej – doświadczenie, które Eva dobrze pamięta – oraz poszukiwanie ludzi, którym zostały zabrane tak dawno temu. Książka na fotografii, osiemnastowieczny tekst religijny, obecnie przechowywany w berlińskiej bibliotece Zentral und Landesbibliothek, wydaje się zawierać jakiś rodzaj kodu, ale naukowcy nie wiedzą, skąd pochodzi - ani co oznacza. Tylko Eva zna odpowiedź. Odnajduje w sobie siłę, by powrócić do starych wspomnień. Wyrusza do Berlina, aby odszyfrować coś jeszcze, aniżeli ukryte w księdze imiona. Ta podróż stanie się dla niej nie tylko powrotem do wydarzeń i myśli o ludziach, o których przez całe życie starała się zapomnieć, ale pozwoli jej także wyznać prawdę o sobie synowi – Benowi, odnaleźć siebie, uspokoić wyrzuty sumienia. A nam, czytelnikom poznać wojenne losy 25 letniej Evy, jej rodziców - Żydów polskiego pochodzenia, mieszkańców okupowanego Paryża oraz małego górskiego miasteczka w Wolnej Strefie, a także innych równie ważnych w całej historii bohaterów, bez przeskakiwania w czasie.
Kristin Harmel opowiada o tym, jak “czasem pióro i wyobraźnia może zmienić bieg historii” w walce ze złem, zniszczonych życiach i znalezieniu szczęścia wśród smutku, zaskakując zakończeniem.
Z przyjemnością sięgnę po inne, napisane przez nią książki, które ukazały się na polskim rynku.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2021-02-24
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: The Book of Lost Names
Dodał/a opinię:
patrycjadyrda
Hope ma trzydzieści sześć lat, mieszka w niewielkim miasteczku letniskowym na Cape Code, od niedawna jest rozwódką, ma dwunastoletnią córkę...
Znalezienie miłości po raz pierwszy jest darem. Kiedy młoda wdowa Kate Waithman znajduje ją po raz drugi, zdaje sobie sprawę, jak wielkie miała szczęście...