Jenn Díaz, hiszpańska pisarka młodego pokolenia, w swojej najnowszej książce obserwuje kobiety w krytycznych chwilach i opowiada o ich tak zwyczajnych – a jednak skomplikowanych – próbach odnalezienia swojej drogi, szczęścia i życiowego spełnienia.
Śmierć Ángela dość mocno przeżywają cztery osoby. Gloria opłakuje męża i szykuje się do przejęcia obowiązków głowy rodziny. Dolores martwi się przyszłymi relacjami ze szwagierką, które już za życia brata były dość napięte. Ángela i Natalia muszą uporać się z odejściem ukochanego ojca. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że w tym niezwykłym, pełnym chaosu, domu to właśnie zmarły był sędzią, u któregoszukały aprobaty i satysfakcji.
Bohaterki „Matki i córki” są w zasadzie dość nieciekawe, mało oryginalne, cechuje je brutalna prostota. Ale takie też miały być, celem autorki było ukazanie problemów kobiet zwykłych, dla których największym wyzwaniem jest ich codzienność. W domu pozbawionym mężczyzny toczy się cicha walka o pozycje i kawałek własnego miejsca. Podobnie jak wewnątrz każdej bohaterki – odpowiedzialność i dystans dorosłej osoby toczy nieustanną wojnę ze stale pielęgnowanymi w sobie lękami i marzeniami małej dziewczynki.
Díaz ukazuje rozmaite relacje między bohaterkami, rzadziej skupia się na stosunkach kobiet z mężczyznami. Uwypukla szczególnie te nieudolne próby porozumienia, konflikty, wzajemne rozczarowania itp. One takie są, kobiety, że raptem robią coś nieracjonalnego. O ile Gloria i Ángela są bardzo statecznymi postaciami i wpasowują się w ramy obowiązków, często nakładanych na nie w imię tradycji czy społecznej normy, tak Dolores i jej bratanica, Natalia, są aktywne – usiłują zrzucić sztywny gorset konwenansów. Między postaciami dość szybko dochodzi do spięć, oskarżeń czy wyrzutów. Ale autorka pokazuje, że nieoczekiwanie może je też coś połączyć, a tak spontanicznie wytworzone więzi są w stanie przetrwać każdy kryzys.
„Matka i córka” podejmuje kwestie związane z kobietami, z ich społecznymi rolami, a także osobistymi pragnieniami. Díaz wyjątkowo chętnie formułuje wszelkie „życiowe prawdy”, dotyczące sposobu postrzegania przez bohaterki świata, siebie, swojej funkcji w rodzinie itp., np. wiedza wyniesiona z domu i nabyte umiejętności zapadają w kobietę bardzo głęboko i objawiają się w najmniej spodziewanym momencie. I choć wiele z nich jest celnym komentarzem, to brakuje jakichś odkrywczych wniosków, m.in. kobietą można być na wiele sposobów, wbrew pozorom.
Między wierszami pisarka pyta o osobiste szczęście – czy jest w ogóle możliwe? I dlaczego za jego namiastkę trzeba płacić tak wysoką cenę? Natalia godzi się na bycie zawsze tą trzecią – Mateo bowiem, choć obdarzył ją szczerym i silnym uczuciem, pozostał do końca z żoną i dziećmi. Bohaterce wystarczają (muszą wystarczać) piątkowe spotkania z kochankiem. By zyskać choć chwilowe poczucie szczęścia, Natalia kładzie na szali ból i godność.
Gloria nie może pogodzić się z wyborem córki. Czuje się rozczarowana swoim dzieckiem. Nie potrafi okazać wsparcia, buduje dystans. Pisarka pokazuje tutaj nie tylko oczekiwania matki, co przede wszystkim różnicę pokoleniową. Natalia reprezentuje nowoczesność, której Gloria nie akceptuje.
W tej osobliwej narracji ujawnia się hiszpański temperament oraz swego rodzaju poczucie wspólnoty, jakie charakteryzuje mentalność mieszkańców południowej Europy. Narrator jest niezwykle mocno związany z opisywanymi kwestiami, jego bardzo emocjonalny styl wypowiedzi może sugerować, że mamy do czynienia z kolejnym symbolem – kobietą, której nie jest obojętny los innych kobiet.
„Matka i córka” to powieść o tłumieniu emocji i wewnętrznym bólu, do którego żadna z bohaterek – nawet przed samą sobą – nie potrafi się przyznać. O braku spełnienia i smutku, kryjącym się w kobietach, a mającym swe źródło w chłodnych relacjach z najbliższymi.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2017-06-06
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 216
Tytuł oryginału: Madre e Hija
Język oryginału: Hiszpański
Tłumaczenie: Andrzej Flisek
Dodał/a opinię:
Kinga Młynarska