Lubicie kontrowersyjne historie pełne młodzieńczych fascynacji, dobrej zabawy oraz przekraczania wszelkich granic? Zerknijcie zatem na nowość od Scarlett Peacock, która zaskoczy Was nie tylko dość szokującą fabułą, ale i jej psychologiczną głębią.
Maggie mieszka w małej wsi, gdzie odmienność jest szykanowana, a ona od samego początku odstawała od swoich rówieśników. Jej dzieciństwo to liczne traumy, cierpienie i samotność. Rodzice- religijni fanatycy, nigdy nie stanowili dla niej wsparcia. Jak tylko nadążyła się okazja, Maggie wyjechała z rodzinnej miejscowości do większego miasta na studia. Katolicki uniwersytet brzmi nudnie i sztywno, ale to, co się dzieje w jego murach, tylko nielicznie wiedzą. Seksualne ekscesy, alkoholowe libacje, nietypowa paczka przyjaciół, gotowych na poświęcenia, dobra zabawa- tak główna bohaterka poszukuje swojego miejsca na ziemi, świadomie przekraczając granice narzucone przez innych i samą siebie- trochę z buntu, trochę z zagubienia. Czy w tym mieście pełnym pokus, Maggie odnajdzie swoją prawdziwa wartość? Czy też jej energia i determinacja spowodują, iż dziewczyna pogubi się jeszcze bardziej?
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy podczas tej lektury, to sposób, w jaki autorka połączyła romans z wątkami uprzedzeń społecznych, religijnych, etycznych, toksycznymi relacjami, czasem i rodzinnymi- odważnie, pokazując je czarno na białym, i z wyczuciem, nie oceniając nikogo i niczego. To połączenie daje nam głębszą fabułę, ciekawsze i dokładniejsze profile psychologiczne bohaterów, a czytelnik ma w rękach nie tylko pikantny romans, ale i frapująca obyczajówkę ze sporą dawką elementów Young Adult.
„Owoc żywota słodkiego” to m.in. historia młodej i zadziornej dziewczyny, która od małego zmagała się religijną obsesją rodziców, z brakiem wsparcia z ich strony, z szarganą opinią publiczną, dyskryminacją — bo nie była taka jak inni, bo mówiła to, co myśli, bo nie dała się zmanipulować rówieśnikom i pozostałym mieszkańcom rodzinnej wsi. Swój ból i samotność przekształciła w broń do walki o samą siebie, o lepszą przyszłość i możliwość spełniania własnych marzeń. I choć nie należała do najsympatyczniejszych mieszkanek akademika, to swoją szczerością, otwartością oraz charyzmą zyskała w oczach wielu studentów, szczególnie pośród pewnej niezwykłej czwórki, którzy stali się dla niej bratnimi duszami. To właśnie przyjazd na studia stał się dla Maggie najważniejszym etapem w jej dojrzewaniu, kształtowaniu się tożsamości oraz w odkrywaniu swojego ja.
To również opowieść o dojrzewającej powoli miłości, wyrozumiałej, gotowej do poświęceń, niezniszczalnej. Takiej, która nie zważa na pochodzenie, wiarę, doświadczenia czy też styl życia. Miłości, która nie ocenia, tylko słucha i wspiera, opartej na lojalności, szczerości i wzajemnej akceptacji. Tak samo, jak przyjaźń, która zrodziła się pomiędzy całą piątką bohaterów. Przyjaźń wyjątkowa, prawdziwa, pielęgnowana każdego dnia. Przyjaźń, która trwa już zawsze, bez względu śmierć.
Oczywiście znajdziemy tutaj sporo pikantnych scen miłosnych, które autorka opisała niezwykle dokładnie, ale przede wszystkim z emocjami, jakie im towarzyszom. Te sceny jednych mogą zniesmaczać, a u innych wywoływać przyjemny rumieniec na twarzy. Jednak w moim odczuciu te sceny oddają piękno miłości, zarówno tej cielesnej, jak i tej związanymi z uczuciami.
Jeżeli więc lubicie odważne historie, które zdecydowanie łamią tematy tabu, które emanują pożądaniem i odwagą, w których ukazane jest życie nastolatków, rządzące się własnymi prawami, a przy okazji jesteście fanami dobrze skonstruowanych portretów psychologicznych postaci, to „Owoc żywota słodkiego” od Scarlett Peacock powinna znaleźć się na Waszej półce. A ja z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnych tomów serii „Welcome to Sexas”, do której należy ta powieść.
Moja ocena: 9/10.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Postępu
Data wydania: 2025-11-27
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 443
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka
Terapeuta, przed którym obnażysz wszystko Janet jest nieugiętą bizneswoman. Jej życie to pozorne spełnienie marzeń. Za fasadą perfekcji kryją się jednak...