Zwyczaj pisania listów pomału odchodzi do lamusa, ale jest pewien wyjątek. Wiele osób praktykuje wysłanie listów do świętego Mikołaja. Robi to też dziewczynka o imieniu Ala. Wszak musi poinformować go, co pragnie dostać pod choinkę. Niestety list wpada do kominka, a ogień wypala dziurę na najważniejszej informacji. Co robić? Mikołaj postanawia poradzić się swoich znajomych, czego może pragnąć mała dziewczynka. Listy zaczynają krążyć po Biegunie Północnym.
Książka pt.: „List do świętego Mikołaja” chce zaskoczyć czytelnika swoją interaktywnością. Czeka w niej 5 przesyłek do otwarcia. Pierwsza to list od Ali, a następne to odpowiedzi na prośbę o pomoc wysłaną przez Mikołaja. Dzieciaki dość szybko podłapały zabawę, jaką proponuje ta publikacja. Z niecierpliwością śledziły fabułę, a kiedy pojawiała się przesyłka zerkały na siebie porozumiewawczo: „Podglądamy, co przyszło?”. Wyczekiwały kolejnego listu, jakby to do nich miała przyjść paczka z wymarzonym prezentem.
Muszę docenić Emmę Yarlett i jej pomysł na książkę. Znamy publikacje z okienkami, jednak to to znaleźliśmy w „Liście do świętego Mikołaja” to coś innego. To wyjątkowo przemyślana kompozycja, w której otwieranie przesyłek jest integralną częścią bajki, a poza tym czyni tę bajkę wyjątkowo ekscytującą.
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 32
Dodał/a opinię:
Joanna Manikowska
Czy wiesz, jak trudno znaleźć dom dla... jednorożca? A jeszcze trudniej taki, który będzie naprawdę idealny! Gdy pewnego dnia mała dziewczynka spotyka...
Gryzak to bardzo niegrzeczny potworek, który wprost uwielbia żuć, chrupać i zatapiać ząbki we wszystkim, co znajdzie się w jego zasięgu! W każdej...