Nazwisko Kallentoft kojarzę z typowym szwedzkim kryminałem, więc z tym większym zaciekawieniem sięgnęłam po - wnioskując z zapowiedzi - zupełnie inne jego oblicze.
Od początku fabuła prowadzona jest strasznie chaotycznie. Wydarzenia z przeszłości (rozmowy z Emmy, retrospekcja z potencjalnych wydarzeń, imprez, w których mogła brać udział, początki poszukiwań) nagle pojawiają się w bieżącej akcji, niestety niczym nieoddzielone i czytając, kompletnie gubiłam wątki. Z drugiej strony ten chaos mógł być celowy, bo wprowadza czytelnika w stan jakby po zażyciu jakiegoś narkotyku, przez który ciężko odróżnić majaki od rzeczywistości, sprawia, że myśli w głowie wirują, zmieniają się, nakładają na siebie. W podobnym tonie Mons Kallentoft przedstawił głównego bohatera, człowieka pełnego sprzecznych uczuć, którego depresyjny nastrój rzutuje na nasz odbiór książki. Tim z jednej strony stara się wykonywać swoją pracę prywatnego detektywa najlepiej jak się da, z drugiej wciąż na własną rękę szuka córki. Poszukiwania stają się jego obsesją, wyniszczają, ale dają nadzieję.
"Patrz jak spadam" to właśnie w głównej mierze powieść o wzlotach i upadkach, beznadziei i wierze, że może jednak nie wszystko stracone, a to wszytko jakby dla kontrastu umieszczone w jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Majorka - wyspa wiecznych imprez, nielegalnych środków i słońca. Po I tomie nie umiem określić czy ta twarz Monsa Kallentofta przypadła mi do gustu, czy jednak nie. Poczekam na kolejne.
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2021-02-23
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 416
Tytuł oryginału: Se mig falla
Dodał/a opinię:
red_sonia
Oto trzecia, niezależna część cyklu zainspirowanego czterema żywiołami Pewnego majowego dnia, w rowie przy Göta Kanal znalezione zostają zwłoki młodego...
Dziewiąty tom zmagań znakomitej komisarz Malin Fors! Jest noc. Malin Fors stoi jak skamieniała. Nie wie, jak się tu znalazła... Przed nią na ziemi leżą...