„Siedem dni” Tomasza Sablika to cztery splecione losy, cztery spojrzenia na świat i jeden tydzień, który na zawsze zmieni wszystko.
Biały piasek, sycylijskie turkusowe fale, palmy i wakacje, które miały być ucieczką od codzienności. Jednak każdy z gości włoskiego hotelu przywozi plecak pełen nadziei, która została im odebrana.
Historia ta to mozaika wydarzeń, pokazujących, jak w zawrotnym tempie mogą zmieniać się relacje między zakochanymi. To również dramatyczny obraz kobiety mierzącej się z własnym wnętrzem oraz trudnych wyborów, które wpływają na życie innych. Opowieść obnaża także wciągające konsekwencje podjętych decyzji i momenty, które potrafią całkowicie odmienić los. Chwilami przejmująca, ukazuje jaka siła drzemie w człowieku i budzi się w obliczu największych prób. O nici porozumienia zrodzonej w cieniu dramatu oraz o tym, że niekiedy dopiero utrata wszystkiego i trudne doświadczenia kształtują naszą prawdziwą tożsamość. Dialogi w lekturze wyróżniają się autentycznością, niosąc w sobie głęboką prawdę o ludzkich emocjach i międzyludzkich więziach, a jednocześnie przesiąknięte są jadem, który odsłania skrywane urazy, napięcia i gorzką prawdę. Cala paleta osobowości pozwala dostrzec to, co najważniejsze - uczucia. Nie wszyscy bohaterowie zdobyli moją sympatię, ale właśnie to sprawia, że historia jest tak wiarygodna, bo w życiu też nie zawsze spotykamy tylko tych, których łatwo pokochać. Mimo to nie wpłynęło to negatywnie na odbiór całej książki, która pozostaje niezwykle poruszająca, zwłaszcza pewien list.
Polecam powieść ilustrującą proces przemiany i zrozumienia siebie, który wymaga czasu oraz odwagi.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2025-07-02
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 256
Dodał/a opinię:
Urszula_Chlasta
W sennym do tej pory miasteczku Tensas zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Zbliża się Boże Narodzenie, ale atmosfera daleka jest od świątecznego nastroju...
Duchy istnieją. Mieszkają w budynkach takich jak ten. Są ,,prawdziwe. Dam Wam niejeden powód, byście w nie uwierzyli. Nazywam się Edward, a moje ciało...