Schronienie Williama Faulknera to książka, która nie oferuje czytelnikowi ani komfortu, ani poczucia bezpieczeństwa. To powieść, która od pierwszych stron wciąga w świat pozbawiony złudzeń – brutalny, lepki od strachu i moralnej niejednoznaczności. W nowym tłumaczeniu Michała Tabaczyńskiego wraca do polskiego czytelnika z siłą, która nie tylko nie osłabła przez dekady, ale w wielu miejscach brzmi dziś jeszcze boleśniej i bardziej aktualnie.
Faulkner opowiada historię fatalnej decyzji – pozornie błahej, niemal banalnej. Temple Drake, młoda kobieta z „dobrego domu”, wsiada do samochodu nieodpowiedniego mężczyzny. Ten jeden gest uruchamia lawinę wydarzeń, które prowadzą ją do odludnego domu w lesie – miejsca, które staje się symbolicznym centrum zła, przemocy i całkowitego rozpadu porządku moralnego. Autor nie buduje jednak tej historii jak klasycznego thrillera czy kryminału. To raczej duszne studium świata, w którym przemoc jest naturalnym językiem relacji międzyludzkich, a niewinność – luksusem, na który nikt nie może sobie pozwolić.
Największą siłą Schronienia jest jego bezlitosna szczerość. Faulkner nie szuka usprawiedliwień, nie łagodzi obrazów, nie oferuje czytelnikowi prostych ocen. Bohaterowie tej powieści są uwikłani w system przemocy, klasowych nierówności i patriarchalnych zależności, które działają jak zamknięty mechanizm – każdy ruch prowadzi tylko głębiej w ciemność. Temple nie jest tu jedynie ofiarą; jest także postacią tragiczną, rozdwojoną między strachem, wstydem, instynktem przetrwania i potrzebą zachowania resztek kontroli nad własnym życiem. Faulkner pokazuje, jak trauma deformuje nie tylko ciało, ale i język, pamięć oraz tożsamość.
Ta powieść była pierwszym komercyjnym sukcesem Faulknera i jednocześnie książką, która wywołała skandal. Wydawcy bali się jej brutalności, czytelnicy – jej bezkompromisowości. Dziś, czytana z perspektywy współczesnej wrażliwości, powieść ta jawi się jako przenikliwa diagnoza społeczeństwa, w którym przemoc wobec kobiet była nie tylko akceptowana, ale systemowo ukrywana i normalizowana. Faulkner obnaża hipokryzję instytucji – prawa, moralności, opinii publicznej – które zamiast chronić, często współuczestniczą w krzywdzie.
Ogromne znaczenie ma tu nowe tłumaczenie Michała Tabaczyńskiego. To przekład, który nie wygładza tekstu i nie próbuje uczynić go „łatwiejszym” w odbiorze. Język jest intensywny, miejscami szorstki, oddający rytm i ciężar oryginału, a jednocześnie wyraźnie osadzony w dzisiejszej polszczyźnie. Zmiana tytułu z wcześniejszego Azylu na Schronienie wydaje się szczególnie trafna – bo to, co obiecuje tytuł, zostaje w powieści brutalnie zanegowane. Nie ma tu bezpiecznych miejsc, nie ma azylu, jest tylko iluzja ochrony, która rozpada się w kontakcie z rzeczywistością.
Czytana dziś, powieść Faulknera mocno rezonuje ze współczesnymi debatami o przemocy, odpowiedzialności, głosie ofiar i społecznych mechanizmach wyparcia. Schronienie nie daje ukojenia, nie przynosi katharsis w klasycznym sensie. Zamiast tego zostawia czytelnika z niepokojem, pytaniami i poczuciem, że zło nie jest wyjątkiem, lecz elementem struktury świata, który znamy.
To klasyka literatury, która nie starzeje się właśnie dlatego, że dotyka tego, co wciąż pozostaje niewygodne i nierozliczone. Schronienie to lektura trudna, momentami wstrząsająca, ale jednocześnie niezwykle ważna – bo pokazuje, jak cienka jest granica między cywilizacją, a chaosem i jak łatwo słowo „ochrona” może okazać się pustym dźwiękiem.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy nie boją się literatury trudnej i bezlitosnej — takiej, która zamiast pocieszać, zmusza do myślenia i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Małgosia Brzeska
PRZERAŻAJĄCA, PRZEWROTNA I KOMICZNA POWIEŚĆ DROGI Addie umiera. Przez uchylone okno dociera do niej zapach świeżego drewna. To jej syn starannie hebluje...
Absalomie, Absalomie... to dzieło uważane przez krytyków za największe osiągnięcie w twórczości Faulknera. Ze względu na charakter narracji jest to nie...