Okładka książki - Podróże małe i duże czyli jak zostaliśmy światowcami

Podróże małe i duże czyli jak zostaliśmy światowcami


Ocena: 4.5 (6 głosów)
opis
Mam mieszane uczucia. Bardzo szanuję duet MdM, jednak opis tych czternastu podróży, nie do końca mnie ubawił. Zaciekawił? Owszem. Może jestem zbyt młoda i atmosfera PRL-u jest dla mnie zbyt abstrakcyjna. Nie wiem. Jednak, patrząc na tę pozycję jak na film o "Wojaku Szwejku", można się zrelaksować. Książka zaczyna się w ciekawy sposób. Obaj panowie na zmianę opisują tego drugiego. I tak oto Wojciech Mann przedstawia swojego przyjaciela w następujący sposób: "Nie podoba mi się wygląd Krzysztofa Materny, ponieważ nie jest on ani kobietą ani drzewem, ani niektórymi budynkami. (...) Krzysztof Materna wygląda trochę jak posunięty bocian: jest dosyć elegancki, dużo rusza dziobem i udaje, że ma ciągle dobry wzrok". Krzysztof Materna nie pozostaje biernym: "Wojciech Mann kocha sen i sen kocha Wojciecha Manna. Do tego stopnia, że przez większość życia się nie rozstają. Wkraczać między tę parę trzeba z dużą dozą taktu i ogromną przebiegłością. Trzeba mieć wiedzę, gdy on akurat śpi, co było, zanim zasnął. Do budzenia trzeba się przygotować. Inżynier Tolak został kopnięty, bo był nieprzygotowany". W dalszej części podane nam są wspomnienia z podróży, opowiadane przemiennie przez W.Manna i K.Maternę. Forma fajna. Sporo humoru, ironii i refleksji nad absurdami PRL-u. Ulubione cytaty ; "Do regulaminowego odpłynięcia zostało czterdzieści pięć minut. Dywanów było coś z dziesięć tysięcy i każdy z pięciuset pasażerów czuł się w obowiązku odnaleźć swój i osobiście wnieść go na statek, ponieważ żaden rozsądny Polak zajmujący się handlem nie będzie ryzykować umieszczenia swojego prywatnego bagażu w ładowniach statku. To, co rozgrywało się na nabrzeżu, nie mogło być porównywalne z żadną ze słynnych polskich batalii: ani pod Grunwaldem, ani najazdem Szwedów, ani bitwą o Anglię, ani pod Lenino. Nic nie odda tego, co się tam odbywało, tak jak nie sposób opisać piękna Wenecji. Kobiety wyły, mężczyźni ciągnęli je za włosy, kobiety kopały, mężczyźni wyli, lała się polska krew. Dobrze, że dywany opakowano w celofan, bo inaczej do ich plastikowych kolorów doszedłby jeszcze jeden: czerwony polski, bardzo osobisty. Nie wiem, jak to się stało, ale pięć minut przed odpłynięciem zagarnięto ostatnie dywany, odniesiono ostatnich rannych, zaordynowano ostatnie bandaże i "Batory" pożegnał Rotterdam. Z pewnym podziwem myślę dzisiaj o tej handlowej wycieczce. Nauczyłem się na niej, że o pieniądze trzeba walczyć, że łatwo bogaczem się nie zostaje. Kończę te wspomnienia z wyrazami szacunku dla tych wszystkich, którzy źle się czują bez wielkich pieniędzy". Rozdział "Co się działo z pasażerami ,,Batorego", zanim wpłynęliśmy do Rotterdamu?" Strona 38.

Informacje dodatkowe o Podróże małe i duże czyli jak zostaliśmy światowcami:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2011-11-09
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN: 9788324018550
Liczba stron: 272
Dodał/a opinię:

więcej

POLECANA RECENZJA

Zobacz opinie o książce Podróże małe i duże czyli jak zostaliśmy światowcami

Kup książkę Podróże małe i duże czyli jak zostaliśmy światowcami

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Reklamy