Wiosna, lato, jesień, zima czyli rok życia w PRLu. Książka nierówna, momentami świetne anegdoty, niestety pojawiło się kilka absurdów, jak np. scenka o basenie, a konkretnie z gilami w wodzie, aż tak strasznie to nie było. Serce mnie bolało przy opisie okrutnego dobijania psa. W sumie raczej niekoniecznie.