Kiedy otrzymałam od wydawnictwa Zwierciadło do zrecenzowania nsjnowszś książkę Magdy Knedler pod tytułem "Medea z Wyspy Wisielców" zachwyciłam się okładką i jej wydaniem. Barwione brzegi i połyskująca okładka są cudne. Ale to przecież nie o okładkę chodzi tylko o środek, który mnie zaskoczył. Tytułowa Medea została sierotą po tym gdy jej mama zmarła a ojciec nie umiejąc poradzić sobie z problemami najpierw powiesił pięcioro swoich dzieci a potem sam popełnił samobójstwo. Jedynie ją udało się uratować. Wychowała się w żydowskim Domu dla Samotnych Kobiet i Maltretowanych Żon, która prowadziła Paula. To ona opowiadała jej o życiu i uczyła języków. Dziewczyna chwytała się rozmaitych zajęć by przetrwać w tym świecie. Los jej nie oszczędzał, nieraz była poniżana a przecież ona tylko albo aż chciała być kochaną i wieść spokojne życie. Jednak były to czasy, że osoby szlachetnie urodzone inne osoby miały za nic. Mimo iż Mada władała kilkoma językami i była oczytana dla innych była tylko służącą. Czy dziewczyna odnajdzie szczęście? Czy los wreszcie się do niej uśmiechnie? Jest to bardzo mocna a zarazem trudna książka, bazująca na naszych emocjach. Autorka pokazuje jak ważne dla każdego z nas jest szczęście i nadzieja na lepsze jutro. Do tego miłość, która czasami potrafi doprowadzić do tragedii, trudne wybory i walka o przetrwanie głównej bohaterki. Nie znałam wcześniej mitu o Madei ale autorka rewelacyjnie uwspółcześniła ten grecki mit, dzięki temu czytało mi się ja świetnie. Już nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać drugi tom.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2024-01-24
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 272
Dodał/a opinię:
zainspirowanawku
W świecie, gdzie śmierć wydaje się nadzieją, ocalić może tylko przyjaźń W otoczonym drutem kolczastym obozie zagłady zawiązuje się kobieca więź. Trwalsza...
II część serii Ścieżki nadziei Prakseda cieszy się życiem młodej mężatki i szykuje do podróży poślubnej, gdy dostaje nieoczekiwaną wiadomość. Hrabina...