Okładka jest utrzymana w tym samym stylu, co poprzednie dwie powieści. Grzbiety do siebie pasują. Widzimy twarz na samym środku. Nie ma skrzydełek, więc nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Kremowe strony, czcionka wystarczająca dla oka, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Bardzo się cieszę, że mam tę serię jeszcze w starym, pierwszym wydaniu. Taka moja biblioteczna perełka.
Kolejne spotkanie z piórem autorki za mną. Zostały mi jeszcze trzy tomy i powoli zaczynam się martwić. Martwić tym, co będzie potem? Jak skończę serię. Oczywiście książkę czytałam fragmentami, po nocach, dosłownie po kilka lub kilkanaście stron, dlatego skończyłam ją dopiero w maju. Zaczęłam ją w kwietniu. Czyta się mimo wszystko szybko, lekko i przyjemnie. Uważam, że ten tom jest trochę słabszy i uboższy w wydarzenia, bo to właśnie drugi tom mnie zmiażdżył. Ale, ale... Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pisarka ma dla nas coś, co nas złamie. A przynajmniej mnie złamało.
Plot twist, którego się nie spodziewałam, wypierałam z głowy, mimo iż uprzedzała w rozmowie bohaterów, że coś się wydarzy. Do końca się łudziłam, że jednak to się nie stanie. Ale się stało i... Złamało mi serce. Myślałam, że się popłaczę (niewiele brakowało). Dalej nie mogę tego zaakceptować... Oprócz tego plot twistu, było kilka dynamicznych zdarzeń, więc też nie mogę stwierdzić, że było totalnie nudno, bo nie było, ale było spokojniej w porównaniu do drugiej części. Pisarka również w Pocałunku cienia wiele spraw wyjaśnia nam i Rose, a cała wcześniejsza układanka zaczyna łączyć się w jedno i wskakuje na odpowiednie miejsce.
Emocji wiele nie czułam, poza właśnie plot twistem i tym, co ma związek z Bielikovem. To mój ulubiony bohater w tej serii. Mamy tutaj więcej Adriana i Christiana, co również jest ciekawe. Wampir czy facet, który umiejętnie zaczyna posługiwać się ogniem. Samej Lissy jakoś tu mniej i uważam, że spadła na rankingu ważnych postaci. Szczerze, to jakoś nie pałam do niej specjalną sympatią... Ogólnie postacie są różne od siebie, nie ma z nimi nudy, jednych polubicie bardziej, drugich mniej. Mamy tu sceny karmienia, one są naprawdę... Inspirujące. Widzimy zachowanie i myśli nie tylko głównych bohaterów, ale i właśnie karmicieli, którzy są ważni dla postaci. Dziękuję za tę charakterystykę i różnorodność, bo dzięki temu fabuła staje się ciekawsza.
Reasumując uważam, że jest to ciekawa kontynuacja poprzednich dwóch tomów, ale nie najlepsza i nie powali Was na łopatki. Owszem, zaskakujące zwroty akcji się pojawiają, ale patrząc na całokształt wypada trochę słabiej. Dalej nie mogę pozbierać się po plot twiście, moje serce krwawi... I nie wiem, jak to będzie dalej w trzech częściach. Chyba zniszczą mnie do końca... Chcę polecić ten tom wszystkim, którzy zaczęli przygodę z akademią, którzy lubią fantastykę i świat wampirów. Spodoba się Wam na pewno. Polecam!
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011-02-23
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: Shadow Kiss
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Monika Gajdzińska
Dodał/a opinię:
Angelika Ślusarczyk
Kolejna część bestsellerowej sagi! Na Syberii usłyszałam, że istnieje sposób, aby przywrócić Dymitra do dawnej postaci dampira. Niestety, jedyną osobą...
Gdy miłość łącząca Sydney i Adriana przestała być tajemnicą, ich życie nie stało się ani trochę łatwiejsze. Choć na królewskim dworze morojów znaleźli...