"[...] jest na świecie taki rodzaj smutku,
którego nie można wyrazić łzami.
Nie można go nikomu wytłumaczyć.
Nie mogąc przybrać żadnego kształtu,
osiada ciasno na dnie serca jak śnieg
podczas bezwietrznej nocy."
<Haruki Murakami>
Zachęcona pozytywnymi opiniami na temat "Niemego Śpiewaka" Martyny Szkołyk postanowiłam się z nim zapoznać. Gdzieś w międzyczasie, zanim zaczęłam czytać tę powieść, w mojej głowie pojawiło się zwątpienie, czy aby na pewno historia konia i jego jeźdźca jest taka fascynująca, jak ją przedstawiają. Osobiście mam niewielką styczność z końmi, w swoim życiu dosiadałam ich raptem kilkukrotnie, w tym tylko raz na padoku, a tak to na okolicznych festynach. Nie chciałabym, byście mnie źle zrozumieli, szanuję te zwierzęta, jednak nigdy nie zapałałam do nich głębszym uczuciem.
Dlatego ostatecznie zaczęłam czytać tę książkę z pewną rezerwą...
Na szczęście moje obawy bardzo szybko zostały rozwiane. Jeszcze z początku nie mogłam się odnaleźć, gdyż dziwnie się czułam poznając mające miejsce wydarzenia z perspektywy konia, jednak z biegiem czasu przepadłam. Moje serce zdobyły pełne emocji opisy, zdradzające niewyobrażalną miłość i oddanie. Ukazanie tak bliskich sobie postaci oczami karego ogiera dodało historii elementów bajkowości, sprawiło że miałam wrażenie, iż to wszystko rozgrywa się w jakiejś magicznej krainie. Tylko ten ból wszystko psuł, bo skąd w bajce tyle niewypowiedzianego żalu i cierpienia.
Przyznam, że zagłębiając się w treść coraz bardziej obawiałam się zakończenia tej opowieści.
Ukazana przez Martynę Szkołyk historia nie jest długa, jednak to wcale nie przeczy jej wyjątkowości. Nie, tych raptem 120 stron przepełnionych jest tak silnymi emocjami, że nie sposób pozostać na nie obojętnym. Czytając książkę wspólnie z Niemym Śpiewakiem odczuwałam dręczący go ból oraz nadzieję na rychły powrót najlepszego przyjaciela. Niestety czas mijał i nic nie wskazywało na to, by coś miało się zmienić. Wręcz przeciwnie, upływający czas sprawiał, że uczucie to stopniowo obumierało, a w jego miejsce wkraczała niewyobrażalna tęsknota i smutek. Emocjom tym podporządkowana była każda minuta egzystencji cierpiącego zwierzęcia.
Choć opisywane sceny odnoszą się do relacji na linii koń-człowiek, momentami miałam poczucie, że można je odnieść do każdego rodzaju straty. Gorycz smutku z powodu odejścia bliskiej osoby jest zawsze taka sama. Tu ukazana jest na przykładzie Niemego Śpiewaka - pogrążonego w rozpaczy rumaka - jednak bez zwątpienia można byłoby ją odnieść do człowieka. Co prawda my, ludzie, często skrywamy swoje cierpienie za maskami, o czym autorka również wspomina w książce, jednak w głębi serca nasze uczucia są zbliżone do tych opisywanych przez Martynę Szkołyk.
Jeśli szukacie wartkiej akcji, to "Niemy Śpiewak" Wam tego nie zapewni. Tutaj wydarzenia schodzą na dalszy plan, na pierwszy za to wysuwają się emocje związane z rozstaniem dwójki długoletnich przyjaciół. To prawdziwa uczta dla duszy, w której nasza wrażliwość bombardowana jest przez szereg różnorodnych bodźców.
Polecam miłośnikom koni i nie tylko.
Moja ocena 9/10.
Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2023-10-23
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 128
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Katarzyna Jabłońska
Burzowy Gniew budzi się w areszcie. Liczne rany i złamane żebra przypominają mu o okrutnym pojmaniu. Ludzie nie lubią takich jak on - potrafiących przybierać...
Kontynuacja Czarnej, czarnej toni – Wilcy powracają, by znów stanąć do walki. * Po wydarzeniach minionej zimy Klan Nocy zaszył się w Avael. Czuwa...