Tym razem czytelnika czeka niespodzianka. Od samego początku przenosimy się do Königsberga i poznajemy uroczą Fräulein Marie von Lauen córkę poważanego dyrektora szkoły Joachima von Lauena. Mężczyzna wywiózł Marynię z Polski i uzyskał dla siebie i dla niej nową tożsamość. Postarał się, aby jak najmniej pamiętała z polskiego życia, wychował ją w niemieckim duchu. Dopiero po nakreśleniu obecnego życia dawnej Maryni dowiadujemy się, co się stało z jej matką – Oleńką. Znów Autorce udało się mnie zaskoczyć, nie zdradzę Wam jednak dlaczego. Joachim na łożu śmierci wyjawia prawdę dziewczynie, by ta uciekła w dawne rodzinne strony. W Królewcu robiło się niebezpiecznie – naziści zaczęli dochodzić do władzy i tworzyć nowy aryjski ład, a o jej rękę zaczął ubiegać się oficer SS.
„Po raz pierwszy zobaczyła go w mundurze SS. Czarny, idealnie skrojony i wyprasowany uniform wyglądał groźnie. Człowiek, który go nosił niczym drugą skórę, także stał się groźny. Zupełnie inny niż tamten znany miły mężczyzna w eleganckich garniturach. Ten był obcy. Jakby w chwili, gdy zmienił ubranie, przestał odróżniać dobro od zła”.
Można by było pomyśleć, że skoro Panienka z Białego Dworu tyle musiała przeżyć i wycierpieć, życie jej córki będzie już spokojniejsze i bardziej ustabilizowane. Nic bardziej mylnego, ponieważ młodość Maryni przypada na kolejny historycznie koszmarny czas – lata 1933 -1941.
Historia przeniosła nas w świat kolejnej straszliwej wojny, pełnej nienawiści, złości, okrucieństwa. Czytałam, a właściwie pochłaniałam kolejne opisy trudnego życia Maryni i jej bliskich. Strach przed zaczepkami i gwałtem sowieckich żołnierzy, obawa przed wywózkami, rewizją w domach naznaczał każdy dzień dziewczyny od rana do nocy. Ona jedna też udowodniła, że wywodzi się z krwi Ostojańskich. Nie tylko była fizycznie podobna do Oleńki, uwielbiała wplatać we włosy kwiaty, ale też odziedziczyła po niej twardy, niezłomny charakter. Musiała podejmować trudne, ciężkie i odważne decyzje, czasem zaważające na jej człowieczeństwie. Wychowywać córeczkę, opiekować się bliskimi, zdobyć pracę, by mieć na opał i kartofle, rozpaczliwie walczyć o przeżycie w burzliwej wojennej rzeczywistości. Wśród bólu, cierpienia i nienawiści. Jej zaradność i gotowość do poświęceń były godne podziwu.
Znów byłam zachwycona. Piękna, wzruszająca historia o odwadze, rodzicielstwie, miłości i nadziei, dzięki której, na świecie ogarniętym pożogą było trochę lżej. Napisana w bardzo dobrym stylu, z bogatym tłem historyczno – obyczajowo- społecznym, tworzącym specyficzny i intrygujący klimat. Fabuła z wszystkimi elementami bardzo dopracowana. Przykuwała uwagę od pierwszego do ostatniego zdania. Wszystkie wydarzenia były klarowne i spójne. Zakończenie znów zaskakujące, Autorka zostawiła furtkę dla kilku wątków. Czyżby zapowiadała się kontynuacja? Ależ tak! Już nie mogę się doczekać.
Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2021-02-09
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 560
Dodał/a opinię:
Anna Szulist
Kontynuacja opowieści o zakazanej miłości i sile nadziei w czasach, kiedy świat ogarnęła mordercza wojna. Prusy Wschodnie, II wojna światowa. Lizka nadal...
Co zrobi matka dla ratowania dzieci? Oleńka, teraz już Franka Wyrobek, dla ratowania dzieci poświęca wszystko, co dla niej najważniejsze - przeszłość...