Moja przygoda z książkami Hanny Greń zaczęła się od Cynamonowych dziewczyn, które są drugim tomem z Wiślańskiego Cyklu. Otulone ciemnością to trzeci tom, a już niebawem w księgarniach dostępna będzie kolejna część pt. Wilcze kobiety. Wiadomo, że najlepiej jest czytać książki w kolejności wydania, niemniej sama się o tym przekonałam, że w tym przypadku spokojnie można po nie sięgać w dowolnej kolejności.
W Otulone ciemnością spodobał mi się sposób, w jaki autorka łączy ze sobą wątki kryminalne z rozbudowanym tłem obyczajowym. Wykreowała też wyraziste postaci, o indywidualnych cechach, jedne wnoszą do historii więcej, inne mniej. Jednak prym tutaj wiedzie główna bohaterka, kobieta charakterna i wzbudzająca respekt u swoich podwładnych. Potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji i wyjść nawet z najgorszej opresji. Dodatkowo jej postać i poczynania są na tyle interesujące, że potrafi utrzymać uwagę czytelnika przez całą książkę i nie zanudzić na śmierć.
Hanna Greń kolejny raz oddała w ręce czytelników kryminał z intrygującą fabułą o seryjnym mordercy i rzetelnie poprowadzonym śledztwem. Z lekkością buduje napięcie i myli tropy, podsuwa czytelnikowi nowe wskazówki, bawi się z nim w przysłowiowego „kotka i myszkę” i odwleka moment odnalezienia mordercy. A jego tożsamość poznajemy dopiero na końcu.
Dobrze poprowadzona fabuła bazująca na wątku kryminalnym połączona z warstwą obyczajową i zgrabnie zawiązaną intrygą oraz szczyptą humoru, sprawia, że Otulone ciemnością czyta się lekko i przyjemnie. Historia skutecznie wciąga w akcję, a autorka popycha czytelnika do samodzielnego tropienia przestępcy, jednak nie jest to takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Osobiście z czystym sumieniem polecam zwolennikom kryminałów.
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2016-10-18
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 432
Dodał/a opinię:
Magnolia044
Rok 1985. Za drzwiami domu małżeństwa Tarnawów rozgrywa się dramat. Regularnie katowana Jolanta jest już na skraju wytrzymałości. Mąż staje się coraz agresywniejszy...
Wilki zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich...