Okładka książki - Ostatnia zapałka

Ostatnia zapałka


Ocena: 6 (3 głosów)

NOWA POWIEŚĆ BESTSELLEROWEJ FRANCUSKIEJ AUTORKI

PONAD 100 TYSIĘCY SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY

Abigaëlle od ponad dwudziestu lat żyje w odosobnieniu w klasztorze na burgundzkiej prowincji. Jej dawne życie? W większości je zapomniała. Z dzieciństwa pozostały jej tylko obrazy, które nie składają się w całość. Pogrzeb. Pudełko zapałek wciśnięte w dłoń. Sylwetka brata odchodzącego ze strzelbą. Nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie, czyj to był pogrzeb. I dlaczego właśnie wtedy wszystko, co znała, obróciło się w popiół.

Z daleka obserwuje paryskie życie swojego brata Gabriela, który stał się popularnym i cenionym przez krytyków pisarzem. Jednak kiedy mężczyzna spotyka promienną Zoé i zakochuje się w niej bez pamięci, Abigaëlle ogarnia niepokój. Ponieważ tylko ona wie, kim naprawdę jest jej brat...

Poruszająca opowieść o bliznach, które nie znikają. O sekretach, które potrafią niszczyć życie przez pokolenia. I o iskrze nadziei, która - jeśli się jej pozwoli - może rozświetlić najciemniejszy mrok.

Marie Vareille ma dar dany niewielu. Potrafi opowiadać o trudnych tematach w sposób przystępny, ale niespłycony, wciągający od pierwszego zdania, trzymający do końca w napięciu. Ostatnia zapałka opowiada o rozbrajaniu traumy związanej z przemocą w rodzinie. Bohaterowie mają świadomość, że każdy fałszywy krok grozi katastrofą. To świetnie skonstruowana historia, kipiąca od emocji, wstrząsająca, ale niepozbawiona nadziei, jaką daje światło ostatniej zapałki. Abigaëlle, Gabriel i Zoé zostaną z wami na długo.

Joanna Bator

Informacje dodatkowe o Ostatnia zapałka:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788383679198
Liczba stron: 320

Tagi: Proza literacka

więcej

Kup książkę Ostatnia zapałka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Ostatnia zapałka - opinie o książce

Avatar użytkownika - ksiazka_w_kwiatach
ksiazka_w_kwiatach
Przeczytane:2026-02-08,

Choć nazwisko Marie Vareille od dawna przewijało się w zachwytach czytelników — zwłaszcza w mediach społecznościowych — dopiero teraz miałam okazję sięgnąć po jej twórczość. „Ostatnia zapałka” stała się moim pierwszym spotkaniem z prozą tej autorki. Przyznaję, że towarzyszyła mu spora ciekawość i konkretne oczekiwania, ponieważ opinie na temat jej wcześniejszej powieści „Rozczarowanie” zapowiadały literaturę poruszającą, intensywną emocjonalnie i na długo zapadającą w pamięć.

Decydujący okazał się opis fabuły: tajemnica z przeszłości, bohaterka żyjąca w odosobnieniu, urwane wspomnienia z dzieciństwa i niepokój czający się pod powierzchnią pozornie uporządkowanego życia. Wszystko to obiecywało historię nieoczywistą, mroczną, a zarazem głęboko ludzką. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że „Ostatnia zapałka” nie jest książką, którą się po prostu czyta — to powieść, której się doświadcza.

 

Abigaëlle od ponad dwudziestu lat żyje w klasztorze na burgundzkiej prowincji. Jej codzienność jest cicha, uporządkowana, pozbawiona gwałtownych emocji. Przeszłość — przynajmniej pozornie — została za murami klasztoru, niemal całkowicie wymazana z pamięci. Z dzieciństwa pozostały jedynie strzępy obrazów: niepasujące do siebie fragmenty, które nie składają się w spójną opowieść.

Pogrzeb.

Pudełko zapałek wciśnięte w dłoń.

Sylwetka brata odchodzącego ze strzelbą.

Abigaëlle nie wie, kogo żegnano tamtego dnia. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego właśnie wtedy wszystko, co znała, obróciło się w popiół. Wie tylko, że od tamtego momentu jej życie potoczyło się zupełnie innym torem.

Z dystansu — niemal anonimowo — śledzi losy swojego brata Gabriela, który zamieszkał w Paryżu i stał się popularnym, cenionym przez krytyków pisarzem. Choć dzieli ich ogromna fizyczna i emocjonalna odległość, Abigaëlle wciąż czuje z nim więź: trudną, bolesną, naznaczoną niewypowiedzianymi tajemnicami.

Jej spokój zostaje zachwiany, gdy Gabriel poznaje Zoé — promienną, pełną życia kobietę, w której zakochuje się bez pamięci. W Abigaëlle rodzi się niepokój, bo tylko ona wie, kim naprawdę jest jej brat. I tylko ona zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie sekrety powinny pozostać w cieniu.

 

„Ostatnia zapałka” autorstwa Marie Vareille to historia, która poruszyła mnie znacznie mocniej, niż się spodziewałam. Sięgając po ten tytuł, spodziewałam się, że nie będzie to łatwa lektura, jednak nie przypuszczałam, że wzbudzi we mnie tak silne emocje. To powieść, która nie uderza dramatyzmem i nie krzyczy — ona tli się pod skórą, zostawiając po sobie ciężar, którego nie da się łatwo strząsnąć. Marie Vareille pisze o traumie w sposób niezwykle delikatny, a jednocześnie bezlitośnie prawdziwy. Pokazuje, że są rany, które nigdy się nie goją — można jedynie nauczyć się je nosić.

Styl autorki zachwyca subtelnością i precyzją w obnażaniu emocji. Vareille nie epatuje dramatem ani nie sięga po tanie chwyty. Zamiast tego pozwala, by ciężar historii powoli osiadał w czytelniku, strona po stronie.

Szczególnie poruszył mnie motyw pamięci i wyparcia. Abigaëlle nie jest bohaterką dążącą do odkrycia prawdy za wszelką cenę — wręcz przeciwnie, jej milczenie i ucieczka w klasztorne życie stają się formą obrony. To niezwykle ludzki portret osoby straumatyzowanej, która nauczyła się funkcjonować w cieniu własnych ran. Autorka przypomina, że zapomnienie nie zawsze jest wyborem, a cisza bywa jedynym sposobem na przetrwanie.

Relacja rodzeństwa została przedstawiona w sposób niejednoznaczny — pełen miłości, winy, lojalności i strachu. Gabriel, choć obecny głównie z oddali, pozostaje postacią jednocześnie fascynującą i niepokojącą. Zoé wnosi do tej historii światło, ale staje się też katalizatorem zmian, których nie da się już zatrzymać.

„Ostatnia zapałka” to opowieść o traumach, które nie znikają mimo upływu lat. O sekretach przekazywanych z pokolenia na pokolenie niczym ciężar, którego nikt nie chce dźwigać. Ale to także historia o nadziei — kruchej, jak płomień zapałki, a zarazem wystarczająco silnej, by rozświetlić nawet najgłębszy mrok. To książka skłaniająca do refleksji nad tym, jak mocno przeszłość kształtuje nasze dorosłe życie — nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że dawno ją za sobą zostawiliśmy. Opowieść o odpowiedzialności za prawdę i o tym, że niewypowiedziane sekrety potrafią ranić równie dotkliwie jak te ujawnione.

Po tej lekturze wiem jedno: z twórczością Marie Vareille zostanę na dłużej. To powieść piękna, bolesna i potrzebna — taka, która zostawia po sobie ślad niczym zapach dymu po zgaszonej zapałce. Książka, którą się zamyka, ale która zostaje. W myślach. W emocjach. W sercu. I choć boli, jest to ból potrzebny — oczyszczający, prawdziwy, ludzki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2026-02-07, Ocena: 6, Przeczytałem,

      “Taka zapałka to nic takiego. To tylko małe światełko, bardzo praktyczne, kiedy jest zbyt ciemno”.

Abigaëlle od ponad dwudziestu lat żyje w odosobnieniu w burgundzkim klasztorze. Jej przeszłość niemal całkowicie zatarła się w pamięci – pozostały jedynie urywki wspomnień: pogrzeb, pudełko zapałek, brat odchodzący ze strzelbą. Nie wie, czyj to był pogrzeb ani dlaczego tamten dzień wszystko zniszczył. Z dystansu śledzi życie Gabriela, dziś znanego paryskiego pisarza. Gdy mężczyzna zakochuje się w Zoé, Abigaëlle czuje niepokój – bo tylko ona zna jego prawdziwą historię.

Autorka prowadzi czytelnika po śladach dzieciństwa, w którym brakowało bezpieczeństwa. Pokazuje dom, w którym strach był codziennością, a miłość musiała współistnieć z zagrożeniem. Boli to, że wszystko dzieje się „po cichu”. Bez sensacji. Bez potworów spod łóżka. Z pozoru zwyczajnie. Przerażająco prawdziwie. Narracja jest poprowadzona mistrzowsko — wielowarstwowa, podstępna, wciągająca. Zmusza do ocen, by chwilę później brutalnie je podważyć. Nic tu nie jest czarno-białe, a każdy pochopny osąd wraca jak bumerang. Czytelnik myśli, że już rozumie. A potem dostaje cios. Kolejny. I jeszcze jeden.

Historia zaczyna się w ciszy i odcięciu od świata, ale szybko okazuje się, że to nie odosobnienie jest tu najstraszniejsze. Najgorsze czai się w tym, co zostało wyparte, przemilczane, schowane głęboko, bo inaczej nie dało się przetrwać. Pamięć nie działa tu jak archiwum — raczej jak pole minowe. Każdy krok grozi wybuchem. Relacja rodzeństwa to emocjonalny rdzeń tej opowieści — pełen lojalności, winy, lęku i potrzeby ochrony za wszelką cenę. To obraz dzieci zmuszonych do dorosłości, bo dorośli zawiedli. I pytanie, które nie daje spokoju: czy można uciec od tego, co wrosło w człowieka od najmłodszych lat? Czy da się przerwać krąg, zanim pochłonie następnych?

To opowieść o ranach, które nie chcą się zabliźnić, o sekretach niszczących kolejne pokolenia i o nadziei, która potrafi rozjaśnić nawet największą ciemność. Ta książka nie tłumaczy krzywdy przeszłością. Jest w niej gniew. Jest sprzeciw. Jest jasny komunikat: trauma nie jest wymówką do zadawania bólu dalej. I to nadaje tej historii ogromnej mocy.

Historia po której trudno wrócić do codzienności. Zostawia ślad — ciężki, ale potrzebny. Bo mimo mroku pojawia się też coś jeszcze. Delikatne, kruche, ledwo widoczne światło. Takie, które nie obiecuje cudów, ale daje wybór: nie powielać. Zatrzymać się..

Książka wybitna. Przenika przez człowieka. Bez pytania o zgodę. Bez znieczulenia. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :) 

Link do opinii
Avatar użytkownika - olgamajerska
olgamajerska
Przeczytane:2026-01-25, Ocena: 6, Przeczytałam,

w kieszeni strachu 

ostatnia zapałka 

nadzieją moją na ciepło 

to nie baśń o dziewczynce

to życia mojego piekło

w maleńkiej blasku okruszynce

brata ramię mnie strzegło

aby mnie, małej dziewczynce 

dać to, co odeszło 

światło ulotne 

myśli samotne 

 

w mojej głowie 

rozsypane myśli 

dlaczego się rozpychają?

chowam się przed ich ciemnością 

wtedy odpływają 

może stanę się wreszcie radością 

gdzie sny się spotykają 

może będę wreszcie światłością 

gdzie słowa zachwycają 

ciszą ukołysana 

nigdy niezapomniana

 

w dorosłych butach 

dziecięcy ból chodzić się uczy 

rysuje drogę ku światłu

przygniata ramiona i kruszy 

uczy się znikać o brzasku 

i może nadal jest w duszy 

może tkwi na jej krańcu 

lecz nigdy pamięci nie skruszy 

w siostrzanym żył będzie blasku

rysuję wspomnienia 

choć jej już nie ma 

 

tą ostatnią zapałką 

oświetlić nadzieję chciałam 

tą ostatnią zapałką 

dziecięce serce oddałam 

 

Szafka w kotłowni. Mam tu góry na ścianach, niebo i ptaki. Chowam się tu. To wszystko mój brat. Bym się nie bała. Bym nie słyszała. Ale ja wiem, co tam jest. Nade mną krzyki. To tata krzyczy. Mama prosi. Przestań mówi. Ale ja ich nie słyszę. Słucham muzyki. To moje promyki. Najpiękniejszej piosenki. I nikt nas nie chroni, kiedy tata krzyczy, a mama płacze. Jesteśmy tylko ja i mój brat. W krawędziach przemocy my i nasze dziecięce serca. 

 

Przeszłość bosymi stopami kroki stawia. Po cichutku kroczy. W tej ciszy najwięcej dusza słyszy. Drży między wspomnieniami. Zbolałymi myślami. Niesie rany, od których nie można uciec. Ale można je zobaczyć i krok postawić na przód. 

 

Ciepło zmieszane z bólem. Trauma z nadzieją. Dziecięce cierpienie z dorosłym przeżywaniem. Krzyk Taty zmieszany ze łzami Mamy. Strach siostry z bezpieczeństwem dawanym przez brata. Miesza się w tej książce wszystko, co smutne ze wszystkim, co tli się jak płomień ostatniej zapałki. Ostatniej nadziei. Wiele tutaj czułości dla ludzkiej kruchości. Słowa drżą tak bardzo. Emocje tlą się pod skórą jak najpiękniejszy dreszcz. Ależ pokochałam tę książkę. Po brzegi jestem nią wypełniona. I polecam z całego serca. 

Link do opinii

,,Ostatnia zapałka" Marie Vareille to książka, która powoli, ale bezlitośnie trafia w najczulsze miejsca. Czytając ją, trudno zachować dystans - emocje narastają z każdą stroną, a w gardle coraz częściej pojawia się znajomy ucisk. To historia, która boli, bo dotyka spraw przemilczanych i niewygodnych, ale jednocześnie daje nadzieję, że nawet z największego popiołu może narodzić się coś dobrego.

To nie jest łatwa opowieść. Autorka zabiera czytelnika w sam środek dziecięcych wspomnień, lęków i niedopowiedzeń, pokazując, jak bardzo to, co przeżywamy jako dzieci, zostaje z nami na zawsze. Przemoc, strach i milczenie nie znikają wraz z upływem lat -- zmieniają tylko formę i wracają w dorosłych relacjach, decyzjach i emocjach. Czytając, ma się wrażenie, że obcuje się z czyjąś bardzo intymną historią, opowiedzianą cicho, bez krzyku, ale przez to jeszcze boleśniej.

Abigaëlle, od ponad dwudziestu lat żyjąca w odosobnieniu w klasztorze na burgundzkiej prowincji, próbuje poskładać w całość strzępy wspomnień z dzieciństwa: pogrzeb, pudełko zapałek wciśnięte w dłoń, sylwetkę brata odchodzącego ze strzelbą. Te obrazy są jak popiół -- rozsypane, niepełne, a jednak naznaczone ogromnym ciężarem. Równolegle obserwujemy losy Gabriela, jej brata, dziś popularnego i cenionego pisarza. Gdy w jego życiu pojawia się promienna Zoé, Abigaëlle ogarnia niepokój -- bo tylko ona wie, kim naprawdę jest Gabriel.

Vareille w niezwykle poruszający sposób pokazuje, jak skomplikowane potrafią być więzi międzyludzkie i jak sekrety jednego pokolenia potrafią niszczyć życie kolejnych. To książka o bliznach, które nie znikają, o traumach zapisanych głęboko w pamięci i o miłości, która bywa równie bolesna, co silna.

To jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w ostatnich miesiącach. Przejmująca, trudna, ale potrzebna. Historia, która zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu ostatniej strony i przypomina, że nawet najmniejsza iskra nadziei może rozświetlić najciemniejszy mrok.

Link do opinii
Inne książki autora
Rozczarowane
Marie Vareille0
Okładka ksiązki - Rozczarowane

,,Cztery przyjaciółki: Angélique, która - Bóg mi świadkiem - nie była aniołkiem, Morgane - dziś uznano by ją za osobę z ,,dużym potencjałem", Jasmine -...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy