Okładka książki - Niezatarta pamięć

Niezatarta pamięć


Ocena: 2.5 (2 głosów)
opis

Niezatarte skojarzenia

Zawsze wiadomo, by się nie nastawiać. Jednak tytuł, opis i to, jak zaczynamy książkę, stawia obietnice. Książka będzie pisane w danym gatunku, książka ma tajemnice, książka będzie czymś. Co zatem obiecuje nam „Niezatarta pamięć”?

Tytuł i użycie w opisie takiego słowa jak „eksperyment” zapowiada nam coś, co najmniej, z pogranicza science fiction. Gdy zajrzymy do środka, dostajemy wywód o selektywności pamięci, zatem wydaje się, że ta interpretacja jest poprawna.

Jednak już w samym opisie mamy „kolejne wcielenia”, czyli reinkarnacje – motyw romansujący bardziej z fantasy. W połączeniu z „nieskończoną podróż[ą]” sugeruje to eksploracje nieśmiertelności (np. „Sousou no Frieren” Kanehito Yamada i Tsukasa Abe), czyli podtrzymanie drugiej interpretacji. Podkreśla to też podpis „fantasy” przy ISBN, zostawiony przez wydawnictwo. Nie jest przecież niemożliwe, żeby SF i fantasy się nie łączyło (vide takie klasyki jak „Star Wars” George'a Lucasa, czy „Diuna” Franka Herberta).

W samej książce okazuje się, że nie da się określić, jak działa pamięć głównej bohaterki, ani też jej reinkarnacja. Na pewno wiemy, że jest ona niezatarta i absolutna, gdy jej dusza (czy jakkolwiek to nazwać) jest pomiędzy ciałami w procesie reinkarnacji. W trakcie różnych żyć jej pamięć ogranicza się do rozpoznawania znanych już jej dusz, ale to tyle.

Ta dziwna klamra narracyjna eksperymentu nie tworzy żadnej tajemnicy, nie daje żadnej obietnicy, po prostu jest dziwnym wytłumaczeniem do napisania średnio powiązanych ze sobą opowiadań. W dodatku poszczególne historie w różnych życiach skupiają się na innych problemach i wręcz wpadają w inne ramy gatunkowe: raz mamy melodramat, raz opowieść o duchach, a raz western.

Dobrze wykonane każde miałoby swoją wartość. Niestety każde, choć nawet jeśli zakończone w dobrym momencie, to brakuje im napięcia. Potęguje to sposób prowadzenie narracji, który z jednej strony stara się być niby pierwszoosobowy, a z drugiej udaje bezosobowego narratora. Przez takie jej prowadzenie z naszej perspektywy rzeczy ciągle się dzieją, nawet emocje bohaterki, bo dominująca jest bardziej ekspozycja niż działanie i akcja.

Na domiar złego tym różnym historiom z różnych żyć brak spójnego rdzenia i historia rozpada się w szwach. Raz dostajemy komentarze o samotności bez jej ukazania, raz spirytualistyczne komentarze o tym, jak ludzkość zawiodła i pokazy okrucieństwa. Najgorsze, że te komunikaty nie wynikają z historii, a dostajemy je jako prawdę objawioną:

Samotność zawsze wraca na świat wraz ze mną, jakby rodziła się za każdym razem, kiedy wydaje z siebie pierwszy krzyk. Oprócz mnie nikt o niej nie wie, jest moją największą tajemnicą. […] Może to uczucie przeznaczone tylko dla mnie?

Skrótowo i nieformalnie można to zdiagnozować jako obecność jakiegoś zaburzenia. Szczególnie że takie komentarze pojawiają się w dość losowych miejscach w kontekście posiadania męża i dzieci albo kochającej rodziny składającej się ze reinkarnowanych i znanych jej osób. A nie mamy żadnych informacji, dlaczego miałaby w tym kontekście odczuwać samotność.

Rozbudowanie poszczególnych historii do czegoś bardziej spójnego na pewno dobrze zrobiłoby „Niezatartej pamięci”. Z perspektywy wewnętrznej, np. bez błędów logicznych, jak opisywanie bohaterki jako chodzącej na jakieś bliżej nieokreślone próby, by kilka stron dalej poinformować o graniu w orchestrze. Warto także, by motywy lepiej wybrzmiewały i z czegoś wynikały, a zewnętrznie widocznie się ze sobą łączyły. Wyrwane z narracji wtrącenia nie sprzyjają spójności.

Te problemy nie znaczą, że „Niezatarta pamięć” jest tragiczną książką. Po prostu na razie jej długość jest zaletą, gdyby dodać więcej żywotów przekroczyłaby tę cienką granicę nudy. Gdyby jednak rozbudować jej fragmenty po prostu jako opowiadania lub lepiej połączyć, miałaby szansę na bycie czymś porządnym.

Niestety, jak to napisał Scott McCloud w swoim „Zrozumieć komiks” tworzenie sztuki składa się z 6 kroków:

  1. Pomysłu/celu
  2. Formy (medium lub jego przetworzenie)
  3. Idiomu (kod kulturowy)
  4. Struktury
  5. Warsztatu
  6. Wyglądu

Nie trzeba się tu ograniczać do komiksu. Choć „Niezatartą pamięć” czyta się łatwo i autorka ma sprawne pióro, to zbyt bardzo skupia się na punkcie pierwszym. A McCloud słusznie zauważa, że wartość dzieła idzie od dołu. W omawianej książce warsztat i struktura ewidentnie niedomagają. Przez to trudno docenić sprawną stylizację gatunkową (idiom) lub kreowanie jednego ze wcieleń na muzyka przez skojarzenia do muzyki klasycznej (np. Bacha).

Sięgnąłem po tę pozycję przez skojarzenie z „Pamiętliwym Funesem” Jorge Luisa Borgesa, zastanawiając się nad przetworzeniem tego interesującego motywu, jakim jest pamięć absolutna. Choć nie nastawiałem się na nic wybitnego, tytuł potrafi być zwodniczy, bo nie ma tu wiele tego motywu i stanowi przede wszystkim punkt wyjścia do szytej grubymi nićmi struktury. Ostatecznie ta książka jest oszczędna w wyjaśnieniach niczym „Malazańska Księga Poległych” i przypomina bardziej literaturę Young Adult (dziś romantasy). Krótko mówiąc: nie podobała mi się.

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Informacje dodatkowe o Niezatarta pamięć:

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-12-17
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788384231500
Liczba stron: 92
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię: adamsloj

więcej
Zobacz opinie o książce Niezatarta pamięć

Kup książkę Niezatarta pamięć

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy