Z internatu prowadzonego przez siostry zakonne znika młoda pensjonariuszka. Podobne zaginięcie miało miejsce 6 lat wcześniej, jednak niewiele osób wie, co tak naprawdę się wówczas wydarzyło. Policja zwraca się z prośbą o pomoc do drobnego przestępcy, które obecnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Czy w tym szaleństwie znajdzie się metoda?
Pokonanie pierwszych kilku stron powieści było dla mnie nie lada wyzwaniem. Narracja prowadzona przez wychowanka nietypowego sanatorium, była dosyć oryginalna, a nawet nieco trudna. Wielokrotnie złożone zdania i wtrącenia skutecznie utrudniały czytanie, ale świetnie oddawały refleksje tego mężczyzny, mającego, zdaje się, sto myśli na minutę. Trochę opowiadał o swoim pobycie w szpitalu, trochę o przeszłości, zagadką jednak pozostawała jego tożsamość.
Historia Mendozy dość szybko mnie wciągnęła i zaintrygowała. Dziwna narracja przestała mi przeszkadzać, a pokonanie kolejnych stron przychodziło lekko i bez wysiłku. Szybko również przekonałam się, że autor zwyczajnie igra z czytelnikiem tą oryginalną formą, momentami bezpośrednio zapraszając nas do zapoznania się z kolejnym rozdziałem. Być może zabiegi te miały związek z faktem, że historię opowiada człowiek z problemami umysłowymi, chociaż i tutaj Mendoza zachowuje się dosyć przekornie.
W końcu, czy to możliwe, żeby pacjent sam przeprowadził dochodzenie i żeby tak sprytnie wszystkich podszedł? Wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, że dokonał tego, z czym nie mogli poradzić sobie wyszkoleni policjanci. Ten detektyw z przypadku zbadał zaś po kolei wszystkie aspekty sprawy, przesłuchał światków. I oczywiście rozwiązał zagadkę. Dużą frajdę sprawiło mi czytanie o stosowanych przez niego „nowoczesnych” metodach- zaskakujących, niemoralnych, ale przede wszystkim zabawnych. Fabuła oparta została troszeczkę na paradoksie, a troszeczkę na czarnej komedii. W końcu detektyw obdartus to dosyć niecodzienna postać.
Intryga zaproponowana czytelnikowi jest interesująca, chociaż moim zdaniem dosyć daleko jej do bycia oryginalną. Odniosłam wrażenie, że czytałam już coś w podobnym stylu, a może oglądałam, w każdym razie wydawała mi się w pewien sposób znajoma. Grubość książki sugeruje jednak, że to po prostu świetna propozycja na zimowy wieczór, taka przy której się nie zmęczymy, a także nie będziemy musieli czekać na rozwój wypadków aż do następnego dnia. Bo kiedy już sięgniemy po dzieło Mendozy nie oderwiemy się, aż do końca. A na końcu będziemy szczerze zdziwieni, że on już nastąpił.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: b.d
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 176
Dodał/a opinię:
Ewelina Olszewska
Cóż grzesznego jest w miłości? Gdy siostra Consuelo, młoda ambitna przeorysza, puka do drzwi starej rezydencji, nie wie, że spotka tam...
Do Madrytu na prośbę pewnego arystokraty przyjeżdża znawca historii sztuki Anthony Whitelands. Szczycący się nienagannymi manierami Anglik ma za zadanie...