Beztroskie lato. Trójka przyjaciół. Trzy dziewczyny. Przypadkowe spotkanie.
I tajemnica, która nie powinna ujrzeć światła dziennego.
To miała być tylko wakacyjna przygoda.
Gdy trzech młodych marynarzy trafia na ślad tajemnicy sprzed lat, która sięga głębiej, niż mogliby przypuszczać, wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli.
Między nadmorskimi knajpkami a ziemią, w której nie należy kopać zbyt głęboko, rodzi się historia pełna zwrotów akcji, pościgów, podejrzeń...
I uczuć.
Kiedy jedna z dziewczyn znika, a trop prowadzi do podejrzanych interesów i drzwi, które nigdy nie powinny zostać otwarte – zaczyna się niebezpieczna gra.
O śmiertelnie wysoką stawkę.
A może i o coś jeszcze.
O coś, co od początku było ukryte pod powierzchnią.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2026-01-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 245
Język oryginału: polski
Co, jeśli wakacyjny wyjazd nad morze zamiast spokoju przynosi tajemnice, niebezpieczeństwo i podziemne wędrówki — czy odważyłbyś się w to wejść, wiedząc, że im głębiej zajrzysz, tym większe zło możesz odkryć?
Troje młodych marynarzy, korzystając z czasu wolnego na lądzie, postanawia wspólnie spędzić urlop w jednej z nadmorskich miejscowości. I tak poznają trzy kobiety, które dorabiają sobie w wakacje w jednej z przyulicznych knajp. Tyle że „Czarny Jaś” ma swoje tajemnice — mroczne i szemrane, a gdy znika jedna z nowo poznanych dziewczyn, sprawy zaczynają się coraz bardziej komplikować. Ciekawość naszych bohaterów oraz brak jakichkolwiek obowiązków pchają ich w sekretne przejście do podziemi, a tam czeka na nich sporo sekretów. Sekretów, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czas na pościgi, poszukiwania, bijatyki i coraz więcej pytań o pracowników knajpy, jej właściciela oraz niecodzienne godziny pracy. Tam kroi się coś znacznie grubszego, niż widać na pierwszy rzut oka.
Początek tej historii zapowiada się lekko i przyjemnie — jak niewymagająca powieść obyczajowa w nadmorskich klimatach. Młodzi bohaterowie, poza pracą pozbawieni większych obowiązków, nastawieni są głównie na przelotne znajomości i dobrą zabawę. I przyznam, że ich zachowanie, momentami dość powierzchowne dialogi i „samcze” zapędy potrafiły działać mi na nerwy. Ale im dalej w lekturę, tym atmosfera nabierała kolorów i dynamiki. Z czasem zachowanie tych niedojrzałych mężczyzn przestaje przeszkadzać, bo historia nabiera głębi, a bohaterowie — zamiast szukać jedynie rozrywki — trafiają na trop tajemnic sięgających czasów II wojny światowej.
Autor z wyczuciem i lekkością łączy teraźniejszość z przeszłością, choć momentami natłok historycznych faktów potrafi przytłoczyć. Na szczęście nie kładzie się to cieniem na fabule ani na dynamicznej, wciągającej akcji — a zwroty wydarzeń nieraz potrafią zbić czytelnika z pantałyku. Świetnym i intrygującym pomysłem jest motyw podziemnego miasta — pełnego tajemnic i napięcia, które nie pozwalają oderwać się od lektury. I byłoby niemal idealnie, gdyby nie zakończenie: szybkie, mało wyraziste i pozbawione większych emocji. Odnosi się wręcz wrażenie, że nawet główny bohater nie do końca je akceptuje, bo znów bierze sprawy w swoje ręce, próbując domknąć to, co wciąż pozostaje niewyjaśnione. Czy to zapowiedź kolejnej części?
„Podziemne miasto” to propozycja dla czytelników, którzy lubią historie wymykające się schematom — takie, których nie da się jednoznacznie przypisać do jednego gatunku. Autor łączy tu sensację, tajemnicę, historię i wątki obyczajowe w sposób jednocześnie wyrafinowany i przystępny. To zdecydowanie opowieść, która potrafi zaskoczyć i zaintrygować.
Moja ocena: 7/10.
Książkę czyta się naprawdę z przyjemnością, choć początkowo zanosi się na luzackie wygłupy, kiedy to trójka mężczyzn pomiędzy jednym piwem a piątym snuje plany jakby tu zapoznać jakieś panienki. Kiedy jedna pojawia się na horyzoncie niezbyt wychodzi im podryw, ale daje nadzieję na lepszy obrót sprawy, kiedy spotkają się następny raz. Rozpoczynają się więc plany co go przebiegu takiego spotkania i choć swoje z nich myśli co najmniej spodniami, to jeden z nich nie może wymazać z głowy tej jednej dziewczyny. Nawet w rozmowie oddaje jej szacunek, choć nie zwraca na to uwagi. Później atmosfera lekko przyspiesza dodając nam więcej tajemniczości, gdyż po pierwsze, knajpa jaką prowadzą dziewczyny jest otwierana tylko nocą. Po drugie opowieści kobiet niby wydają się spójne, jednak jeśli tylko pojawia się temat lokalu, od razu u jednej następuje duże spięcie. Po trzecie, żaden z nich tak naprawdę niewiele wie o drugiej osobie. Niby dobrze się bawią, a jednak jedna z nich znika zaraz po drugim incydencie, kiedy to pijany mężczyzna domaga się od niej gotówki. Ewidentnie coś tutaj nie pasuje, a męska postać, która najbardziej się udziela zaczyna spostrzegać coraz więcej niepokojących sygnałów. Kim zatem są dziewczyny pracujące w knajpie tajemniczego mężczyzny? Kim jest ta jedna, wokół której najwięcej wydarzeń się dzieje?
Pytań sporo, ale musicie też wiedzieć, że ta opowieść okraszone jest niesamowitym humorem, gdzie naprawdę można wielokrotnie wybuchnąć śmiechem. Zwłaszcza wtedy, kiedy jeden z nich obrywa i zawsze zamiast chłodnego piwka przysługuje mu aspirynka oraz szklanka ciepłej wody:-) I to wszystko w imię miłości do której bardzo pragnie aby doszło, gdyż pan ze spodni aż krzyczy, że mu się nudzi:-) Jest tutaj nieco humoru na punkcie małych zbliżeń, ale to naprawdę przykłady grożące jedynie uduszeniem śmiechem:-) Taka komedia kryminalna, gdzie to zwyczajny młody chłopak próbuje wdać się w łaski wciąż uciekającego mu smaczku:-) Zdecydowanie jest to historia, którą dla dobrego humoru polecam przeczytać:-)
Przeczytane:2026-04-30, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2024 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 52 książki 2026,
Recenzja
„Podziemne miasto”
Autor: Wojciech Karpowicz
Wydawnictwo: AlterNatywne
Są książki, które od pierwszych stron wciągają bez ostrzeżenia. I są takie, które najpierw każą nam zwątpić, zirytować się, a nawet na moment odłożyć je na bok… tylko po to, by później wciągnąć nas jeszcze głębiej. „Podziemne miasto” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii i właśnie dlatego robi tak duże wrażenie.
Na początku dostajemy historię, która wydaje się aż nazbyt znajoma. Międzyzdroje, lato, trzech przyjaciół — Wojtek, Adam i Tomasz i ich jedyny plan: odpocząć, napić się piwa i może przy okazji poznać jakieś dziewczyny. Jest luz, jest humor, są rozmowy podszyte typowo męską pewnością siebie i… momentami irytującą niedojrzałością. To właśnie ten etap może być dla niektórych czytelników wyzwaniem, dialogi bywają lekkie aż do przesady, a zachowanie bohaterów potrafi działać na nerwy.
I właśnie wtedy, gdy zaczynamy myśleć, że to tylko wakacyjna, niezobowiązująca opowiastka, coś zaczyna się zmieniać.
Pojawiają się one. Trzy dziewczyny. Tajemnicze, niejednoznaczne, każda inna, a jednak w pewien sposób podobne. Pracują w knajpie o intrygującej nazwie „Czarny Jaś” miejscu, które od początku budzi niepokój. Lokal działa tylko nocą, rozmowy nagle urywają się przy niewygodnych pytaniach, a napięcie wisi w powietrzu, choć nikt nie potrafi go nazwać.
I wtedy pojawia się pierwszy poważny sygnał, że coś jest nie tak.
Zniknięcie.
Od tego momentu historia przestaje być lekka. Znika beztroska, a na jej miejsce wchodzi niepewność, ciekawość i rosnące napięcie. Bohaterowie, którzy jeszcze chwilę wcześniej myśleli głównie o zabawie, zaczynają dostrzegać, że wplątali się w coś znacznie większego.
Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki autor prowadzi tę przemianę. To nie jest nagły zwrot, to powolne, niemal niezauważalne zagęszczanie atmosfery. Każda kolejna scena dokłada coś nowego: niedopowiedzenie, dziwne zachowanie, fragment układanki, który nie pasuje do reszty. Aż w końcu wszystko zaczyna się łączyć.
I prowadzi nas tam, gdzie robi się naprawdę ciekawie.
Do podziemi.
Tytułowe „podziemne miasto” to zdecydowanie najmocniejszy element powieści. Duszne korytarze, ukryte przejścia, tajemnice sprzed lat, wszystko to tworzy klimat, który momentami wręcz przytłacza swoją intensywnością. To przestrzeń, w której przeszłość nie jest tylko tłem, ale aktywną siłą wpływającą na teraźniejszość. Wątki sięgające czasów II wojny światowej dodają historii ciężaru i sprawiają, że przestaje być ona jedynie przygodą, staje się odkrywaniem czegoś, co nigdy nie miało zostać odkryte.
I choć momentami ilość informacji historycznych może wydawać się przytłaczająca, to jednocześnie buduje wiarygodność świata przedstawionego. To nie jest pusta sensacja, to historia z fundamentem.
Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie. Początkowo wydają się schematyczni, wręcz stereotypowi. Ale z czasem zaczynają się zmieniać. Dojrzewają do sytuacji, w której się znaleźli, zaczynają dostrzegać więcej, myśleć głębiej. Szczególnie jeden z nich, ten bardziej uważny, bardziej zaangażowany, staje się naszym przewodnikiem po tej historii. To jego spojrzenie pozwala nam dostrzec, że coś tu od początku było nie tak.
Nie można też pominąć humoru, który jest ogromnym atutem tej książki. Nawet kiedy robi się poważnie, autor nie rezygnuje z lekkiego tonu. Sytuacyjne żarty, przekomarzania i momenty niemal absurdalne (jak choćby scena, w której zamiast zasłużonego piwa ktoś dostaje aspirynę i ciepłą wodę) sprawiają, że historia nabiera lekkości i staje się jeszcze bardziej przystępna. To idealna równowaga między napięciem a rozrywką.
A potem przychodzi druga połowa książki… i wtedy naprawdę zaczyna się jazda bez trzymanki.
Pościgi, niebezpieczne sytuacje, coraz większa liczba sekretów i poczucie, że bohaterowie przekroczyli granicę, zza której nie ma już odwrotu. Tempo rośnie, napięcie nie odpuszcza, a kolejne wydarzenia potrafią zaskoczyć nawet wtedy, gdy wydaje się, że już wszystko rozumiemy.
I nagle — koniec.
Zbyt szybki. Zbyt otwarty. Zostawiający więcej pytań niż odpowiedzi.
Ale czy to wada? Niekoniecznie. To raczej zaproszenie. Sugeruje, że ta historia jeszcze się nie skończyła, że pod powierzchnią nadal kryje się coś więcej. I trudno nie mieć nadziei, że to dopiero początek.
„Podziemne miasto” to książka pełna kontrastów, lekka i ciężka jednocześnie, zabawna i niepokojąca, prosta w formie, a jednak wielowarstwowa. To opowieść o ciekawości, która prowadzi za daleko, o tajemnicach, które nie powinny ujrzeć światła dziennego i o ludziach, którzy muszą zmierzyć się z czymś, na co nie byli gotowi.
To także historia, która udowadnia jedno: czasem warto przetrwać trudniejszy początek, bo to, co czeka dalej, potrafi naprawdę zaskoczyć.
Jeśli szukasz książki, która zaczyna się jak wakacyjna przygoda, a kończy jako pełna napięcia, intrygująca opowieść, zdecydowanie warto zejść do tego podziemnego świata.