Recenzja
„Podziemne miasto”
Autor: Wojciech Karpowicz
Wydawnictwo: AlterNatywne
Są książki, które od pierwszych stron wciągają bez ostrzeżenia. I są takie, które najpierw każą nam zwątpić, zirytować się, a nawet na moment odłożyć je na bok… tylko po to, by później wciągnąć nas jeszcze głębiej. „Podziemne miasto” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii i właśnie dlatego robi tak duże wrażenie.
Na początku dostajemy historię, która wydaje się aż nazbyt znajoma. Międzyzdroje, lato, trzech przyjaciół — Wojtek, Adam i Tomasz i ich jedyny plan: odpocząć, napić się piwa i może przy okazji poznać jakieś dziewczyny. Jest luz, jest humor, są rozmowy podszyte typowo męską pewnością siebie i… momentami irytującą niedojrzałością. To właśnie ten etap może być dla niektórych czytelników wyzwaniem, dialogi bywają lekkie aż do przesady, a zachowanie bohaterów potrafi działać na nerwy.
I właśnie wtedy, gdy zaczynamy myśleć, że to tylko wakacyjna, niezobowiązująca opowiastka, coś zaczyna się zmieniać.
Pojawiają się one. Trzy dziewczyny. Tajemnicze, niejednoznaczne, każda inna, a jednak w pewien sposób podobne. Pracują w knajpie o intrygującej nazwie „Czarny Jaś” miejscu, które od początku budzi niepokój. Lokal działa tylko nocą, rozmowy nagle urywają się przy niewygodnych pytaniach, a napięcie wisi w powietrzu, choć nikt nie potrafi go nazwać.
I wtedy pojawia się pierwszy poważny sygnał, że coś jest nie tak.
Zniknięcie.
Od tego momentu historia przestaje być lekka. Znika beztroska, a na jej miejsce wchodzi niepewność, ciekawość i rosnące napięcie. Bohaterowie, którzy jeszcze chwilę wcześniej myśleli głównie o zabawie, zaczynają dostrzegać, że wplątali się w coś znacznie większego.
Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki autor prowadzi tę przemianę. To nie jest nagły zwrot, to powolne, niemal niezauważalne zagęszczanie atmosfery. Każda kolejna scena dokłada coś nowego: niedopowiedzenie, dziwne zachowanie, fragment układanki, który nie pasuje do reszty. Aż w końcu wszystko zaczyna się łączyć.
I prowadzi nas tam, gdzie robi się naprawdę ciekawie.
Do podziemi.
Tytułowe „podziemne miasto” to zdecydowanie najmocniejszy element powieści. Duszne korytarze, ukryte przejścia, tajemnice sprzed lat, wszystko to tworzy klimat, który momentami wręcz przytłacza swoją intensywnością. To przestrzeń, w której przeszłość nie jest tylko tłem, ale aktywną siłą wpływającą na teraźniejszość. Wątki sięgające czasów II wojny światowej dodają historii ciężaru i sprawiają, że przestaje być ona jedynie przygodą, staje się odkrywaniem czegoś, co nigdy nie miało zostać odkryte.
I choć momentami ilość informacji historycznych może wydawać się przytłaczająca, to jednocześnie buduje wiarygodność świata przedstawionego. To nie jest pusta sensacja, to historia z fundamentem.
Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie. Początkowo wydają się schematyczni, wręcz stereotypowi. Ale z czasem zaczynają się zmieniać. Dojrzewają do sytuacji, w której się znaleźli, zaczynają dostrzegać więcej, myśleć głębiej. Szczególnie jeden z nich, ten bardziej uważny, bardziej zaangażowany, staje się naszym przewodnikiem po tej historii. To jego spojrzenie pozwala nam dostrzec, że coś tu od początku było nie tak.
Nie można też pominąć humoru, który jest ogromnym atutem tej książki. Nawet kiedy robi się poważnie, autor nie rezygnuje z lekkiego tonu. Sytuacyjne żarty, przekomarzania i momenty niemal absurdalne (jak choćby scena, w której zamiast zasłużonego piwa ktoś dostaje aspirynę i ciepłą wodę) sprawiają, że historia nabiera lekkości i staje się jeszcze bardziej przystępna. To idealna równowaga między napięciem a rozrywką.
A potem przychodzi druga połowa książki… i wtedy naprawdę zaczyna się jazda bez trzymanki.
Pościgi, niebezpieczne sytuacje, coraz większa liczba sekretów i poczucie, że bohaterowie przekroczyli granicę, zza której nie ma już odwrotu. Tempo rośnie, napięcie nie odpuszcza, a kolejne wydarzenia potrafią zaskoczyć nawet wtedy, gdy wydaje się, że już wszystko rozumiemy.
I nagle — koniec.
Zbyt szybki. Zbyt otwarty. Zostawiający więcej pytań niż odpowiedzi.
Ale czy to wada? Niekoniecznie. To raczej zaproszenie. Sugeruje, że ta historia jeszcze się nie skończyła, że pod powierzchnią nadal kryje się coś więcej. I trudno nie mieć nadziei, że to dopiero początek.
„Podziemne miasto” to książka pełna kontrastów, lekka i ciężka jednocześnie, zabawna i niepokojąca, prosta w formie, a jednak wielowarstwowa. To opowieść o ciekawości, która prowadzi za daleko, o tajemnicach, które nie powinny ujrzeć światła dziennego i o ludziach, którzy muszą zmierzyć się z czymś, na co nie byli gotowi.
To także historia, która udowadnia jedno: czasem warto przetrwać trudniejszy początek, bo to, co czeka dalej, potrafi naprawdę zaskoczyć.
Jeśli szukasz książki, która zaczyna się jak wakacyjna przygoda, a kończy jako pełna napięcia, intrygująca opowieść, zdecydowanie warto zejść do tego podziemnego świata.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2026-01-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 245
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Mirela Marcinek