Służąca menedżer. Fragment książki „Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie"

Data: 2026-07-16 10:27:33 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Wszystko zaczyna się od marzeń...

Ewa przyjeżdża z małego miasteczka do Warszawy. Jest ambitna, skromna i zdeterminowana, by zdobyć wykształcenie i zmienić swoje życie. Nie szuka miłości ani zakłóceń – liczą się tylko studia. Los ma jednak inne plany. Na jej drodze staje Adam - czarujący, elokwentny student ostatniego roku, który swoją cierpliwością i intelektualnym wsparciem powoli, krok po kroku, zdobywa jej serce.

Idealna rodzina, która staje się pułapką.

Prawdziwa historia zaczyna się jednak za zamkniętymi drzwiami rodzinnego domu Adama. Ewa, z całą swoją młodzieńczą ufnością i bezbronnością, wkracza w świat, w którym rządzi jego matka, Maria, o narcystycznej osobowości. Początkowa sielanka - wspólne obiady, uśmiechy i pozorna troska - szybko ustępują miejsca niewidzialnym więzom.

Obca Małgorzaty Cieślik-Florczyk to obnażona do szpiku kości anatomia domowej przemocy psychologicznej i wyrafinowanego mobbingu. To opowieść o mechanizmie zupy na gwoździu – tkanym latami systemie budowania długów wdzięczności i osaczania, w którym ofiara oddaje swoją wolność w zamian za iluzję miłości. Ewa jako jedyna odmawia uczestnictwa w tym absurdalnym spektaklu. Zamiast potulności wybiera prawdę, stając się tym samym największym wrogiem systemu kontroli.

Czy można odzyskać siebie, gdy straciło się wszystko?

To trzymająca w napięciu, bolesna, ale i niosąca potężną nadzieję powieść psychologiczna o demaskowaniu iluzji, walce o własne granice i sile potrzebnej do tego, by zerwać toksyczne więzy. Czy głównej bohaterce uda się ocalić samą siebie?

Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie Małgorzaty Cieślik-Florczyk jest powieścią duszną, niewygodną, obnażającą mechanizm manipulacji i niszczenia drugiej osoby. Autorka pokazuje powolny mechanizm osaczania drugiego człowieka i przejmowania nad nim kontroli. Czy z okowów takiej przemocy można się wyswobodzić? – pisze Danuta Awolusi w naszej redakcyjnej recenzji książki Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie.

– Obcość to jest element budujący i spajający całą powieść. Obcość towarzyszy Ewie przez całą powieść. Na każdym etapie znaczy coś innego i niesie inny przekaz. Na początku Ewa jest obca, bo nie jest w rodzinie. Myśli, że jak zostanie jej częścią, to się to zmieni. Myli się. Później przechodzi przez etap wykluczenia i braku akceptacji ze względu na stawianie oporu względem zachowań Marii. Oczywiste jest, że w takiej sytuacji musi być obca. Przy tym cały czas słyszy, że żonę zawsze można zmienić, a dzieci i rodziców nie. Gdy rodzą się bliźniaczki, zostaje częścią tej rodziny. Wtedy słyszy, że do niej nie pasuje. Na samym końcu stwierdza, że ona tak właściwie nie chce być już częścią tej rodziny. Staje się obca z własnego, nieprzymuszonego wyboru. Nie chce być częścią tak destrukcyjnego systemu. Ta obcość, która na początku miała być jej karą i wykluczeniem, ostatecznie stała się jej tarczą, autonomią i drogą do wolności. Ewa, wstając od tego cudzego stołu, robi to bezpowrotnie. Dlatego też moja powieść ma podtytuł. Wyzwolenie i uwolnienie ma wskazać proces, jakiemu uległa. I podkreślić jego trwałość – mówi w naszym wywiadzie Małgorzata Cieślik-Florczyk, autorka powieści.

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Służąca menedżer

Teściowa Ewy była mistrzynią niszczenia momentów, które z założenia miały służyć odpoczynkowi. Gdy Anielka i Kinga były małe, Ewa naiwnie wierzyła w dobre intencje teściowej i zgodziła się spędzić z nią urlop. Nawet nie zauważyła, kiedy i w jaki sposób Maria ją zmanipulowała i namówiła do wspólnego wyjazdu pod pretekstem pomocy w opiece nad wnuczkami. Ewę przekonały zapewne te wszystkie cukierkowe opowieści snute w mediach o tym, jak cudownie jest wyjechać z dziećmi na urlop i zabrać kogoś bliskiego do opieki, by rodzice mieli czas dla siebie. Miał to być ich pierwszy wspólny wakacyjny wyjazd. Wybrali Katowice, bo żadne z nich jeszcze nie zwiedzało tego miasta, mimo że wielokrotnie byli w nim przejazdem. Ewa, jak na mistrzynię organizacji przystało, zaplanowała i przygotowała wszystko – od dojazdów poprzez noclegi i wyżywienie aż po plan pobytu. Choć dziewczynki już chodziły, to jednak czas spędzała głównie, podróżując z córkami w wózku. Maria natomiast zamiast cieszyć się z rzadkich chwil z synem i wnuczkami, skupiła się wyłącznie na tym, co można skrytykować. W związku z tym, że to nie ona organizowała wszystko, to swobodnie punktowała, co jej się nie podobało. Właściwie na całym wyjeździe nie zostawiła suchej nitki. Chciała, by Ewa czuła, że jej starania są niewystarczające. Bez względu na to, jak bardzo synowa się dwoiła i troiła, należało zatruć tę radość tak, aby skupić uwagę na sobie. Cierpliwość Ewy wyczerpała się, gdy usłyszała z ust Marii, że ta ma dość chodzenia i zwiedzania. Według jej opinii zaplanowane atrakcje były dla niej zbyt wyczerpujące. Oczekiwania Ewy, Adama i radość dzieci, które tego zmęczenia nie odczuwały, nie miały żadnego znaczenia. Standardowo, jak przy podobnych sytuacjach, Ewa natychmiast postawiła kolejną granicę. Zastrzegła, że to jest ich ostatni wspólny urlop i już nigdy więcej nie zgodzi się na jakikolwiek wyjazd z Marią. Tak też się stało. Znów przecięła kolejną nić pajęczyny, na której teściowa próbowała utrzymać ją i jej rodzinę.

Tego samego lata Ewa usłyszała z ust teściowej przedziwną historię. Co gorsza, wiedziała, że jest ona prawdziwa i nigdy nie zrozumiała, co kierowało ludźmi, którzy w niej uczestniczyli. Podczas jednej z wizyt Ewy, Adama i dziewczynek u Marii, do teściowej zadzwoniła przyjaciółka, która pochwaliła się, że jej syn wraz ze swoją żoną zaplanowali zagraniczne wakacje i poprosili ją, by w tym czasie zaopiekowała się wnuczką. Kobieta z radością się zgodziła. Prawdziwy szok przyszedł jednak po ich powrocie. W dowód wdzięczności syn wziął kolejny tydzień urlopu i w ramach podziękowań zabrał na zagraniczne wczasy wyłącznie matkę. W tym czasie jego żona i córka zostali w domu. Gdy Ewa to usłyszała, dosłownie zjeżyły się jej włosy na głowie. Marii natomiast ta patologiczna troska syna o matkę ogromnie zaimponowała. Bez cienia żenady niemal natychmiast zwróciła się do Adama z oświadczeniem, że powinien wziąć z niego przykład i postępować dokładnie tak samo. Zapomniała jedynie dodać, że w jej idealnym scenariuszu najlepiej by było, gdyby za te luksusowe wakacje mamusi zapłaciła z własnej kieszeni Ewa.

Książkę Obca. Uwolnienie. Wyzwolenie kupicie w sklepie internetowym

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie
Małgorzata Cieślik-Florczyk0
Okładka książki - Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie

O czym jest "Obca. Wyzwolenie. Uwolnienie"? Wszystko zaczyna się od marzeń... Ewa przyjeżdża z małego miasteczka do Warszawy. Jest ambitna, skromna i...

Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje