Pod koniec maja premierę miała książka "Pielgrzym", będąca debiutem autora - Roberta Baciocha, wydana nakładem Wydawnictwa Filia.
Co od razu rzuca się w oczy, to fakt, że wydarzenia opisane są z perspektywy mężczyzny, co w natłoku wielu czytanych książek, gdzie główną bohaterką staje się kobieta, było miłą odmianą.
Sprawnie operując linią czasową poznajemy Szymona, który przyjeżdża z Ameryki do komunistycznej Polski, po wielu latach nieobecności, jako korespondent mający relacjonować wizytę Jana Pawła II. Wcześniejszy przylot, wykorzystuje na podróż do Szczecina, by odnaleźć Sarę, z którą rozstał się przed laty. Możemy odnieść wrażenie, że Szczecin wręcz staje się bohaterem tej książki. Próbując znaleźć trop Sary, przenosimy się do powojennego miasta, pełnego band, rabunków i walki o przetrwanie. Krocząc śladami przeszłości, Szymon zarazem ucieka przed Służbami Bezpieczeństwa, które upominają się o rozliczenie wydarzeń z 1945 roku.
Bardzo podoba mi się sposób w jaki wspomnienia sprzed lat wplecione są w obecną fabułę. Całą sobą zaangażowałam się w poszukiwania utraconej miłości, próbując dociec co rozłączyło ukochanych, trzymając kciuki za powodzenie śledztwa Szymona. Jednocześnie z napięciem obserwowałam jego ucieczkę przed przeszłością. Ciągłe trzymanie czytelnika w napięciu i tempo akcji przekładało się na czytanie lektury, przez co chcę powiedzieć, że ciężko było się od niej oderwać. Choć jest to literatura obyczajowa nie sposób nie dostrzec w niej elementów powieści sensacyjnych, które choć wyważone niestety momentami chyba za mocno się udzielały.
Podsumowując, nie dziwią mnie pierwsze jakże pozytywne opinie odnośnie "Pielgrzyma" Roberta Baciocha, osobiście gratuluję jakże udanego debiutu. Książka zdecydowanie warta uwagi, poznania, którą bardzo polecam Waszej uwadze.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2024-05-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 512
Dodał/a opinię:
naksiazkach