Polećcie mi jakąś cozy książkę.
Ja zdecydowanie polecam wam “Magia spod lady” autorstwa Sarah Beth Durst, która została wydana nakładem wydawnictwa Jaguar. Mogę powiedzieć, że jest to książka otulająca jak kocyk, która zarazem nie jest pozbawiona wartkiej akcji w odpowiednich momentach. Nie często można spotkać cozy książkę w fantastyce, ponieważ ten gatunek aż prosi się o akcje, walki, działanie, jednak autorka stworzyła coś, co daje nadzieje, co przytula i od czego nie chce się czytelnik oderwać. Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać, a moment, kiedy musiałam ją odłożyć, bo musiałam coś zrobić, odwlekałam do ostatniej chwili. Oby więcej było na rynku wydawniczym takich przyjemnych książek, które swoją magią wciągną nas w swoje odmęty.
Do tego nie mogę nie wspomnieć, że jest to książka z książkami w tle i bibliotekarką. W połączeniu z magią, magicznymi stworzeniami, tworzy naprawdę kawał dobrej fantastyki, do której z przyjemnością będę wracać. Jest jeszcze jedn rzecz, która przyciągnęła mnie do tej książki, mianowicie dżemy i słodkie wypieki pewnej bohaterki. Nie ma to jak porządnie zgłodnieć czytając książkę.
Romans, który nie powinien się zdarzyć. Uczucie, które rodzi się, mimo że się go nie chce. Do tego magia, która nie jest do końca legalna, ale nadzwyczaj potrzebna. Bez magii umierają nie tylko rośliny, ale oddziałuje również na mieszkańców oddalonych od cesarstwa wysp. Im więcej magii jest używane dla wygody bogatych, tym gorsze są skutki jej braku w miejscach, gdzie jest potrzebna do przeżycia ludzi biedniejszych. A w samym centrum tego jest młoda bibliotekarka, która całe życie poświęciła książkom. Kiela najchętniej nie wychodziłaby z Wielkiej Biblioteki Allysium, jednak zło, które wdarło się w jej podwoje, zagraża nie tylko książkom, ale również życiu bibliotekarzy. Ostrzeżona w samą porę przez jej asystenta, Caza, ożywioną zielistkę, ucieka z księgami pełnymi magicznych zaklęć. Ucieka do miejsca, które kiedyś nazywała domem.
Jakie są wasze ulubione magiczne stworzenia?
Pewnie większość z was powie, że smoki, ale co powiecie na magiczne rośliny? Takie, które mówią, są najlepszymi przyjaciółmi i pomagają w każdy możliwy sposób, jeśli w pobliżu nie ma kozy. Jednak koza to śmiertelne zagrożenie do rozumnej zielistki, praktycznie to każdej zielistki, tej niemagicznej też. A może zamiast zielistki, wolicie magicznego kaktusa? Przyniesie wam magiczne ingrediencje wbite w jego igły. To tylko jeden rodzaj magicznych stworzeń z “Magii spod lady” Sarah Beth Durst. Możecie spotkać w tej książce syreny oraz konie morskie. Sami bohaterowie tej powieści, również są ciekawymi postaciami. Główna bohaterka, Kiela, ma niebieską skórę i niebieskie włosy. Inni bohaterowie to centaurzyca, piekarka z różkami i kilka innych ciekawych indywiduów.
Oczywiście mamy tu romans, jednak jest tak slow-burn, że to aż było słodkie, niekiedy może nawet przesłodzone, ale niekiedy potrzeba nam książki, z odrobiną słodyczy.
Bardzo spodobał mi się motyw wykluczenia dla ogółu magii. Magia jest w tej książce prosta, wystarczy połączyć ingrediencje, wypowiedzieć odpowiednie słowa i mamy remedium na problem. Jednak niekiedy podczas tworzenia tego remedium, można się pomylić i wtedy powstają jabłonie-ptaki, ożywione kaktusy, gadające zielistki i bujne krzewy malin, które okazują się idealnym składnikiem na dżem.
Pomysł stworzenia sklepu z dżemami, by pod przykrywką sprzedawać remedia na problemy mieszkańców wyspy, bardzo mi się spodobał. Prawdziwa magia spod lady.
Jest to historia, która otula, która jest słodka i powolna. Mogłabym powiedzieć, że idealna na zimowy wieczór. Jeśli szukacie właśnie takiej książki, to polecam wam “Magię spod lady”. A wydawnictwu Jaguar dziękuje bardzo za możliwość poznania tej wspaniałej historii.
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2025-05-07
Kategoria: Dla młodzieży
Kategoria wiekowa: 15-18 lat
ISBN:
Liczba stron: 448
Tytuł oryginału: The Spellshop
Dodał/a opinię:
NataliaDrazek88