,,Kto nam podkłada świnię" jest mocno kontrowersyjną publikacją, wzbudzającą skrajne emocje. Szok i niedowierzanie (czy to możliwe, że frytki są zdrowsze od sałaty?) na przemian z rozczarowaniem (ale jak to możliwe, że nawet Greenpeace i WHO nas oszukują?) i obrzydzeniem (jedzenie dla niemowląt w słoiczkach może zawierać naprawdę obrzydliwy skład).
To pozycja, która sieje zwątpienie i to niemałe. To także książka ważna i potrzebna na polskim ryku, choć z pewnością niełatwa w odbiorze, szczególnie dla wegetarian i fanów ekożywności. Przyznaję, że kilka razy odkładałam lekturę z poczuciem, że jestem oszukiwana... Tylko przez kogo? Czy tylko przez producentów żywności i sprzedawców chcących zarobić jak najwięcej na nieświadomych konsumentach? Czy może przez organizacje ,,prozdrowotne", które nawołują do jedzenia ekologicznych jaj i wyrzucenia z jadłospisu poczciwych frytek i smażonej cebulki? A może przez czasopisma kulinarne i blogerów, którzy, często nieświadomie, proponują nam diety złożone ze składników, które pięknie wyglądają jedynie na zdjęciach? Niestety, książka nie pozostawia złudzeń: oszustw dopuszczają się wszyscy ci, którzy chcą zarobić! Konsument i jego potrzeby są na szarym końcu listy zainteresowań producentów żywności, lobbystów, sprzedawców i specjalistów od marketingu!
Udo Pollmer tropi i wystawia na światło dzienne najgłośniejsze oszustwa medialne związane z żywnością, w szczególności tą, która została wciągnięta na wszelkiego rodzaju listy produktów niezdrowych. Porównując skład chemiczny oraz badając ilości toksycznych związków dowodzi, że często bezpodstawnie zostajemy namawiani do wyrzucenia z diety składników, które należą do grupy opatrzonej przez niektórych tytułem ,,prawdziwe jedzenie" - czyli produktów naturalnych: mięsa, jaj, zboża, ziemniaków. I nie chodzi tu bynajmniej o zastąpienie liścia sałaty talerzem frytek (bo i takie opinie pojawiły się w mediach!), ale o zwykłą rozwagę i umiar w codziennym komponowaniu diety.
Autor przede wszystkim nakazuje rozsądek - skoro dany produkt do tej pory nie wywoływał żadnych dolegliwości - nie należy na siłę pozbywać się go z jadłospisu tylko dlatego, że jakieś pismo kobiece wydało na niego wyrok śmierci. Nasz organizm powinien być głównym decydentem czy dany produkt nam służy i czy faktycznie warto katować się jedzeniem ogromnej ilości wszelkiego rodzaju ,,zdrowej żywności" jeśli powoduje ona nieprzyjemne dolegliwości.
Niektóre rozdziały, fakty przytoczone przez autora, a nawet jego poglądy szokują. Nie ze wszystkimi się zgadzam - ale też nie posiadam takiej wiedzy by móc z nimi dyskutować. Nie jest to lektura łatwa i przyjemna: fachowe słownictwo, naukowy język i dość toporny styl (a może specyficzne poczucie humoru?) autora nie ułatwiają czytania. Ale mimo to zachęcam do wnikliwego przeczytania książki, ponieważ otwiera oczy na wiele niewygodnych faktów. Takich, o których zazwyczaj nikt nie pisze, a przecież nie powinno się ich ukrywać przed zwykłym konsumentem, który każdego dnia wydaje mnóstwo pieniędzy kupując żywność z wiarą, że to zapewni mu zdrowie, siłę i sprawność umysłową na długie lata.
Informacje dodatkowe o Kto nam podkłada świnię? Wszystko co chcielibyście wiedzieć o jedzeniu z supermarketów i ekożywności ale nikt wam tego nie powie:
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2016-04-27
Kategoria: Poradniki
ISBN:
978-83-240-3621-9
Liczba stron: 256
Dodał/a opinię:
Laurencja Mijal
Sprawdzam ceny dla ciebie ...