WSTRZĄSAJĄCA POWIEŚĆ FAULKNERA W NOWYM TŁUMACZENIU
Temple Drake popełnia fatalny błąd - wsiada do samochodu niewłaściwego mężczyzny. Niewinna przejażdżka kończy się w miejscu, do którego panienka z dobrego domu nigdy nie powinna trafić.
W starym, ukrytym w środku lasu domu schronili się ludzie, którzy dawno utracili resztki złudzeń. To właśnie tutaj Temple spędzi najdłuższą noc w swoim życiu.
A potem będzie już tylko gorzej.
Duszne, pełne napięcia studium zbrodni, kary i braku odkupienia. To opowieść o świecie, w którym nie ma niewinnych - a przetrwanie ma swoją cenę.
*
W posłowiu do pierwszego wydania Faulkner przytacza reakcję wydawcy: ,,Dobry Boże, nie mogę tego wydrukować. Obaj wylądowalibyśmy za kratami." A jednak powieść się ukazała - i odniosła ogromny sukces.
Schronienie to moralnie niejednoznaczny dramat psychologiczny o traumie i przetrwaniu w świecie, który nie wybacza słabości.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 384
Dziś recenzja niełatwej w odbiorze powieści Williama Faulknera "Schronienie" poruszającej temat brutalnego gwałtu na siedemnastoletniej studentce. Nowe wydanie w tłumaczeniu @michal.tabaczynski ukazało się niedawno w @znak_literanova.
#recenzja #współpracabarterowa
Schronienie kojarzy się z miejscem bezpiecznym, ciepłem, spokojem, azylem. Takiego miejsca zdecydowanie nie znalazła Temple Drake, studentka szukająca towarzystwa młodych mężczyzn, dziewczyna z tzw. dobrego domu, córka majętnego sędziego, rozpieszczona przez ojca i starszych braci.
Początkiem dramatu jest jej znajomość z Gowanem Stevensem, playboyem nadużywającym alkoholu. Przypadkowa przejażdżka samochodem prowadzi Temple i Gowana do spotkania z bimbrownikami, którzy w dawnej posiadłości plantatora pędzą whisky. Jest to okres prohibicji w Stanach Zjednoczonych, więc pędzenie nielegalnego alkoholu i handel nim jest surowo karany.
Mimo ostrzeżeń jedynej kobiety w tym towarzystwie pani Goodwinowej Temple nie korzysta z możliwości pieszej ucieczki i pozostaje w domu z mężczyznami o kryminalnej przeszłości. Wraz z upływającym czasem narasta u niej poczucie zagrożenia, obawa, strach, przerażenie, w końcu staje się zwierzyną łowną. Jej jedyny opiekun zostaje bezlitośnie zamordowany, a ona brutalnie zgwałcona.
O jej dramacie dowiadujemy się dużo później, gdyż Czytelnik musi odtworzyć przebieg wydarzeń z relacji i przemyśleń różnych bohaterów. Schronienie w świecie przemocy nie istnieje - Temple w chwili gwałtu ucieka w świat myśli, marzeń o byciu mężczyzną, bo to uchroniłoby ją przed przemocą i cierpieniem fizycznym.
Styl Faulknera wymaga koncentracji, charakterystyczne są długie zdania pisane w formie strumienia świadomości. Gwarowy język nadaje wiarygodności postaciom z półświatka. Wielkim atutem powieści są bohaterowie, wyraziści, osobliwi, charakterystyczni i niepowtarzalni - wspomnieć chociażby o burdelmamie Rebie Rivers, siostrze Benbowa Narcissie czy Ślepie.
Nie ma w tej historii ani jednego stuprocentowego pozytywnego bohatera - nawet adwokat Horace Benbow ma na sumieniu porzucenie żony, bo bo znudziło go kupowanie jej krewetek. Nawet ofiara nie jest niewinna, gdyż jej krzywoprzysięstwo prowadzi do śmierci niewinnego tej zbrodni człowieka.
W świecie Południa nie ma miejsca na chrześcijańskie miłosierdzie, sprawiedliwość, bezinteresowność. Ze względu na Ruby, ciężko pracującą żonę Goodwina, Benbow podejmuje się obrony jej męża aresztowanego pod zarzutem morderstwa. Społeczność podejrzewa, że chęć pomocy wynika raczej z fizycznego pożądania, nikt - nawet jego siostra - nie wierzy w jego dobre intencje.
Na tym upalnym, dusznym Południu to kolor skóry decyduje o życiu i śmierci, o sprawiedliwości. W więzieniu przebywa Afroamerykanin oskarżony o brutalne zabójstwo żony, momentalnie zostaje uznany za winnego i powieszony, bez prawa do obrony ani do ceremonii pogrzebowej. Goodwin jest z kolei oskarżony o zabójstwo czarnoskórego pomocnika, choć zostaje w areszcie, ma możliwość do wyjścia za kaucją i prawo do adwokata. Mimo że zostaje niesłusznie skazany (morderstwo jest pretekstem do ukarania bimbrownictwa), kolor jego skóry daje mu inne możliwości wobec prawa.
Chociaż powieść Faulknera powstała blisko sto lat temu, pozostaje wciąż aktualna. I to świadczy o sile klasyki.
Przemoc seksualna, nierówność wobec prawa, rasizm, a także ludzkie wady nie ulegają dezaktualizacji. Homo homini lupus est...
Serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki @znak_literanova.
w stronę mroku czarny cień
biegnie i z ciemnością gęstnieje
zło nie milczy, szeleści i krzyczy
z ludzkiej słabości się śmieje
napawa się bólem swojej zdobyczy
odbiera ostatnie życia nadzieje
otula gorzkim smakiem goryczy
coraz głębiej w duszy czernieje
zabrakło odkupienia
zabrakło pocieszenia
zbyt pełne jej oczy są bólu
głosem przemocy są wypełnione
zbyt zimny ten dotyk i słowa
ciało drży dygotem niesione
umysł przed krzywdą się chowa
dni są kruchością i ciszą mierzone
dusza na ból ten nie jest gotowa
myśli są łzami i lękiem splecione
młodość ucierpiała
gorzkie łzy wylała
tu winy zamknięte są szczelnie
na próżno tu szukać schronienia
i dotyk drży od strachu silniejszy
pustką upadła zasłona milczenia
tu drzemie ciszą smutek największy
a człowiek upada w losu złudzenia
i żaden głos nie będzie cieplejszy
zabrakło dobra, zabrakło sumienia
w ciszy schowane
myśli nienazwane
ona raną jest, co się nie goi
ona jest snem o ciemności
bólu jej duszy już nic nie ukoi
ona jest szeptem marności
Weź z tej ciszy, co możesz. Choć tak w niej mało. Tylko ciemność. Dotyk zły. Jesteś kruchością w świecie przemocy. On nie daje drugich szans. On w ciebie wsiąka. Zostawia najgorsze. Jesteś zawieszona między winą a wyborem. To będzie bolało, bo to cisza. Wszyscy wiedzą. A nie mówią nic. Wszyscy widzą. A wzrok odwrócony mają. Ugrzęźli w bagnie. Taplają się teraz w złym. W moralnym upadku. Tu cię nikt nie ochroni. A przecież miałaś wybór. Schronienie to iluzja. Niemożność ocalenia. Schronienie to trzask pękającej chwili, gdy już nie ma nadziei.
„Schronienie” wymaga uważności. Tu nie ma drogi na skróty. Jest surowo i bezpośrednio. Dużo tutaj symboliki, niedopowiedzeń i dosadności. Głębia ukryta jest gdzieś pomiędzy słowami, nie podana na tacy. Tu nie ma pocieszenia. Tu słowa są analizą społeczeństwa amerykańskiego Południa. Jego cichego przyzwolenia na przemoc. Bez psychologicznej genezy zła. Bo zło tutaj nie potrzebuje powodu, by zaistnieć. Nie potrzebuje wzniosłych słów, by można było je dostrzec. Trudna, lecz satysfakcjonująca to lektura. Polecam.
Schronienie to powieść, której pierwotnie nie chciano dopuścić do druku. Została jednak wydana na początku lat 30. XX wieku. Wywołała wówczas wielkie oburzenie. Dziś mając ją w rękach, możemy dosłanie przenieść się w czasie. Przetłumaczona przez Michała Tabaczyńskiego, gości na naszych półkach i pozwala nam odkryć się na nowo.
Jest to wstrząsająca opowieść o dziewczynie imieniem Temple, która znalazła się w nieodpowiednim czasie i w nieodpowiednim miejscu. Wsiadała do samochodu obcego mężczyzny i została wywieziona do starego domku w środku lasu. Tutaj nie znajdziemy nic moralnego. Brutalna rzeczywistość, z którą dziewczyna będzie musiała się zmierzyć przychodzi od razu. Przemoc i nienawiść, której doświadczy nie da się opisać.
Trudna książka, bezkompromisowa, mroczna i pełna bólu. Myślę, że każdy z nas powinien ocenić ją osobiście.
Mówią, że nie ma nic gorszego jak odgrzewany kotlet. Jednak to powiedzenie nie dotyczy książek i wie o tym @znak_literanova
Wzięli powieść wydaną prawie sto lat temu i dali do tłumaczenia, tu ukłon dla #michałtabaczyński , który wlał w te słowa oddech współczesności, jednocześnie utrzymując jej pierwotny przekaz.
Bierzemy w ręce dzieło z którego wylewa się cierpienie, ból, odrazą, wstręt... Jednak coś nam mówi czytaj dalej, choć wiesz, że nie będzie lepiej i tak czytasz. Budujesz studium makabry litera po literze, słowo po słowie, układasz zdania i czujesz lęk przed tym co potrafią nieść ze sobą ludzie. Bo czyż inna istota na świecie jest w stanie gotować innym takie piekło?
Chcesz przeżyć? Poniesiesz spore koszta...
Początkowo denerwował mnie chaos narracji. Jednak w którymś momencie dotarło do mnie, że ten sposób prowadzenia opowieści działa na mnie dodatkowo. Momentami czułam się zagubiona, zdezorientowana i miało to wpływ na poziom mojego lęku w czasie lektury.
Ostatnio tak wiele mówi się o traumach i ich wpływie na nasze życie. Tutaj autor również się w nią zagłębił i pokazał nam jej oblicze.
Powieść, która wstrząsa czytelnikiem.
Powieść, która budzi emocje.
Powieść, którą #wartojakpieron #czytać
Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu.
,,Schronienie" Williama Faulknera to była dla mnie przeprawa. Czytało mi się ciężko, słuchało jeszcze ciężej. Narracja jest gęsta, lepka, przytłaczająca, a dialogi... no cóż - Faulkner bawi się fonetyką tak bardzo, że momentami miałam wrażenie, że próbuję odszyfrować język obcej planety, a nie amerykańskiej prowincji. Ten wiejski dialekt, te naleciałości, te fonetyczne zapisy - wszystko to buduje klimat, ale równocześnie męczy. Bardzo.
To nie jest książka, która otula ciepłem, ani lektura na relaksujący wieczór. To jak zapuszczenie się głęboko w bagno - i odkrycie, że dno może być jeszcze niżej. Fabuła -brutalna, bezlitosna - wrzuca nas w wir tragedii.
To historia o brudzie świata i brudzie ludzkich decyzji. O tym, jak jedno zejście z drogi potrafi rozłożyć całe życie na czynniki pierwsze. Temple Drake - młoda, trochę naiwna, trochę zblazowana dziewczyna - trafia w sam środek piekła, z którego nie ma wyjścia. Prawnik Horace Benbow, uciekający od własnego życia, próbuje być w tym wszystkim głosem rozsądku, ale u Faulknera nie ma miejsca dla bohaterów w świetlistych pelerynach. To świat, w którym moralność zjada sama siebie.
Czy to literatura ważna? Pewnie tak. Czy dobra? Na swój sposób - owszem. Czy potrzebna? To już trudniejsze pytanie. Powiem szczerze: to jest jedna z tych książek, które nawet najwytrawniejsi czytelnicy mogą pominąć bez większej straty. Faulkner nie robi tu nic, co byłoby must-read dla współczesnego odbiorcy. Jeśli ktoś lubi ciężar, mrok i literackie eksperymenty - proszę bardzo. Ale jeśli literatura ma dawać choć odrobinę oddechu... to tutaj go nie ma.
Autor, dzieląc opowieść o upadku rodziny Compsonów pomiędzy trzy dramatis personae i obserwatora zewnętrznego, narzucił czytelnikowi rolę śledczego. Poszukując...
Absalomie, Absalomie... to dzieło uważane przez krytyków za największe osiągnięcie w twórczości Faulknera. Ze względu na charakter narracji jest to nie...
Przeczytane:2025-12-28, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, 12 książek 2025, 26 książek 2025, 52 książki 2025,
Schronienie Williama Faulknera to książka, która nie oferuje czytelnikowi ani komfortu, ani poczucia bezpieczeństwa. To powieść, która od pierwszych stron wciąga w świat pozbawiony złudzeń – brutalny, lepki od strachu i moralnej niejednoznaczności. W nowym tłumaczeniu Michała Tabaczyńskiego wraca do polskiego czytelnika z siłą, która nie tylko nie osłabła przez dekady, ale w wielu miejscach brzmi dziś jeszcze boleśniej i bardziej aktualnie.
Faulkner opowiada historię fatalnej decyzji – pozornie błahej, niemal banalnej. Temple Drake, młoda kobieta z „dobrego domu”, wsiada do samochodu nieodpowiedniego mężczyzny. Ten jeden gest uruchamia lawinę wydarzeń, które prowadzą ją do odludnego domu w lesie – miejsca, które staje się symbolicznym centrum zła, przemocy i całkowitego rozpadu porządku moralnego. Autor nie buduje jednak tej historii jak klasycznego thrillera czy kryminału. To raczej duszne studium świata, w którym przemoc jest naturalnym językiem relacji międzyludzkich, a niewinność – luksusem, na który nikt nie może sobie pozwolić.
Największą siłą Schronienia jest jego bezlitosna szczerość. Faulkner nie szuka usprawiedliwień, nie łagodzi obrazów, nie oferuje czytelnikowi prostych ocen. Bohaterowie tej powieści są uwikłani w system przemocy, klasowych nierówności i patriarchalnych zależności, które działają jak zamknięty mechanizm – każdy ruch prowadzi tylko głębiej w ciemność. Temple nie jest tu jedynie ofiarą; jest także postacią tragiczną, rozdwojoną między strachem, wstydem, instynktem przetrwania i potrzebą zachowania resztek kontroli nad własnym życiem. Faulkner pokazuje, jak trauma deformuje nie tylko ciało, ale i język, pamięć oraz tożsamość.
Ta powieść była pierwszym komercyjnym sukcesem Faulknera i jednocześnie książką, która wywołała skandal. Wydawcy bali się jej brutalności, czytelnicy – jej bezkompromisowości. Dziś, czytana z perspektywy współczesnej wrażliwości, powieść ta jawi się jako przenikliwa diagnoza społeczeństwa, w którym przemoc wobec kobiet była nie tylko akceptowana, ale systemowo ukrywana i normalizowana. Faulkner obnaża hipokryzję instytucji – prawa, moralności, opinii publicznej – które zamiast chronić, często współuczestniczą w krzywdzie.
Ogromne znaczenie ma tu nowe tłumaczenie Michała Tabaczyńskiego. To przekład, który nie wygładza tekstu i nie próbuje uczynić go „łatwiejszym” w odbiorze. Język jest intensywny, miejscami szorstki, oddający rytm i ciężar oryginału, a jednocześnie wyraźnie osadzony w dzisiejszej polszczyźnie. Zmiana tytułu z wcześniejszego Azylu na Schronienie wydaje się szczególnie trafna – bo to, co obiecuje tytuł, zostaje w powieści brutalnie zanegowane. Nie ma tu bezpiecznych miejsc, nie ma azylu, jest tylko iluzja ochrony, która rozpada się w kontakcie z rzeczywistością.
Czytana dziś, powieść Faulknera mocno rezonuje ze współczesnymi debatami o przemocy, odpowiedzialności, głosie ofiar i społecznych mechanizmach wyparcia. Schronienie nie daje ukojenia, nie przynosi katharsis w klasycznym sensie. Zamiast tego zostawia czytelnika z niepokojem, pytaniami i poczuciem, że zło nie jest wyjątkiem, lecz elementem struktury świata, który znamy.
To klasyka literatury, która nie starzeje się właśnie dlatego, że dotyka tego, co wciąż pozostaje niewygodne i nierozliczone. Schronienie to lektura trudna, momentami wstrząsająca, ale jednocześnie niezwykle ważna – bo pokazuje, jak cienka jest granica między cywilizacją, a chaosem i jak łatwo słowo „ochrona” może okazać się pustym dźwiękiem.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy nie boją się literatury trudnej i bezlitosnej — takiej, która zamiast pocieszać, zmusza do myślenia i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.