Czy lubisz czytać serie książek? Wracać do tych samych bohaterów, żeby sprawdzić, co jeszcze im się przydarzyło, jak bardzo się zmienili i czy nadal potrafią zaskoczyć? Cykl „Ona” Agnieszki Peszek jest jednak wyjątkowy, bo tu nie ma postaci, którym bezwarunkowo się kibicuje. Nie ma dobrych i grzecznych wyborów. Jest ONA – mroczna, wymykająca się schematom, skrywająca tajemnice i nawet w czwartej części niepozwalająca się do końca poznać. I właśnie za to tak bardzo tę serię cenię.
Po „Numer 1” sięgnęłam bez wahania. Śledzę ten cykl od początku, a na czwartą część czekałam naprawdę napalona z niecierpliwością, ekscytacją i ogromnymi oczekiwaniami. Z każdą kolejną odsłoną widać, jak Agnieszka Peszek rozwija się jako autorka, tworzy fabuły, które są coraz bardziej dopracowane, emocje intensywniejsze, a psychologia bohaterów coraz głębiej wchodzi pod skórę. Nawet same tytuły części pięknie się ze sobą łączą, tworząc spójną, przemyślaną całość, podobnie jak okładki, które ustawione obok siebie wyglądają po prostu obłędnie. A dla mnie ten tom ma dodatkową, bardzo osobistą wartość, jestem dumna, że mogę być patronem tej książki.
Tym razem historia zaczyna się mocnym uderzeniem. W jednym z warszawskich apartamentowców zostaje znalezione ciało młodej influencerki. Zbrodnia od początku budzi niepokój, nie tylko przez brutalność, ale też przez jej symboliczny, wręcz rytualny charakter. Śledztwo prowadzą aspirant Bartosz Bogucki i komisarz Kacper Ziętarski, którzy szybko przekonują się, że to nie będzie prosta sprawa. Ofiara miała więcej wrogów, niż mogłoby się wydawać, a każdy trop zamiast przybliżać do prawdy, jeszcze bardziej ją komplikuje.
Równolegle obserwujemy główną bohaterkę, kobietę uciekającą przed policją, ale też przed samą sobą. Poczucie winy, strach i obsesyjne myśli powoli odbierają jej kontrolę nad własnym życiem. Tu nic nie jest czarno-białe. Czy Ona jest katem, czy ofiarą? A może jednym i drugim jednocześnie? Jak daleko można się posunąć, by ochronić swój sekret? I ile jeszcze osób zapłaci za czyjś plan, cel i chorą determinację?
Najmocniejsze w tej części są momenty, w których napięcie dosłownie dusi. Autorka świetnie gra emocjami od fascynacji, przez niepokój, aż po czystą irytację i złość. Są sceny, które zostają w głowie na długo, bo zmuszają do łączenia faktów, analizowania motywów.
Podczas czytania towarzyszyła mi cała paleta skrajnych uczuć. Było napięcie, niepewność, momentami obrzydzenie, ale też ogromna ciekawość. Akcja pędzi, a jednocześnie autorka nie rezygnuje z psychologicznej głębi. To thriller, który nie tylko opowiada o zbrodni, ale zagląda w najmroczniejsze zakamarki ludzkiego umysłu i zostawia czytelnika z pytaniem, czy potwory naprawdę rodzą się w nas… czy może sami je tworzymy.
Co najbardziej spodobało mi się w „Numer 1”? To, że mimo czwartej części wciąż czuję świeżość, zaskoczenie i autentyczne emocje. Główną bohaterkę, nadal trudno rozgryźć, fabuła nie idzie na skróty, a napięcie nie siada ani na moment. To książka, która udowadnia, że Agnieszka Peszek doskonale wie, dokąd prowadzi swoją historię.
Polecam „Numer 1” wszystkim fanom mocnych thrillerów psychologicznych i tym, którzy lubią serie, ale oczekują od nich czegoś więcej niż powtarzalnych schematów. Jeśli jeszcze nie znasz cyklu "Ona", to ostrzegam, że kiedy wejdziesz w ten mrok, bardzo trudno będzie z niego wyjść.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 432
Język oryginału: Polski
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Sława, życie na świeczniku, popularność. To marzenie wielu. Piątka młodych ludzi zostaje zaproszona do programu, jakiego nigdy jeszcze nie było. Liczą...
Czy człowiek w genach ma zapisane zło? Co musi się wydarzyć, by doszło ono do głosu? Dorota Czerwińska ma przydzielonego nowego partnera, który wzbudza...