“Taka zapałka to nic takiego. To tylko małe światełko, bardzo praktyczne, kiedy jest zbyt ciemno”.
Abigaëlle od ponad dwudziestu lat żyje w odosobnieniu w burgundzkim klasztorze. Jej przeszłość niemal całkowicie zatarła się w pamięci – pozostały jedynie urywki wspomnień: pogrzeb, pudełko zapałek, brat odchodzący ze strzelbą. Nie wie, czyj to był pogrzeb ani dlaczego tamten dzień wszystko zniszczył. Z dystansu śledzi życie Gabriela, dziś znanego paryskiego pisarza. Gdy mężczyzna zakochuje się w Zoé, Abigaëlle czuje niepokój – bo tylko ona zna jego prawdziwą historię.
Autorka prowadzi czytelnika po śladach dzieciństwa, w którym brakowało bezpieczeństwa. Pokazuje dom, w którym strach był codziennością, a miłość musiała współistnieć z zagrożeniem. Boli to, że wszystko dzieje się „po cichu”. Bez sensacji. Bez potworów spod łóżka. Z pozoru zwyczajnie. Przerażająco prawdziwie. Narracja jest poprowadzona mistrzowsko — wielowarstwowa, podstępna, wciągająca. Zmusza do ocen, by chwilę później brutalnie je podważyć. Nic tu nie jest czarno-białe, a każdy pochopny osąd wraca jak bumerang. Czytelnik myśli, że już rozumie. A potem dostaje cios. Kolejny. I jeszcze jeden.
Historia zaczyna się w ciszy i odcięciu od świata, ale szybko okazuje się, że to nie odosobnienie jest tu najstraszniejsze. Najgorsze czai się w tym, co zostało wyparte, przemilczane, schowane głęboko, bo inaczej nie dało się przetrwać. Pamięć nie działa tu jak archiwum — raczej jak pole minowe. Każdy krok grozi wybuchem. Relacja rodzeństwa to emocjonalny rdzeń tej opowieści — pełen lojalności, winy, lęku i potrzeby ochrony za wszelką cenę. To obraz dzieci zmuszonych do dorosłości, bo dorośli zawiedli. I pytanie, które nie daje spokoju: czy można uciec od tego, co wrosło w człowieka od najmłodszych lat? Czy da się przerwać krąg, zanim pochłonie następnych?
To opowieść o ranach, które nie chcą się zabliźnić, o sekretach niszczących kolejne pokolenia i o nadziei, która potrafi rozjaśnić nawet największą ciemność. Ta książka nie tłumaczy krzywdy przeszłością. Jest w niej gniew. Jest sprzeciw. Jest jasny komunikat: trauma nie jest wymówką do zadawania bólu dalej. I to nadaje tej historii ogromnej mocy.
Historia po której trudno wrócić do codzienności. Zostawia ślad — ciężki, ale potrzebny. Bo mimo mroku pojawia się też coś jeszcze. Delikatne, kruche, ledwo widoczne światło. Takie, które nie obiecuje cudów, ale daje wybór: nie powielać. Zatrzymać się..
Książka wybitna. Przenika przez człowieka. Bez pytania o zgodę. Bez znieczulenia. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
Wiesława Biegańska
,,Cztery przyjaciółki: Angélique, która - Bóg mi świadkiem - nie była aniołkiem, Morgane - dziś uznano by ją za osobę z ,,dużym potencjałem", Jasmine -...