Cud Bożego Narodzenia zazwyczaj kojarzy się z ciepłem domu, zapachem potraw i bliskością rodziny. Sylwia Winnik w książce „Moc truchleje” burzy to wyobrażenie, pokazując, że sens świąt może przetrwać nawet tam, gdzie człowiekowi odebrano niemal wszystko. Autorka zabiera czytelnika w miejsca, w których Boże Narodzenie było doświadczeniem granicznym – za drutami obozów koncentracyjnych, na zesłaniu, w samotności i ciągłym lęku. To książka trudna, ale niezwykle potrzebna, szczególnie w czasach, gdy łatwo zapominamy, jak krucha potrafi być codzienna normalność.
„Moc truchleje” to zbiór prawdziwych historii opowiadających o przeżywaniu świąt Bożego Narodzenia w czasie II wojny światowej. Sylwia Winnik oddaje głos więźniom takich obozów, jak Auschwitz-Birkenau, Gross-Rosen czy Ravensbrück, ale także osobom przebywającym na przymusowym wygnaniu, z dala od domu i bliskich. Bohaterowie tych opowieści nie mieli choinek, prezentów ani świątecznych potraw – mieli jedynie wspomnienia dawnych Wigilii i desperacką potrzebę zachowania resztek człowieczeństwa.
Autorka zestawia obrazy tradycyjnych świąt – zapach maku i grzybów, migotanie świeczek, papierowe anioły – z brutalną rzeczywistością obozową. Ten kontrast jest bolesny, ale jednocześnie niezwykle wymowny. Wśród głodu, strachu i przemocy rodziły się drobne gesty oporu: okruszek czarnego chleba udający opłatek, szeptane kolędy, ciche modlitwy, ukradkiem zapalona świeczka. To właśnie one dawały siłę, by przetrwać kolejne godziny i dni.
Szczególnie poruszający jest fragment opisujący noc Bożego Narodzenia w obozie, gdy biały, czysty śnieg przykrywał baraki i krematoria. W świecie pełnym zła „Bóg się rodził” – nie jako idylliczny symbol, lecz jako nadzieja, która nie pozwalała ludziom całkowicie się poddać. Ten obraz pozostaje w pamięci na długo i stanowi jedno z najmocniejszych świadectw zawartych w książce.
Lektura „Moc truchleje” była dla mnie emocjonalnie wymagającym, ale niezwykle wartościowym doświadczeniem. Czytałam ją powoli, często robiąc przerwy, by uporządkować myśli i emocje. Ta książka boleśnie uświadamia, jak często traktujemy święta jako coś oczywistego – bez refleksji nad tym, że dla wielu ludzi były one kiedyś jedynie wspomnieniem i aktem ogromnej duchowej odwagi.
To lektura, która uczy wdzięczności i pokory. Pokazuje, że nadzieja potrafi przetrwać nawet tam, gdzie „moc truchleje”, a człowiek zostaje sprowadzony do numeru. Po jej przeczytaniu Boże Narodzenie przestaje być wyłącznie tradycją – staje się symbolem siły, która potrafi zapalić się nawet w absolutnym mroku. To książka, która boli, ale jednocześnie daje ciche, głębokie światło.
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 264
Tytuł oryginału: MOC TRUCHLEJE. ŚWIĘTA W CIENIU WOJNY. HISTORIE WIGILIJNE 19391945
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
Dziś Wanda i Wini są pod wpływem wielkich emocji. Bardzo chcieliby mieć rodziców tylko dla siebie i pobawić się z nimi tu i teraz. Rodzice wytłumaczą...
Gotowi na wakacyjną przygodę? Wraz z Wandą będziemy kąpać się w morzu, jeść pyszne gofry oraz bawić się w syreny i piratów. Czekają nas też niesamowite...